Papier i ogień

"Relikwiarz" - reż. Grzegorz Kwieciński - Teatr Ognia i Papieru w Łodzi

Łódzki Teatr Ognia i Papieru odwiedził Warszawę w ramach Międzynarodowy Festiwalu "Sztuka Ulicy". Impreza od 26 lat gromadzi artystów teatru ulicznego. W repertuarze pojawią się przedstawienia teatralne, taneczne i cyrkowe oraz performance uliczny.

Wszystkie łączy jeden element: można je pokazywać w przestrzeni miejskiej. Ideą festiwalu jest bowiem wchodzenie z działalnością artystyczną w przestrzeń publiczną, co ma w założeniu aktywizować i integrować lokalną społeczność. Teatr Ognia i Papieru zaprezentował spektakl pod tytułem "Relikwiarz" - przedstawienie można było oglądać 7 lipca, ostatniego dnia festiwalu.

Teatr Ognia i Papieru to pomysł Grzegorza Kwiecińskiego - reżysera i artysty plastyka. Początki sięgają roku 1978 i łączą się z Ośrodkiem Praktyk Teatralnych w Gardzienicach. Kwiecieński stworzył awangardowy teatr plastyczny, którego główną siłą jest ogień. Scenografią jego przedstawień są rzeźby wykonane z papieru i drutu, które autor podpala na oczach widzów. To bardzo oryginalny i efektowny język teatralny, o czym mogła przekonać się publiczność, która w niedzielny wieczór zgromadziła się na skwerze przy Metrze Słodowiec.

Przedstawianie ma dziwną formę, zawieszoną między spektaklem dramatycznym, performancem i rytuałem. Publiczność otoczą kręgiem papierowe rzeźby, wśród których krążą aktorzy. Przed oczami publiczności wystrzeliwuje ściana ognia, a aktorów, żywych i papierowych, spowijają kłęby dymu. Wyłania się z nich ubrany na czarno Mistrz Ceremonii - w tej roli Grzegorz Kwieciński. Towarzyszy mu Muza w białej sukni, która na jego rozkaz podpala kolejne papierowe figury. Rozpięte na metalowych konstrukcjach, zostają ożywione przez ogień. Zaczynają się poruszać: ten wchodzi po drabinie, ten rozpościera ręce w rozpaczliwym geście, ten znów tańczy na linie, by chwilę za runąć w dół i zakończyć krótki żywot. Jest to nie tylko efektowne widowisko. W ogniu metalowe konstrukcje oczyszczają się, odsłaniając swoje ukryte piękno. A my śledzimy ten proces, zapatrzeni i zafascynowani, jak dzieci, które dostały pierwszy raz zapałki do ręki. Nie wszystkim widzom język Kwiecińskiego przypadł do gustu. Ja w napięciu śledziłem życie papierowych postaci, łapczywie chwytając historię ich ulotnego istnienia.

Michał Komorek
Idziemy
12 lipca 2019

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia