Po premierze

"Królewski Wróbel" - reż. Waldemar Wolański - Zdrojowy Teatr Animacji w Jeleniej Górze

W minioną niedzielę (15 czerwca) Zdrojowy Teatr Animacji miał swoją premierę spektaklu "Królewski wróbel" Izumi Yoshidy w reżyserii nestora polskiej sceny lalkowej - Waldemara Wolańskiego. W najnowszym przedstawieniu teatru zainteresowanie budzi przede wszystkim technika lalek bunraku oraz oprawa audiowizualna.

Gong, gasną światła, wygodnie usadowione w fotelach dzieci czekają, co się wydarzy. Nieoczekiwanie na widownię tanecznym krokiem wkraczają aktorzy z lalkami, wdzięcznie się kłaniając po japońsku. Zaczyna się wędrówka po baśniowym świecie.

Przedstawienie "Królewski wróbel" powstało na podstawie japońskiej baśni. Zdaje się, że w zamierzeniu twórców miał to być "teatr drogi" przedstawiający wędrówkę dobrodusznego Dziadka (trafnie obsadzony Jacek Maksimowicz i asystujący mu Sylwester Kuper), który przemierza świat w poszukiwaniu Królewskiego Wróbla, i przemianę stetryczałej Babci (Katarzyna Morawska wzruszająco odegrała zwłaszcza sceny złości) reprezentującej skąpstwo, zachłanność i brak miłości. Postać Babci kojarzyć się może z zachłanną żoną rybaka, nieznającą umiaru w stawianiu żądań w "O rybaku i złotej rybce" Aleksandra Puszkina oraz leniwą Dorotką z "Dwóch Dorotek" Janiny Porazińskiej. Wędrówce towarzyszy muzyka skomponowana przez Tomasza Walczaka. Piosenki w spektaklu wpadają w ucho. Muzyka jest uniwersalna, chociaż pojawiają się w niej ozdobniki charakterystyczne dla muzyki japońskiej.

Na scenie Zdrojowego Teatru Animacji technika lalek bunraku prezentuje się interesująco. Bunraku to japońska odmiana teatru lalkowego. Przedstawienia z użyciem lalek odbywały się w Japonii już w VII wieku, a swą obecną formę bunraku przybrało dopiero w pierwszej połowie XVIII wieku. Lalki używane w spektaklach bunraku wykonane są z drewna, mierzą od 90 do ok. 150cm i ważą od 6 do nawet 20kg.

Lalki w "Królewskim wróblu" prowadzone są przez trzech ubranych na czarno aktorów-lalkarzy i dopasowane do wzrostu grających nimi animatorów. Aktorzy występują bez nakrycia głowy i zgodnie z regułami teatru, ich twarze pozostają niewzruszone, tak by całość emocji była przekazywana przez lalki i głos animatora. Główny operator odpowiedzialny jest za poruszanie głową (w tym oczami i ustami) oraz prawą ręką lalki. Asystująca mu dwójka aktorów operuje lewą ręką lalki oraz porusza jej nogami. Dla osiągnięcia płynnych i realistycznych ruchów potrzebna jest więc pełna harmonia i zgranie całej trójki. Lalki głównych ról są wyposażone w ruchome wszystkie części: oczy, usta i palce.

Wyróżniają się dwie sekwencje. Po pierwsze sceny, gdzie pojawia się ledwo mieszczący się na scenie animowany przez kilku aktorów Kamienny Smok (wizualnie najciekawszy z baśniowych stworów występujących w spektaklu), który swoim żywiołowym zachowaniem, bez problemu zdobywa sympatię widzów. Towarzyszy mu gra świateł, sztuczny dym i lekko niepokojąca muzyka. Po drugie, sposób przedstawienia podróży, którą odbywa najpierw Dziadek a potem Babcia - akompaniuje temu ciekawa muzyka, dobra choreografia i znakomicie uzupełniające fabułę przesuwane tła.

Uwagę widzów zwraca strona audiowizualna. W każdej scenie obecne są starannie wykonane dekoracje, z których chyba największe wrażenie robią wyświetlane animacje (np. góry). Nieraz przyciągają one oko, ale nie mocniej niż akcja rozgrywająca się na scenie.

Przestrzeń sceniczna to m.in. japońska chata, z której jednym ruchem przenosimy się do sadzawki. W takiej pięknej scenografii aktorzy znakomicie animują lalki. Są też w świetnej formie wokalnej. Zadbano także o postacie drugoplanowe. Wszyscy grają dobrze, młody widz zapamięta zarówno Dorotę Fluder jako tytułowego Królewskiego Wróbla, jak i Rafała Tadeusza Ksiądzynę jako Demona, który demonstruje Bo-Jitsu, czyli walkę kijem, schodzi ze sceny i krąży wokół widowni, co pozwala na przyjrzenie się jemu z bliska. Najlepiej wypada jednak Kobieta zmieniająca się w Demona grana przez Lidię Lisowicz, chyba najbardziej wyrazista postać przedstawienia.

Przesłanie baśni jest jasne: gdy kochamy i mamy w sobie upór i odwagę, pokonamy wszystkie przeszkody. To prościutka bajka z morałem dla dzieci. Na scenie została przełożona na widowisko pełne efektownych i zaskakujących sytuacji - ale to zasługa zarówno reżysera Waldemara Wolańskiego, dyrektora prężnie działającego Teatru Lalek "Arlekin" w Łodzi, jak i scenografki Joanny Hrk, którzy stworzyli spektakl pełen ekspresji i urody. Warto zobaczyć to przedstawienie choćby dla znakomitej choreografii Małgorzaty Fijałkowskiej i robiących wrażenie wykonaniem lalek.

Zdrojowy Teatr Animacji zamyka udany sezon artystyczny 2013/2014, w którym przygotował pięć premier: "Tylko jeden dzień" (spektakl dostrzeżony przez samą Alinę Obidniak i uhonorowany dyplomem), "Gwiazdko-Łasko nie gaśnij. Koncert na klarnet, akordeon, kontrabas i Boże Narodzenie", "Matka - Opowieść", "Cyrk Doktora Dolittle" i "Królewski wróbel". Przedstawienia utrzymane w różnej stylistyce i adresowane do różnych wiekowo widzów.

Elster
www.jelonka.com
17 czerwca 2014

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia