Peterze Quint! Ty diable!

"Dokręcanie śruby" - reż. Natalia Babińska - Opera na Zamku w Szczecinie

Sześciu solistów i trzynastu instrumentalistów. Muzyka jako literacka narracja. Tonacja pierwszego aktu oparta na tonach zasadniczych, przypisanych klawiszom białym fortepianu. To emocje postaci żyjących w świecie rzeczywistym. Klawiszom czarnym Benjamin Britten przypisał tonację As-Dur, ilustrującą sceny z duchami, czyli świat nadnaturalny. A do tego dochodzi dominująca na scenie sepia. Bo taką barwę ma świat molestowanego dziecka.

Trzeciego festiwalowego dnia widzowie obejrzeli rewelacyjną operę skomponowaną przez Benjamina Brittena „Dokręcanie śruby" wg powieści Henry'ego Jamesa, w reżyserii Natalii Babińskiej. Temat obecności dzieci w świecie dorosłych zasygnalizowała już dzień wcześniej opera „Borys Godunow", która to obrazowała jeden mechanizmów zdobywania władzy na skutek podstępnego mordowania nieletnich następców do carskiego tronu.

Tym razem jesteśmy świadkami zdarzeń rozgrywających się w angielskiej posiadłości Bly, w czasach wiktoriańskich. Jest kilkunastoletni Miles, jego siostra Flora, opiekunka Mrs Grose. I Guwernantka, która ma zaopiekować się osieroconym rodzeństwem. Ale dom ten ma „swoje „duchy". Jednym jest poprzednia opiekunka dzieci Miss Jessel oraz były służący Peter Quint. Z relacji Mrs Grose wynika, że służący „pozwalał sobie na nieprzyzwoite kontakty" z chłopcem. Pomimo że obojga już nie ma, w ogrodzie, w oknach, w domu pojawiają się ich „widma", nie zamierzające zrezygnować z kontaktów z dziećmi. Szczególnie Quint, który seksualnie wykorzystywał chłopca, nadal trzyma go „w kleszczach lęku". Natalia Babińska inteligentnie i z ogromnym wyczuciem konstruuje na scenie mechanizmy, jakie wykorzystuje pedofil, by podporządkować sobie dziecko. Quint konsekwentnie „dokręca śrubę".

Dyrygent Jerzy Wołosiuk, tak prowadził orkiestrę, by muzyka nie tylko oddawała emocje przeżywane przez postaci, ale zgodnie z intencją kompozytora, „opowiadała" o dramatycznych wydarzeniach. To muzyka kreuje stany emocjonalne, szczególnie chłopca. To ona w pierwszym akcie wznosi linię dramaturgiczną, by w drugim opadać w dół. I to ona sprawia, że byli opiekunowie raz stają się zjawami, przypisanymi parapsychologicznym obszarom, innym razem przybierają kształt sennych majaków, to znów są spersonifikowanymi lękami dzieci. Plastycznie wspomaganymi przez interesujące efekty scenograficzne i multimedialne. Szczególnie wirujące w powietrzu stoliki, fortepian, czy drewniany konik niczym hologramy mieszają się z barwami światła oraz z dźwiękami muzyki. W ten sposób tworzy się tajemnicza przestrzeń pełna symboliki, niedopowiedzianych do końca znaków odsyłających do wyobraźni.

