Pamięć i śmierć

"Fragment nieistniejącego świata" - reż. Jacek Bała - Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego

Pragnienie szczerej rozmowy o śmierci zawsze budzi pewną bezradność. Trudno wyrazić prawdę o tej największej z ludzkich samotności bez popadania w patos czy banał. W spektaklu „Fragment nieistniejącego świata" w reżyserii Jacka Bały, na postawie „Zapisków z nocnych dyżurów" Jacka Baczaka, śmierć jest zawsze pożegnaniem pojedynczego człowieka, doświadczeniem intymnym, cichym, prostym.

Owa prostota widoczna jest również w środkach wyrazu. Dwójka aktorów (Bogusław Kierc i Tomasz Cymerman) porusza się w szpitalnie białej, sześciennej przestrzeni; ze ścian wystają miękkie, białe klocki – jak tłumaczy w jednej ze scen grany przez Cymermana bohater, otoczenie ma odzwierciedlać stan entropii ludzkiego umysłu. Przedstawienie opowiada bowiem nie tylko o żegnaniu się z tym światem, lecz i nieuchronnym rozpadzie pamięci.

Kierc wciela się w rolę Golibrody, niegdyś pracującego w zakładzie dla nieuleczalnie chorych, który z powodu zaawansowanego alzheimera znalazł się w tym samym zakładzie. Cymerman to reżyser, telewizyjny showman, który kręci reportaż o hospicjum, a Golibrodę chce uczynić głównym bohaterem filmu. Dialogi i sytuacje kształtujące się w komunikacji tych dwóch, skrajnie różnych postaci, wyznaczają rytm przedstawienia.

Dwóch mężczyzn uosabia bowiem nie tylko starcie młodości ze starością, żywiołowości z odchodzeniem w milczenie i utratą pamięci. Każdy z nich zdaje się reprezentować także odmienne podejście do śmierci. Dla Reżysera śmierć to produkt medialny, rzecz na sprzedaż, gwarantująca wyzwolenie u widza silnych emocji i dużą oglądalność (nie przez przypadek młody aktor ubrany jest w podkoszulek z kwieciście niebieską czaszką). Dla Golibrody śmierć zawsze ma imię: łączy się z bolesnym pożegnaniem Eugeniusza, Rózi, Anieli i innych pacjentów hospicjum, których odchodzeniu towarzyszył w młodości; jest umieraniem indywidualnych światów, których fragmenty zachowują się jedynie na starych fotografiach.

Spektakl zbudowany jest z wielu krótkich scen, składających się na spójną, logiczną kompozycję. Paradoksalnie każdy z aktorów występuje w wielu rolach. Cymerman niemo wciela się w role pacjentów, pielęgnowanych przez Golibrodę, utożsamiany jest również z jego dawno niewidzianymi przyjaciółmi i członkami rodziny (zanikająca pamięć starca nazywa go różnymi imionami). Kierc kreuje zaś postać nie tylko pielęgniarza wspominającego swoich podopiecznych; jest również pisarzem, zapowiadającym powstanie „Zapisków z nocnych dyżurów", a zarazem filozofem śmierci, zgłębiającym jej istotę. Ogromna siła spektaklu tkwi przede wszystkim w aktorskim kunszcie tych dwóch mężczyzn. Młody aktor gra żywiołowo, ostro, drapieżnie, starszy – z wielkim wyczuciem, spokojem, skupieniem na sile skrajnych emocji.

W pamięć zapadają proste, lecz przejmujące obrazy i epizody. Gdy Golibroda opowiada o umieraniu sparaliżowanego Eugeniusza, Reżyser wciela się w jego rolę: staje się bezwładnym ciałem, przykrywanym białym całunem. Proces rozpadu pamięci starszego mężczyzny wyraża się poprzez obsesyjne powracanie do opowieści pacjentów, połączone ze szkicowaniem ich prostych portretów na otaczających scenę białych sześcianach. Za punkt kulminacyjny spektaklu uznać można obraz śmierci samego Golibrody, którego ciało zapada się między leżące na ziemi kostki, niczym między lodowe kry (podobna metafora pojawia się zresztą u Baczaka).

„Fragment nieistniejącego świata" to spektakl świetnie wyreżyserowany i zagrany. Wykorzystanie kultowego już tekstu Jacka Baczaka (w adaptacji Agnieszki Bały) pozwala na przedstawienie indywidualnych losów postaci w szerszym, uniwersalnym kontekście. Personalistyczne traktowanie śmierci zaś sprawia, że możemy ją postrzegać w mikrowymiarze historii prywatnej, jako odchodzenie bezcennego, indywidualnego świata.

 

Karolina Augustyniak
Dziennik Teatralny Wrocław
4 czerwca 2014

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia