Podwórko - szary, kolorowy świat

"Historia o ptaku Cis" - reż. Aleksander Maksymiak - Teatr Kubuś w Kielcach

Każdy świadomy rodzic zastanawia się - jak wychowywać dziecko, by dało sobie radę w otaczającym je świecie. Zawsze tak było, jest i pewno będzie. I zawsze było tak - taką świadomość mieli rodzice z własnego doświadczenia - że otaczający świat bardziej nastawiony jest na odbieranie każdemu jak najwięcej, niż na dawanie. Stąd wszystkie troski, obawy, niepokoje

Sztuka, której premierę obejrzałem w Teatrze Lalki i Aktora „Kubuś” w Kielcach poniekąd jest o tych niepokojach, jest o odbieraniu tego, co najcenniejsze – niewinnych marzeń i wyobraźni. Aleksander Maksymiak – reżyser, scenograf i pedagog z Wrocławia przygotował w Kielcach inscenizację „Historii o ptaku Cis” Joanny Kulmowej.

Sztuka jest dość trudna w odbiorze, nie ma prostej fabuły, nie opowiada widzom jednej historii, choć wszystko zgrabnie zamknięte jest w przypowieść o pomaganiu sobie, takim najprostszym, niewymagającym specjalnych starań czy nakładów finansowych, o takim pomaganiu spontanicznym, prosto z serca. Świat przedstawiony w spektaklu byłby bardzo smutny, gdyby nie te najprostsze i najszlachetniejsze odruchy zwykłych bohaterów. Choć i tak jest smutny, bo nikt nie pomoże odzyskać wzrok dziewczynce, która oślepła z niedożywienia, bohaterowie są zbyt biedni, nie będzie bajkowej metamorfozy, Kopciuszek nie stanie się księżniczką. Bohaterowie nie wyrwą się z biedy wielkomiejskiego podwórka, ich świat zamknięty jest na małej przestrzeni z trzepakiem i kubłami na śmieci. Ale w tym małym świecie, z tych wydawałoby się najgorszych z możliwych rekwizytów można nagle wyczarować cudowny, kolorowy, właśnie bajkowy świat. Rzecz w tym, że potrzebny jest impuls i wiara w to, że gdzieś ponad nami taki świat rzeczywiście istnieje. Tę wielką metafizykę a jednocześnie najzwyklejszą ludzką potrzebę Aleksander Maksymiak potrafił z aktorami na kieleckiej scenie „wyczarować”.

Aktorzy grają w żywym planie, rolę narratora a jednocześnie swoistego czarodzieja podwórkowej wyobraźni pełni postać Flachy – zbieracza butelek – w roli Andrzeja Kuby Sielskiego – bardziej kloszarda-filozofa. Pełna smutku ale też zwykłej dziecięcej potrzeby radości z życia i buntu jest w roli Zorzy – oślepłej dziewczynki – Jolanta Kęćko. Barwne i żywe postaci sąsiadek stworzyły Beata Orłowska jako Jadwinia i Agata Sobota jako Pani Ptasznik oraz  duet „ciemnych charakterów” - Małgorzata Sielska i Zdzisław Reczyński. Doremus – w tej roli Andrzej Matysiak – to zagubiony w świecie artysta – brat chorej dziewczynki, który rezygnuje ze wszystkiego by uratować porwaną siostrę.

Plan żywy reżyser miesza z planem lalkowym, w dużym uproszczeniu można powiedzieć, że w pierwszym poznajemy „realny” świat bohaterów, w planie lalkowym przenosimy się do świata wyobraźni, i tego pięknego, i tego groźnego. Nie jest to świat monotonny, bo w odgłosy miasta, ulicznego ruchu przenikają jazzowe frazy i piosenki z doskonałą muzyką Zbigniewa Karneckiego. Na scenie jak w życiu dwa światy nie istnieją obok siebie równolegle, przenikają się, szare podwórko może stać się niesamowitą afrykańską krainą, by za chwilę wrócić do swej „realności”.

„Historia o ptaku Cis” jest jednak baśnią, kończy się dobrze, dzięki prostym ludzkim odruchom. I tu jest też odpowiedź na pytanie zadane na samym początku – jak wychowywać dzieci – jakie wartości im przekazywać? Cały czas te same. Czy uchroni je to od zła świata? Oczywiście, że nie. A czy bez tych wartości będą bezpieczne? Dobrze wiemy że też nie. Ani bezpieczne, ani dobre, ani szczęśliwe. Po to przychodzimy do teatru dorośli i dzieci, by kolejny raz usłyszeć to samo. „Historię o ptaku Cis” Joanny Kulmowej w reżyserii i scenografii Aleksandra Maksymiaka – gorąco polecam.

Ryszard Koziej
Radio Kielce SA
17 lutego 2011

Książka tygodnia

Piękne zielone oczy
Wydawnictwo Czarne
Arnošt Lustig

Trailer tygodnia

Gdziekolwiek - wibracj...
Mariusz Kiljan
Wszędzie na świecie rodzimy się i umi...