Poezja, czyli tango i łzy

Jubileuszowe 500. spotkanie Krakowskiego Salonu Poezji

W niedzielę Scena Duża krakowskiego teatru „Słowackiego" niemal uginała się od wielkich rodzimej sceny, a atmosfera gęstniała od zmieniających się co chwila nastrojów. A tych był cały wachlarz: przez gwałtowne aż po te najrzewniejsze rzewne. Na tle czerwonej kurtyny oglądaliśmy m.in. łzy i tango. Potem był tort oraz szampan, bo i okazja do świętowania była – to już Pięć Setek Poezji, czyli 500. Spotkanie Krakowskiego Salonu Poezji.

Dochodzi 12.00. Niemal wszystkie miejsca na widowni są już zajęte, ale tłum zdecydowanych na uczestniczenie w jubileuszu wciąż oblega drzwi. Kolejka sięga wejścia do gmachu. Determinacja jest duża, znać po kolejkowiczach i obsłudze emocje, i nie są to bynajmniej emocje pozytywne. Jeśli długość tej kolejki byłaby miarodajna do poziomu zainteresowania poezją, to śmiało można by uznać, że to zainteresowanie jest, i ma się dobrze.

Tymczasem wybija południe, oczom zniecierpliwionego audytorium ukazują się gospodarze Salonu: Józef Opalski, Bronisław Maj, dyrektor Krzysztof Orzechowski i – dama polskiej sceny, mistrzyni ceremonii, a także inicjatorka cyklu spotkań – Anna Dymna. Rozpoczyna się w wielkim stylu: sam dyrektor Orzechowski recytuje Inwokację, zaraz po nim występuje Anna Polony z brawurowym fragmentem z „Beniowskiego". Nastrój jest podniosły i taki pozostaje, bo następna jest Natalia Sikora, która swoim hipnotyzującym głosem wyśpiewuje „Kółko" Norwida. Po niej Andrzej Seweryn, z mistrzowską interpretacją pieśni Kochanowskiego. Tako oto rozpoczyna się jubileusz Krakowskiego Salonu Poezji: otwiera go crème de la crème polskiej sceny i twórczość wieszczów narodowej poezji.

W niezwykłym duecie występują Anna Dymna i Jerzy Trela, wspólnie odczytując „Orfeusza i Eurydykę" Miłosza. Publiczność wzrusza się do łez, sami wykonawcy chyba także, bo podczas, gdy wybrzmiewają gromkie brawa, Dymna podchodzi do Treli i uściskuje go. Z zapartym tchem i w zasłuchaniu przyglądamy się też nieco później Treli, kiedy czyta swoim niskim i głębokim tembrem: „Stary ja jestem, ale jary, jak tęgi łyk pociągnę z czary."

Z tonu spuszczają dopiero najmłodsi artyści – Karolina Kamińska i Daniel Malchar, którzy wspólnie deklamują „Małpę w kąpieli" Fredry. Publiczność zatrząsa się ze śmiechu, jest to chwila wytchnienia, wciąż jednak sygnowana wielkim nazwiskiem. Repertuar pozostaje więc klasyczny, ale tym razem do śmiechu, nie wzruszeń.

„Czym byłaby poezja bez muzyki? Zdaje się, że tylko poezją bez muzyki." – dowcipkuje Bronisław Maj. W istocie, muzyki w niedzielę nie zabrakło, a to między innymi, dzięki Grzegorzowi Turnauowi, który wykonał „Piosenkę" Baczyńskiego, czy „Pejzaż horyzontalny" Wiesława Dymnego. Swój występ dali też Andrzej, Jacek i Bogumił Zielińscy („Skaldowie"), a także Andrzej Nowak, Anna Szałapak, czy Anna Radwan. Pojawił się również element zaskoczenia – „Tango niespodzianka", skomponowane przez nieobecną Dorotę Imiełowską specjalnie dla Anny Dymnej. Niespodzianka była właściwie podwójna, gdyż mniej więcej w połowie tego koncertu, Andrzej Seweryn podjął spontaniczną decyzję i porwał Annę Dymną do tańca. Nie zabrakło więc nawet pełnego żaru (i humoru) tanga.

Poezja to rozmaitość. Jeśli da się przywołać jej nastrój, czy raczej wytworzyć taki kalejdoskop nastrojów, który by ją pokazał, opisał to udało się właśnie podczas niedzielnego jubileuszowego spotkania Krakowskiego Salonu Poezji. Doceniły to także władze samorządowe, przyznając Annie Dymnej odznaczenie Polonia Minor. Organizatorzy otrzymali też listy gratulacyjne od prezydenta Andrzeja Dudy. Salon Poezji swoją działalność rozpoczął w styczniu dwutysięcznego roku, jak dotąd działa w ponad pięćdziesięciu ośrodkach. Anna Dymna podkreśla, że na pięciu setkach Salon nie poprzestanie, i obiecuje, że doczekamy się pełnego „litra." Straszno, ale czekamy!

Paulina Żebrowska
Dziennik Teatralny
19 stycznia 2016
Portrety
Anna Dymna

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia