Polakożercza fałszywka

"Malowany ptak" - reż. Maja Kleczewska - Teatr Polski w Poznaniu

Ciekawe, na czyje (prawdziwe) zlecenie został wystawiony spektakl "Malowany ptak". Maja Kleczewska, reżyser, i Łukasz Chotkowski, tzw. dramaturg, to główni twórcy tego haniebnego spektaklu. Minimalizuje on, a nawet - powiedziałabym (jak wynika to ze spektaklu) - zdejmuje z Niemców winę za holokaust i przypisuje ją Polakom. Tym samym na świecie tworzy się fałszywy wizerunek Polaka jako krwawego, jadowitego antysemity, który mordował Żydów. I to nie tylko w czasie wojny, ale także przed nią i po niej.

Rodzi się zatem pytanie, w jakim celu to się odbywa. Główny powód to szantażowanie Polski roszczeniami finansowo-politycznymi (co ma silny wpływ na suwerenność naszej Ojczyzny w wymiarze zarówno politycznym, jak i światopoglądowym). A po drugie chodzi o to, by w ramach podlizywania się Niemcom wybielić ich zbrodnie i przerzucić winę na Polaków. Wyrobić zwłaszcza w świadomości młodego pokolenia (bo pokolenie starsze nie daje się tak łatwo zmanipulować) poczucie winy, a zatem gotowość do przyjęcia "chłosty", którą należy rozumieć jako całkowite podporządkowanie rozmaitym, nieuzasadnionym decyzjom płynącym czy to z Unii Europejskiej (na przykład teraz w związku z problemem uchodźców), czy zza oceanu (żydowskie roszczenia).

Właśnie taka refleksja o celowym tworzeniu przez spektakl "Malowany ptak" fałszywego wizerunku Polaków (dla wspomnianego określonego celu) jawi się, gdy spojrzymy na zestaw utworów, których fragmenty zostały wykorzystane w spektaklu, m.in. "Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942-1945" Jana Grabowskiego, książki Tomasza Grossa.

Fundamentalną bazą dla całości jest powieść skompromitowanego po wielekroć Jerzego Kosińskiego i jego zdemistyfikowany "Malowany ptak". Już kilkanaście lat temu Joanna Siedlecka w książce "Czarny ptasior" ujawniła kłamstwa Kosińskiego zawarte w jego powieści, co odbiło się echem na świecie. Wiadomo, że obrazy i przeżycia chłopca zawarte w książce są zmyślone. Przez lata jednak uchodziły za autobiografię Kosińskiego. I wszystkie niewyobrażalne okrucieństwa, które rzekomo miały spotkać autora w czasie wojny ze strony mieszkańców wsi, gdzie się ukrywał, są zmyślone. Prawda jest całkowicie odwrotna: rodzina Kosińskich przeżyła dzięki wielkiej pomocy chłopów narażających własne życie.

W spektaklu zaś oglądamy straszne, brutalne akty, jakich miał ponoć doświadczać chłopiec ze strony wiejskich chłopców i w ogóle ludności. Jest tu także karykaturalnie nakreślona rola Kościoła katolickiego, jakoby inspirującego antysemityzm na polskich wsiach. A warto dodać, że nie tylko chłopi, ale i polscy księża uratowali rodzinę Kosińskich. Polscy chłopi w spektaklu przedstawieni są perfidnie jako osobnicy pozbawieni empatii, sadyści pastwiący się nad żydowskim chłopcem, a przy tym dewianci, zboczeńcy itd.

Artystycznie spektakl jest chaotyczny, często mało czytelny, część tekstu nie dociera do publiczności ze względu na fatalną dykcję aktorów, a filmowe wstawki zawierające obscena jeszcze bardziej obniżają poziom spektaklu.

Główną część spektaklu poprzedza zainscenizowany panel dyskusyjny, w którym aktorzy grający znanych publicystów, naukowców, pisarzy zabierają głos na temat holokaustu. Są tu też wykorzystane wypowiedzi Jana Żaryna wskazujące na pomoc, jakiej Polacy udzielali Żydom, ale na to natychmiast jawi się riposta: dlaczego w tak małej ilości. Jest też postać dr Ewy Kurek, to znaczy karykatura tej badaczki. Główną zaś bohaterką spektaklu jest Joanna Siedlecka. Wprawdzie nie występuje tu pod swoim nazwiskiem, lecz jako badaczka, ale wiadomo, o kogo chodzi. Autorka "Czarnego ptasiora" oraz wykorzystane fragmenty jej książki w tym spektaklu mają jeden cel: zdyskredytowanie i ośmieszenie. Tego typu silne nadużycia ze strony reżyserki spektaklu domagają się wkroczenia prokuratury.

Twórcy tego paszkwilu oraz teatry: Polski w Poznaniu, Żydowski w Warszawie i Rozmaitości w Warszawie (wszystkie finansowane z naszych podatków), które są współproducentami tej polakożerczej fałszywki, powinni z wielką skruchą przeprosić Polaków za wyrządzoną nam krzywdę.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
19 czerwca 2017
Portrety
Maja Kleczewska

Książka tygodnia

Wybór poezji
Wydawnictwo Ossolineum
Zbigniew Herbert

Trailer tygodnia

5. Międzynarodowy Fest...
Adolf Weltschek
W tegorocznym programie znalazło się ...