Postacią centralną jest Miles. I tutaj wielkie brawa dla Natalii Babińskiej, która wprowadzając na scenę dzieci, udowadnia, że dzięki nim przedstawiane fakty nabierają wiarygodności. Ale poprzedził to okres ciężkiej i odpowiedzialnej pracy Barbary Halec z dziećmi. Postać chłopca Milesa, tak domniemam, jest alter ego kompozytora. I tutaj nie sposób pominąć intymnego życia Brittena, który nie ukrywał skłonności do młodych chłopców. I doświadczał przeróżnych reakcji otoczenia już od wczesnych lat. A od nich już tylko krok do tego, by uznać siebie za kogoś, kto jest „zły", bo jest inny. To, że Miles śpiewa, „jestem zły" jest niczym innym jak poczuciem winy, wpajanym mu przez Petera Quinta. Miles nosi w sobie tajemnicy o sobie, która na pewno nie może spodobać się innym. Chłopiec jako zakładnik namiętności lokaja poddaje się ogarniającemu go lękowi i w ostatnich chwilach swego życia nazwie go diabłem. Rytualna kąpiel w wannie oczyszcza go z całego brudu dorosłych. Mateusz Dąbrowski w roli Milesa swym delikatnym chłopięcym głosem oddał zagubienie i strach; stworzył delikatną, wrażliwą postać, poddającą się silniejszemu. Partnerująca mu w roli siostry Flory, Agata Wosik idealnie harmonizowała barwę swego głosu w duetach z Mateuszem Dąbrowskim. Oddawała wiele emocji łączących rodzeństwo. Bożena Bujnicka jako Miss Jessel była tak demoniczna, tak niejednoznacznie określona wyrażanymi emocjami, że momentami jawiła się jako postać budząca prawdziwe dreszcze emocji. Barwa jej sopranu idealnie oddawała przeżywane emocje, szczególnie w relacjach z dziećmi i wobec samego Quinta. Występująca w roli Gospodyni, Gosha Kowalinska, oprócz zdolności aktorskich, pokazała prawdziwe możliwości swego mezzosopranu. W frazie - Boże, czy ten koszmar nigdy się nie skończy - zawarła i rozpacz, i bezsilność. Z kolei Ewa Olszewska w roli Guwernantki dzięki swemu przepięknemu sopranowi koloraturowemu oddawała znakomicie uczucia towarzyszące partiom lirycznym i dramatycznym. Wykreowała postać przechodzącą swoistą ewolucję, od beztroskiego zachwytu po odkrycie prawdy. I literacko, i muzycznie określała się jako najważniejsza postać w zdarzeniach. Bo to od jej przyjazdu do Bly rozpoczęła się ta opowieść. To ona prowadziła widzów poprzez świat przedstawiony.

I Peter Quint! W tej roli solista Opery Nova, Pavlo Tolstoy. Demon czy duch niespotykanego kalibru? A może bezwzględny manipulant ludzkimi uczuciami? Pozbawiony skrupułów. Zimny, bezwzględny, okrutny, zaspokajający swoje namiętności. Prawdziwy diabeł w wyobrażeniu dziecka, w czym pomógł mu sceniczny makijaż. Trzeba przyznać, że artysta nie tylko zaśpiewał swoje partie w mistrzowski wręcz sposób, ale także stosował wiele ciekawych aktorskich środków.

Jerzy Wołosiuk idealnie redukował narrację w libretcie, przekazując ją stopniowo i płynnie muzyce. Niczym magik, wydobywał z instrumentów melodię. Pokazał, w jaki sposób dźwięki stają się „malarstwem muzycznym". Uruchamiał plan tonalny. A przede wszystkim idealnie ilustrował zjawiska pozamuzyczne, takie jak np. tętent końskich kopyt. Imitowały go flety, oboje czy drewno. Stworzył muzyczną atmosferę strachu, a głównie niejasności i wieloznaczności postaci. W tej operze recytatywy oraz arie solistów czy sceniczne sytuacje są jak symboliczne dokręcanie śruby przy pomocy środków muzycznych i w niczym nie ustępują literackiej narracji w powieści Henry'ego Jamesa.

Ale tak porywające emocje przedstawienie mogło powstać tylko dzięki takiemu zespołowi realizatorów, jaki został do niego zaangażowany. Przede wszystkim Natalia Babińska to reżyserka o nieograniczonym wyczuciu teatralnym. Obdarzona niespotykanymi talentami artystycznymi. Martyna Kander – marka sama w sobie – zaprojektowała scenografię i kostiumy. Maciej Igielski – mistrz scenicznego światła i cienia – podjął się reżyserii światła. Ewa Krasucka stworzyła projekcje multimedialne, odwołujące się do wyobraźni widzów. A Karol Urbański ustawił niebanalny ruch sceniczny, zwłaszcza dla Bożeny Bujnickiej.

Obsada:

Guwernantka – Ewa Olszewska
Miles – Mateusz Dąbrowski
Flora – Agata Wasik
Mrs Grose (gospodyni) – Gosha Kowalinska
Peter Quint (były służący) – Paplo Tolstoy
Miss Jessel (była guwernantka) – Bożena Bujnicka

Ilona Słojewska
Dziennik Teatralny Bydgoszcz
6 maja 2017

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia