Polityka jest jak okrutny western

Reżyser Jan Klata przed premierą 'Ryszarda III' w Schauspielhaus w Grazu
Rz: Wystawia pan jedną z najbardziej znanych tragedii o zbrodniach towarzyszących zdobywaniu i sprawowaniu władzy. Wyczytał pan coś nowego u Szekspira? Jan Klata: 'Ryszarda III' często interpretuje się jako niezwykle wyrafinowaną rozgrywkę na szczytach władzy. Tymczasem moją uwagę przykuły prymitywne emocje, które rządzą postaciami - bezwzględność ich zachowań. Dlatego uznałem, że warto przedstawić tragedię nie przez pryzmat średniowiecza, lecz amerykańskiego Dzikiego Zachodu i westernów. Charakterystyczne dla nich cyniczne poczucie humoru przypomina Szekspira i współgra z okrucieństwem opisywanego przez niego świata. Kinowe produkcje westernowe są też niezwykle teatralne. Nie miał pan problemu z wyborem konwencji? Były różne westerny - eksponujące szlachetnych szeryfów czy, jak ostatnio, pokazujące wyłącznie 'brudnych i złych' kowboi. To prawda. Na początku, jeszcze w epoce niemego kina, Hollywood lansował takich bohaterów jak Tom Micks, który miał żelazne zasady: nie pił, nie przeklinał, nie krzywdził dzieci i kobiet, nie zabijał przeciwnika, tylko łapał go na lasso. Potem zaczęła się dekonstrukcja mitu kowbojskiego i legenda współtworząca tożsamość Ameryki została obnażona, zaś szlachetni stróże prawa odeszli do lamusa. Jestem przekonany, że mierząc się z problemem mentalności szeryfa czy kowboja - opowiadam nie tylko o tym, co się działo dawno temu na amerykańskiej prerii, lecz całkiem współczesną historię o degeneracji ludzi władzy. Dzisiejszy sposób sprawowania jej i myślenia polityków o świecie, narodach i społeczeństwach - to przecież jeden wielki Dziki Zachód. Bez względu na to, czy ludzie władzy noszą skórzane kamizelki, czy garnitury - okrucieństwo, agresja i żądza odwetu są podobne. Ciekawe, że demokratyczna Polska w 1989 r. również zaczęła się od westernowego motywu - wyborczego plakatu 'W samo południe' z Garym Cooperem. Marzenie o tym, żeby być dobrym szeryfem, nie jest tylko amerykańską specjalnością. Może być punktem wyjścia każdej opowieści o upadku władzy; historii, w której - wcześniej czy później - gwiazda najlepszego nawet stróża porządku traci blask. Wszystkie partie polityczne przypominają mi społeczności miasteczek na prerii. Równie prawdopodobne jest to, że za dwa dni zasypie je burza piaskowa, jak to, że zostanie znaleziona ropa, a wtedy powstanie nowa nafciarska dynastia nielicząca się z nikim i z niczym. Co myśli pan o naszych szeryfach z PiS? Od kilku miesięcy jestem gastarbeiterem. Z kraju dochodziły do mnie różne dziwne esemesy. Uprzedzę pytanie - nie widziałem taśm prawdy. Ale po premierze w Grazu daję nura w polskie sprawy. Lecę do Bydgoszczy, gdzie moje 'Trzy stygmaty Palmera Eldritcha' ze Starego Teatru rozpoczynają Festiwal Prapremier, a zaraz potem wracam do pracy nad polsko-niemieckim spektaklem o wypędzonych 'Transfer'. Premiera 18 listopada we wrocławskim Teatrze Współczesnym. W styczniu pokażemy go w Berlinie. Proszę opowiedzieć o 'Transferze', bo na pewno wywoła zainteresowanie po obu stronach Odry. Chcę, żeby zderzyły się dwa światy - prostych ludzi i wielkich polityków. Zależało mi na tym, żeby ze sceny przemówili świadkowie historii, którzy przeżyli dramat wypędzenia na własnej skórze. Znaleźliśmy ich i przekonaliśmy do udziału, choć mają po osiemdziesiąt lat. Zobaczymy pięciu Niemców oraz pięciu Polaków wygnanych przez Sowietów z Kresów Wschodnich. Dopiero takie ujęcie tematu uzmysławia kuriozalność historii. Kresowiacy zostali zmuszeni, żeby zająć niemieckie domostwa, chociaż chcieli pozostać w swoich. Drugą część wypełnią napisane przeze mnie sceny, grane przez zawodowych aktorów, poświęcone wielkiej trójce - Stalinowi, Rooseveltowi i Churchillowi. Materiały historyczne, z których korzystałem, to gotowa groteska. Wielka trójka w Jałcie nie miała nawet porządnej mapy. Nowe granice kreśliła na karcie wyrwanej z magazynu 'Life'. Churchill pokazał Stalinowi, jak odbędzie się wypędzenie Polaków i Niemców, za pomocą trzech zapałek. Zagraniczny debiut Sylwetka Jan Klata (1973) był asystentem Jerzego Jarockiego, Jerzego Grzegorzewskiego, Krystiana Lupy. Debiutował 'Rewizorem' nagrodzonym na festiwalu Bez Granic. We Wrocławiu wystawił swój dramat 'Uśmiech Grejpruta'. Za 'Lochy Watykanu' wg Gide'a otrzymał nagrodę na Festiwalu Prapremier. W Stoczni Gdańskiej pokazał 'H' według Hamleta. '...córka Fizdejki' grana była w Berlinie. W piątek w Grazu odbyła się najnowsza premiera Klaty 'Ryszard III'. j.c.
Jacek Cieslak
Rzeczpospolita
7 października 2006
Portrety
Jan Klata

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia