Po dziennikarzach, Starym zajmą się politycy

Narodowy Teatr Stary im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

Radni sejmiku apelują do ministra kultury, by przyjrzał się, czy dyrekcja narodowej sceny dobrze wydaje publiczne pieniądze.

"W poczuciu odpowiedzialności za racjonalne, efektywne i etyczne wydatkowanie środków publicznych na kulturę apelujemy do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego, aby środki publiczne nie stanowiły podstawy finansowania rzekomo artystycznych eksperymentów, które w rzeczywistości wymierzone są w poczucie przyzwoitości, normy etyczne i normy współżycia społecznego".

To fragment rezolucji, którą 23 grudnia przegłosuje Sejmik Województwa Małopolskiego. Jej projekt zgłosiło kilku radnych Platformy Obywatelskiej.

Jego celem jest wyrażenie "dezaprobaty wobec sposobu, w jaki dyrekcja Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie wykorzystuje zagwarantowaną w Konstytucji RP wolność tworzenia". Przypomnijmy, że w połowie listopada grupa widzów przerwała przedstawienie "Do Damaszku". To spektakl według Augusta Strindberga, reżyserowany przez Jana Klatę. Inicjatorem akcji przeciwko tej inscenizacji był fotograf Stanisław Markowski. Gdy na scenie Dorota Segda i Krzysztof Zarzycki zaczęli symulować stosunek seksualny, na widowni rozległ się gwizdek, a kilkudziesięciu widzów zaczęło wznosić okrzyki typu "Hańba!", "Wstyd!", czy "Panie Klata, idź pan krowy doić". A Segdzie przypomniano, że przed laty zagrała św. Faustynę. Później pojawiły się kontrowersje wokół spektaklu przygotowywanego na podstawie "Nie-Boskiej komedii" Zygmunta Krasińskiego w reżyserii 0liviera Frljića. Głośno zrobiło się o przedstawieniu, gdy po próbach z gry zrezygnowali: Anna Dymna, Bolesław Brzozowski, Mieczysław Grabka, Tadeusz Huk, Ryszard Łukowski, Jacek Romanowski i Krzysztof Zawadzki.

Według informacji "Dziennika Polskiego", niektórzy z aktorów zrezygnowali z występu, bo ich zdaniem przygotowywana inscenizacja była "wielką prowokacją, niemającą nic wspólnego z tekstem wieszcza ani z inscenizacją jego tragedii wystawioną w 1965 roku przez Konrada Swinarskiego". Poszło o rzekome przypisanie słynnemu reżyserowi antysemityzmu. Ostatecznie premierę odwołano.

Większość radnych podpisanych pod projektem rezolucji nie widziała spektaklu "Do Damaszku", słyszała o incydencie na widowni i czytała relacje z jego przebiegu. - Ale ważne jest też to, co działo się później - tłumaczy Marek Lasota. Według niego samorząd regionalny powinien jakoś zareagować, bo przecież kontrowersje dotyczą Teatru Narodowego, o sprawie mówi się w Krakowie, a minister kultury chyba bagatelizuje problem. - Chcemy go jeszcze raz prosić, by jednak zastanowił się, czy nie należy zająć się sprawą krakowskiej sceny - podkreśla radny Lasota.

Leszek Zegzda, szef sejmikowego klubu PO i przewodniczący sejmikowej komisji kultury, podkreśla, że rezolucja to inicjatywa kilku radnych. - Niee będzie tego firmował klub Platformy, ale też nie będziemy wprowadzać dyscypliny w głosowaniu przeciwko rezolucji - zaznacza Leszek Zegzda. I dodaje, że sprawą nie zajmie się również komisja kultury. - Nie podoba mi się, że politycy zamieniają się w krytyków teatralnych - mówi szef klubu PO, ale przyznaje, że zna złe opinie krytyków o obecnej działalności Starego Teatru.

O rezolucję chcieliśmy zapytać władze tej sceny. Niestety, Sebastian Majewski, wicedyrektor Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej, nie odbierał wczoraj telefonu.

Apel sejmiku ma tylko wymiar symboliczny. Minister kultury nie jest nawet zobowiązany do odpowiedzi, że nie zamierza nic zrobić w sprawie, której dotyczy rezolucja.

 

Grzegorz Skowron
Dziennik Polski
17 grudnia 2013

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia