Pokolenie zagubionych

"Courtney Love" - reż. Monika Strzępka - Teatr Polski we Wrocławiu

Dla reżysersko-dramaturgicznego duetu teatralnego, Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego, sztuka jest instrumentem społecznej i politycznej analizy rzeczywistości.

Ich spektakle budują obraz współczesnego życia, w którym młodzi ludzie nieustannie walczą o swoje miejsce w świecie zdominowanym przez niesprawiedliwość, kapitalizm, pieniądze, wrogie nastawienie instytucji państwowych i innych ludzi. Bohaterowie kreowani przez Demirskiego, z całym swoim indywidualizmem i osobowością, zawsze prezentują głos pokolenia, którego mentalność, zachowanie i działania poddawane są ostrej krytyce; opatrzone odautorskim, ironicznym komentarzem, odkrywającym paradoksy i nieprawidłowości w codziennym funkcjonowaniu. "Tęczowa Trybuna 2012", "Położnice Szpitala Św. Zofii", "W imię Jakuba S." i "O dobru" - ostatnie spektakle artystów prowokowały do dyskusji, konfrontowały widzów z problemami, z którymi stykają się na co dzień. Te, zestawione z szerszym kontekstem historycznym, kulturowym, odległym światem Ameryki i Europy, zostały wyjaskrawione, stały się źródłem śmiechu i kpiny między innymi z naszych wad i ograniczonej świadomości.

Najnowszy spektakl artystów, wpisuje się w nurt ich dotychczasowej estetyki i idei teatru. "Courtney Love" z wrocławskiego Teatru Polskiego to próba przeniesienia atmosfery grunge'owej, amerykańskiej sceny muzycznej lat 80. i 90. na rodzimy grunt. Na scenie dochodzi do zderzenia dwóch światów: z jednej strony Aberdeen i Seattle - kolebka alternatywnego rocka, świat dzieciństwa człowieka-legendy - wokalisty i gitarzysty zespołu Nirvana, z drugiej, Polska - Mazury, Gdynia, Ustka, Jarocin lat 90. - świat kolonijnych wychowanków, którym marzy się muzyczna kariera.

Historia trzech chłopców z prowincji, którzy w 1991 roku płytą "Nevermind" osiągnęli jeden z największych sukcesów finansowych w branży muzycznej, stała się przyczynkiem do zbudowania teatralnej historii o młodzieńczych pragnieniach i marzeniach, o buncie i chęci zmiany rzeczywistości, o aspirowaniu do "nie swojego życia"; przede wszystkim o kondycji muzyki kiedyś i dziś. Czym jest muzyka w zmediatyzowanym i skomercjalizowanym świecie XXI wieku, czym była w latach 90, kiedy stawała się nośnikiem ideowego przekazu zagubionego pokolenia?

Spektakl-koncert w warstwie audiowizualnej oddaje klimat garażowych, podziemnych koncertów początkujących muzyków. Scenograficzny chaos charakterystyczny dla twórczości Strzępki idealnie wpisuje się w estetykę grunge'owego świata: zadymiona scena, rozrzucone instrumenty muzyczne, materace, łóżka, kopce ziemi, obdrapane czarne ściany, obniżony sufit. To przestrzeń, w której naprzemiennie pojawiają się bohaterowie wyjęci z przeszłości i teraźniejszości, dzieci i dorośli, nastolatkowe i ich idole, to co rzeczywiste i wyobrażone.

Lata 90., obóz kolonijny, Mazury. Pan Mariusz i młodzież snują myśli na temat tego jak wyglądałaby ich przyszłość, gdyby udało im się osiągnąć sukces. Sukces, na który pada cień losów wokalisty Nirvany - człowieka, który nie udźwignął jego ciężaru, który pod naporem sławy, popularności, być może manipulacji i wpływu innych, a może z własnej woli, stopniowo staczał się na dno. Narkotyki, alkohol, samobójstwo - czy sukces wart jest tak wysokiej ceny?

Spektakl przeplatając wątki z historii amerykańskich muzyków ukazuje chronologicznie losy jego założycieli - proces budowania zespołu, obfitujący w niezgodę i sprzeczności, kłótnie i nieustające pretensje; zespołu, który jak wiele innych rozpoczynał karierę w rodzinnej miejscowości, grając alternatywną muzykę trochę dla siebie, trochę na przekór innym.

