Pokochać kurz

"Posprzątane" - reż: Mariusz Grzegorzek - Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Ledwie się opanuje (albo nie) swój codzienny chaos, a już jest "Posprzątane". Koniec. Było śmiesznie i strasznie - jak w życiu. Czytaj: w tragifarsie. Ale przez to wszystko jakoś trzeba przejść - najlepiej elegancko, do tego tanecznym krokiem. A jeśli umrzeć, to dlaczego nie ze śmiechu - nawet jeśli najskuteczniej kosi rak.

W Teatrze im. S. Jaracza premierę miała obsypana nagrodami sztuka amerykańskiej pisarki Sarah Ruhl "Posprzątane". Prym wiodą trzy młode kobiety grane przez perfekcyjnie dobrane, aktorki z charakterem i osobowością, do których później dołączy jeszcze świetna para. Lane (Marieta Żukowska) jest lekarką pochłoniętą pracą. Jej siostra Virginia (Gabriela Muskała) uciekła od życia, spełniając się w porządkowaniu domu. Matylda (Justyna Wasilewska) pochodzi z Brazylii. Sprząta u Lane, choć tego nienawidzi. Każda na swój sposób próbuje panować nad swoim życiem.

Sterylny, designersko aż do granic kiczu urządzony dom Lane wypełnią zdarzenia realistyczne i irracjonalne mnożące się niczym kurz - nieobliczalny, wdzierający się wszędzie i zawsze. Miłość pojawi się w paru odsłonach - najbardziej wyraziście w groteskowej. Małżeńska droga będzie wiodła do rozpadu, a śmierć przyjdzie... mimo wszystko.

Trzy kobiety, różne światy i do pokonania ta sama przestrzeń. Żyć znaczy nieustannie w nim sprzątać. Matylda wciąż wraca do historii niezwykłej miłości swoich rodziców. Wtedy na scenie, niczym pozytywka, kiczowata pamiątka, pojawia się dziecięca para i tańczy w brazylijskich rytmach. Rytuał: sprzątanie domu, zajmuje Virginii przedpołudnia. Potem zostaje samotność. Lane będzie miała porządek w domu, ale... Mąż (Mariusz Witkowski), świetny chirurg, zakochał się w starszej od siebie Anie (Agnieszka Kowalska), która się zwierzy: "kiedy mnie operował, już byliśmy zakochani".

"Posprzątane" to piramida wrażeń i wyobrażeń. Trzeba reżyserskiej klasy, by je ogarnąć i poukładać. Mariusz Grzegorzek, kojarzony z dramaturgią najwyższej powagi, tu skutecznie łączy słodkie z gorzkim. Slalom między zdarzeniami i fikcją wypełnia nieskończonością niespodzianek. Jest miejsce na jakże realistyczne prasowanie i magiczną wyprawę po drzewo mogące ratować życie. Jest groteskowa ryba-bojownik krążąca niczym aeroplan i zwielokrotnione mikrofonem wrażenia oraz lęki. Od sterylnej przestrzeni aż do sedna kiczu, naznaczonego figurkami porcelanowych jelonków, wiedzie nieustająca walka, o to, by w życiu było "posprzątane".

Jako reżyser, scenograf, autor opracowania muzycznego i świetlnego Grzegorzek bawi się dostarczaniem gadżetów, fajerwerków, scenicznych zaskoczeń. Powstało widowisko aż nazbyt efektowne. I choć długie - nie jak zazwyczaj farsa, lecz niczym 5-aktowy dramat - intryguje i wciąga.

Renata Sas
Express Ilustrowany
7 lutego 2012

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia