Planeta singli w wersji hardcore, czyli przewodnik po rozpaczy i Warszawie

"Grind/r" - reż. Piotr Trojan - TR Warszawa

Nie wiem, gdzie Piotra Trojana zaprowadzi jego aktywność, ale zdecydowanie jestem ciekaw. Ten 30-latek jest aktorem, reżyserem, dramatopisarzem, filmowcem. Gra, tworzy słuchowiska, "nosi" go na różne strony. Jego "Grind/r" to jeden z pięciu finalistów projektu "Teren TR" w sezonie 2014/15, premierowany repertuarowo w TR Warszawa w październiku 2015. Przebojem festiwalowym w Polsce jest "Ewelina płacze", bardziej znana finalistka "TTR", ale zdecydowanie także dzieło Trojana zasługuje na uwagę, jednak powerplayem ogólnopolskim raczej nie będzie. I nie dlatego, że jest bardzo warszawski, ale dlatego, że jest zbyt odważny.

"Grind/r" to przetworzony scenicznie wybór z ponad 60. spotkań z mężczyznami, jakie odbył Piotr Trojan po zainstalowaniu Grindra 31 grudnia 2014 roku. Ta popularna na Zachodzie, u nas powoli zdobywająca rynek aplikacja, łączy gejów poszukujących seksu bez zobowiązań. Trojan na pierwszą randkę umówił się już pierwszego dnia, wszystkie historie postanowił zapisywać. Całość jest sinusoidalna, antypodyczna i porwana jak uczuciowość bohaterów opowieści. Ciąg kilkunastu scen, w których występują różne postaci, "klejony" jest powracającym wątkiem matki i syna, potęgującym smutek i osamotnienie.

Niewątpliwym walorem przedsięwzięcia jest warstwa dokumentalna. Trojan zbiera historie i charaktery, poznajemy współczesne fantazje, marzenia i aberracje seksualne oraz geografię gejowskiej Warszawy. Mroczny świat męskiej seksualności przedstawiony jest dosadnie i chyba jak nigdy dotąd w polskim teatrze. Pod tym względem to krok dalej także po "Lubiewie", choć literacko "Grind/r" nie ma aż takich ambicji beletrystycznych, przemawia głównie językiem nieoczyszczonym. Epatowanie odhumanizowanym seksem może być argumentem dla osób nietolerancyjnych, potępiających odmienność, jednak spektakl TR nie jest tanim efektem. Jest przerażającym świadectwem czasu.

Mimo swej poszatkowanej kompozycji "Grind/r" tworzy konsekwentny obraz rzeczywistości, której oficjalna większość nie chce znać ani poznawać. Przez patologie i zboczenia, męską szorstkość i bezpośredniość, przebija rozpacz. To końcowy etap uzależnienia, do którego dochodzi każdy niekochający i niekochany albo zręcznie samooszukujący się. A Grindr podobno uzależnia nie byle jak:

"Grindr uzależnia totalnie. Myślę, że dużo osób ma z tym problem. Sam, gdy kogoś poznaję, usuwam aplikację, a jednocześnie mam poczucie, że nie chciałbym być w związku tylko z jedną osobą. Potrzebuję szerszej relacji, bardziej otwartej. Geje nie mają dzieci, nic ich nie trzyma, więc czują swobodę, są bardziej szczerzy ze sobą."

Piotr Trojan w wywiadzie dla "Newsweeka"

Być może rozpacz geja jest najbardziej samotna i przygnębiająca. Brutalizacja seksu jest krzykiem rozpaczy a nie psychopatologią. Gdy brakuje odwagi, by skończyć, pozostaje skok w poniżenie i destrukcję - niech skończą za nas inni, choćby HIV, gdy my nie potrafimy. I niech was nie zmyli śmiech - to nie radość, to ból.

Spektakl przemawia językiem adekwatnym. Werbalnie i technologicznie. Interaktywność jest na początku wyreżyserowana (czat zakończony przesłaniem zdjęcia), potem improwizowana po połączeniu z realnym czatem w czasie rzeczywistym. W wyrównanej stawce performerów wyróżniał się przewrotnym komizmem i delikatnością Sebastian Pawlak. Na osobne wyróżnienie zasługuje różnorodność ruchowa aktorów. Odpowiedzialny za nią jest choreograf Tomasz Bazan. Dodatkowymi atutami całego przedsięwzięcia są spotkania pospektaklowe prowadzone przez Stowarzyszenie bez!miar i wydanie tekstu w zbiorze wszystkich z projektu "Teren TR" za jedyne 10 zł. Dzięki temu spektakl żyje dłużej i lepiej w świadomości odbiorcy a "Grind/r" na pewno na to zasługuje.

Piotr Wyszomirski
Gazeta Świętojańska
22 marca 2016
Teatry
TR Warszawa

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...