W scenicznej historii o Nirvanie, na pierwszy plan wysuwa się bohaterka, która niespodziewanie pojawiła się w życiu artystów. Courtney Love - wokalistka i gitarzystka rockowego zespołu Hole, partnerka Kurta - skandalistka, niejednokrotnie posądzana o rozpad zespołu i śmierć Cobain'a - w spektaklu pokazuje swoje dwie strony. Na zewnątrz wulgarna, bezpośrednia, odważna i bezkompromisowa, w swoich monologach odkrywa wrażliwą stronę. Pozory szczęścia, spełnienia, sukcesu i normalności przykryte zostają grubą warstwą lęku i niepewności, słabości, obawy i zwątpienia. Courtney zarzucano wykorzystywanie pieniędzy wokalisty Nirvany, zwracano uwagę na jej dominujący i destrukcyjny charakter. Związek pary muzyków, zaprezentowany na scenie, to nieustająca walka nienawiści i miłości, wsparcia i egoizmu; to życie na granicy niebezpieczeństwa i spokoju.

O tym dlaczego to właśnie Courtney Love stała się tytułową bohaterką wrocławskiego spektaklu decyduje jej końcowy monolog. Artystka zastanawia się nad momentem, w którym człowiek popełnia jeden błąd, kiedy podejmuje jedną nieodpowiednią decyzję, determinującą późniejsze życie. "Gdzie by się tu cofnąć w czasie?" - pytanie skierowane do publiczności daje nam chwilę zastanowienia, być może niektórzy widzowie, próbują sobie na nie odpowiedzieć. Myśli zostają przerwane dobitnym "Nie da się!". Każdy z nas znajduje się w tej samej sytuacji, czasu nie można cofnąć, nie można wrócić do okresu beztroskiego dzieciństwa, kiedy marzenia budowały wizję wspaniałego świata, w którym ekwiwalentem słowa sukces było szczęście.

W spektaklu "Courtney Love" Strzępka i Demirski umiejętnie i błyskotliwie kreślą wizerunek współczesnego społeczeństwa, które momentami przypomina to, opisywane w dramacie Caryl Churchill "Love and information". Ludzi młodych, dla których idole i ich muzyka obecni są w wirtualnej rzeczywistości, którzy oddaleni od monitora komputera zaczynają "tęsknić za youtube'm". W spektaklu dostaje się również pokoleniu "wiecznych festiwalowiczów", bywalców Openera; tym, którzy alternatywę utożsamiają z temporalną modą- nieautentyczną i wtórną. O autentyzmie muzyki grunge'owej, o tym czym jest muzyka, dowiadujemy się z ust kilkuletniej córki Kurta i Courtney - Frances Cobain (w spektaklu granej przez znakomitego Michała Opalińskiego) - naznaczonej ideologią pokolenia rodziców.

"Courtney Love" to spektakl o zagubionym pokoleniu, które domaga się prawa do decydowania o własnym życiu, prawa do wolności i autonomii. "Nie będziesz mnie uczyć, jak wykorzystywać życie", "Spełniasz nie swoje marzenia", "Aspirujesz do nie swojego życia.", "Przeżyć nie swoje." Na ile marzenia bohaterów są ich indywidualną potrzebą samorealizacji a na ile działaniem zdeterminowanym biurokratyczną machiną artystycznej branży?

Spektakl to dopracowane pod każdym względem muzyczne widowisko, zachwycające na poziomie scenograficznym, audialnym i aktorskim. Utwory Nirvany i zespołu Hole wykonywane przez aktorów (Katarzyna Strączek i Marcin Pempuś - odtwórcy głównych ról), ich ekspresja i zaangażowanie w tworzenie autentycznych postaci wyjętych z rzeczywistości, artystyczna wizja Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego - to elementy, które złożyły się na kolejny sukces tej pary artystów i całego zespołu aktorskiego.

W kontekście tematyki spektaklu, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko dokonać pewnego porównania: Teatr Strzępki i Demirskiego jest jak alternatywna muzyka grunge'owa, to wyraz buntu, frustracji i sprzeciwu wobec otaczającej rzeczywistości. Nie każdy musi być jej fanem, ale ci, którzy poświęcają jej swoje emocje i wrażliwość, doceniają autentyzm i szczerość wyjątkowego przesłania.

Agnieszka Górnicka
Teatr dla Was
11 lipca 2013

Książka tygodnia

Pokusa przebaczenia
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Donna Leon

Trailer tygodnia

700. Krakowski Salon P...
Anna Dymna
W najbliższą niedzielę 23 stycznia, j...