Pisze poeta do malarza

"Tadeusz Różewicz, Zofia i Jerzy Nowosielscy. Korespondencja"

Listy, które Tadeusz Różewicz pisał przez blisko czterdzieści lat do Jerzego Nowosielskiego, układają się w rozpisany na kilkaset odcinków esej poety o współczesnym malarstwie

Wydany właśnie tom nosi nazwę "Tadeusz Różewicz, Zofia i Jerzy Nowosielscy. Korespondencja", choć tak naprawdę to przede wszystkim zbiór listów poety do Nowosielskiego, malarza, pisarza ikon, prawosławnego teologa, i jego żony. Na 380 listów i pocztówek zebranych w książce Różewicz napisał 335, w dodatku zwykle obszerniej niż przyjaciele. 

Pisał o malarstwie. Przynajmniej tak samo dużo co o poezji. Od dawna wiadomo, że Tadeusz Różewicz kocha malarstwo. Potrafi jechać bardzo długo gdzieś do niewielkiego muzeum na krańcu świata, bo to w nim właśnie jest obraz, który pragnął zobaczyć. W jego wierszach pełno jest odwołań do malarskich dzieł i równie wiele malarskich metafor. Wyruszając w podróż, zabiera ze sobą ulubione reprodukcje, które umieszcza w hotelowych pokojach, oswajając obce wnętrza. Razem z miedziorytnikiem i grafikiem Eugeniuszem Getem-Stankiewiczem uprawia literacko-plastyczne „Zabawy przyjemne i pożyteczne”, które pokazują potem w muzeum. „Malarstwo ciągle mnie zaciekawia, intryguje. Chciałbym odkryć jego »tajemnicę « (tak jak w młodości chciałem odkryć tajemnicę Trójcy Św., za co mnie ksiądz Bardel wyrzucił z Sodalicji Mariańskiej akurat przed 40 laty )” - pisał do Nowosielskiego.

Listy poety do malarza są kontynuacją tamtych poszukiwań z młodości. Oprócz naturalnych w listach do przyjaciół informacji o rodzinie i znajomych, zdrowiu i chorobach, kłopotach i sukcesach, podróżach po świecie i powrotach do domu, twórczej męce i przypływie weny, a nawet o tym, jakie alkohole szkodzą malarzowi, a jakie poecie, są one przede wszystkim zapisem fascynacji Różewicza malarstwem. " w ciągu 3 tygodni obejrzałem chyba 20 tys. obrazów - a może 30 tysięcy?" - donosi Nowosielskiemu z Monachium. Można z tych listów dowiedzieć się, co poeta myśli o malarstwie i malarzach, co lubi, a czego nie, kogo ceni, a kogo mniej, który z współczesnych malarzy jest niechlujny, który przyzwoity, a który tylko schludny. Są w listach Różewicza minieseje o sztuce. Czasem zamknięte w krótkim zdaniu, mimochodem rzuconej uwadze, opowiedzianej z wdziękiem anegdocie, złośliwostce. A specjalną wartość mają dołączone do korespondencji czynione przez kilkanaście lat "Notatki do Nowosielskiego", w których poeta próbuje wniknąć w głąb malarstwa samego Nowosielskiego, z jednej strony autora przepięknych ikon, z drugiej wysmakowanych kobiecych aktów. To ważne uzupełnienie pisanych na gorąco listów, w których nawet mistrzowi słowa czasem trudno zawrzeć cały zachwyt obejrzanej właśnie wystawy czy obrazu.

Autorzy listów pisanych bez myśli o ich przyszłej publikacji pozwalają sobie na swobodę ocen, przed którą w przeznaczonych do druku oficjalnych wystąpieniach zwykle się powstrzymują. Tak jest i tym razem, dlatego chwała i Różewiczowi, i Nowosielskiemu, że zgodzili się na ich publikację już teraz. Dzięki temu wiadomo na przykład, co myślał Różewicz o dorocznej wystawie malarzy Okręgu Wrocławskiego w roku 1970. " może tylko 2-3 ludzi maluje obrazy z jakimś sensem - reszta to zupełne bzdury, grafomania malarska" - relacjonuje przyjacielowi.

Ci, którzy czytają wiersze Różewicza, nie mają wątpliwości, że jest człowiekiem bardzo dowcipnym. Książka tylko to potwierdza. Pyszny jest zawarty w jednym z listów godny księgowego w zarękawkach bilans zysków i strat obu stron, które powstały, gdy Różewicz nie przyjechał do przyjaciół, choć obiecał. Poeta zgadza się, że Nowosielscy ponieśli straty związane z nakładami na reprezentację i przygotowanie przyjęcia (w wysokości 12 tys. 276 zł). Informuje jednak, że wskutek braku kontaktu z przyjacielem sam poniósł straty moralne w wysokości 15 tys. 276 zł, więc Nowosielski i tak jest mu winien trzy tysiące.

Listy zostały opatrzone przez Krystynę Czerni bardzo porządnie i szczegółowo opracowanymi przypisami. To dodatkowy i bardzo smakowity walor książki. Kiedy Różewicz pisze: "W Telewizji oglądałem uroczystość 150-lecia Waszej Akademii i dwóch kiepskich malarzy odznaczonych wysokimi orderami" - edytorka listów natychmiast pieczołowicie ustala, kto z okazji 150. rocznicy krakowskiej ASP i jaki dostał order.

Ostatni zachowany list Nowosielskiego do Różewicza pochodzi z czerwca 1998 roku. Umiera mu żona, potem zaczyna chorować sam malarz. Przestaje malować, wycofuje się z życia publicznego i towarzyskiego, przestaje odpowiadać na listy, nawet tak rzadko jak dotąd. Poeta pisze do przyjaciela dalej.

Tadeusz Różewicz, Zofia i Jerzy Nowosielscy. Korespondencja, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009

Mariusz Urbanek
Gazeta Wyborcza Wrocław
21 grudnia 2009

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...