Płynna nowoczesność

"Helter Skealter" - reż: Paweł Świątek - Teatr PWST

Podtytuł "Helter skelter", przedstawienia krakowskiego teatru PWST brzmi "Czarna komedia z momentami metafizycznymi". Pozorna antynomia tych dwóch elementów silnie uwydatnia się w spektaklu powstałym "pod pretekstem «44 listów ze świata płynnej nowoczesności» Zygmunta Baumana".

Nie oznacza to nieprzystawalności tych dwóch cech teatru – komizmu i ontologii. Odnoszę jednak wrażenie, że studenci IV roku, chcąc mocno uwypuklić jeden z elementów, zupełnie pominęli drugi. Przedstawienie rzeczywiście jest pełne jest czarnego humoru, raz udanego, raz mniej, lecz warstwa „metafizyczna” jest mocno zbanalizowana. Tym bardziej szkoda scenicznego potencjału, jako że za inspirację posłużył Zygmunt Bauman. Jest ona jednak dość odległa, „hasłowa” – twórcy skupiają się na krytyce zbieżnych z badaczem aspektów rzeczywistości.

To, co studenci uważają za negatywne przejawy współczesnego życia, stanowi dość utarty schemat. To tropy takie jak: kryzys wartości, dążenie do sławy i medialnego zaistnienia, brak realnych więzi, ukrywanie się za maską. Zostały one jednak potraktowane w sposób bardzo dosłowny – krytykę formułuje się na najprostszym poziomie. Jej główna funkcja to bycie pretekstem do zaprezentowania całej gamy teatralnych środków: improwizacji, piosenek, wielości interpretacji tego samego tekstu. Szkoda, bowiem spektakl został pomyślany w interesujący sposób, a sceniczna forma jest nader atrakcyjna. Dosadność ilustrowania negatywnych aspektów rzeczywistości jest jednak dość nachalna: jeśli następuje krytyka chęci zdobycia medialnej sławy, to oglądamy bankiet ludzi „znanych z tego że są znani”, gdy pokazane zostaje zezwierzęcenie postaci, to aktorzy występują z maskami świń na twarzach. W ten sposób wydźwięk przedstawienia nie dociera do głębszych pokładów interpretacyjnych. Mimo tego jest ono zrealizowane sprawnie, dynamicznie i efektownie.

Możliwość ciekawszej analizy nasuwa się w przypadku samej formy. To, co Bauman nazywa „płynną nowoczesnością” przeniesione zostaje tutaj na strukturę spektaklu. Wielość różnorodnych form, połączenie sztuki wysokiej z niską, heterogeniczność dyskursów, decentralizacja scenicznej uwagi – te wszystkie tropy teatralne ciekawie zarysowują tematy, które dość nieudolnie zostały przemycone na poziomie treści. Można jednak uznać ten zabieg za celowy – czy w czasach afirmacji tego, co „zewnętrzne”, przy jednoczesnym zanikaniu międzyludzkiego kontaktu, to nie forma stanowi o tym, jacy jesteśmy? Czy próba efektownego pokazania się i ukrywania wymiaru duchowego nie jest obrazem naszej rzeczywistości?

Magdalena Urbańska
Dziennik Teatralny Kraków
9 maja 2012

Książka tygodnia

Teatr plastycznej metafory. Scenografie Jadwigi Mydlarskiej-Kowal
Muzeum Śląskie
Redakcja: Sylwia Ryś, Elżbieta Spadzińska-Żak

Trailer tygodnia