Pollesh w Łodzi

18. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych

Dwie sztuki w reżyserii René Pollescha: "Patrzę ci w oczy, społeczny kontekście zaślepienia!" berlińskiej Volksbühne oraz "Jackson Pollesch" w wykonaniu TR Warszawa zakończyły tegoroczny, trwający od 18 lutego do 4 marca 18. Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi. Po "Iluzjach" Teatru Praktika, podczas których widzowie stali się słuchaczami snutej przez aktorów opowieści, festiwalowa publiczność została przeniesiona w zupełnie inną rzeczywistość

W obu widowiskach René Pollesch zdecydował się na bezpośrednie spotkanie aktora z publicznością: na wszczęcie z nią dyskusji o współczesnej kulturze. Komentarz reżysera dotyczy jednak  nie tylko teatru i sztuki w ogóle, ale również stanu dzisiejszego społeczeństwa, jego wymogów i relacji pomiędzy ludźmi.

W „Patrzę Ci w oczy, społeczny kontekście zaślepienia” Pollesch śmieje się z przekonania, że widzowie w teatrze tworzą wspólnotę, z idei, że sztuka potrafi indywidua, żyjące własnym życiem, przekształcić w zbiorowość o wspólnym mianowniku. Mocną stroną spektaklu jest autoironia. Jedyny aktor wystepujący w tym spektaklu, Fabian Hinrichs, również próbuje spotkać się z publicznością, jako wspólnotą, choć jednocześnie tę myśl krytykuje. Przemawia przecież do widzów, jako do grupy i na takowe, grupowe, reakcje oczekuje. 

Ciekawą ideą jest przeciwstawienie teatrowi interaktywnemu (który został na scenie wyśmiany) teatru interpasywnego. Zamiast robienia rzeczy, na które nie mamy ochoty, zostajemy pozbawieni możliwości robienia tego, na co ochotę mamy. Teatr interaktywny, wciąganie widzów w gry, których oni nie chcą – wszystko to zostało potraktowane jako z gruntu fałszywe i nierealne próby stworzenia wspólnoty i przełamania barier dzielących widownię od artystów oraz widzów między sobą. Wylewanie szampana na głowy publiki już ani nie wstrząsa, ani nie porusza. Staje się jedynie albo przykre albo śmieszne.

Niestety, myśli i wątków w występie Fabiana Hinrichsa jest tak wiele, że publiczność szybko się w nich gubi. Następujące po sobie bez przerwy monologi zaczynają być nużące, a kolejne intelektualne rozważania nad jakością współczesnej kultury po prostu nudzą.

Zdecydowanie bardziej wartka akcja (jeżeli w ogóle możemy mówić o akcji w przypadku przedstawień w reżyserii René Pollescha) pojawia się w drugim z zaprezentowanych w Łodzi widowisk. Aktorzy TR z dużą gracją i poczuciem humoru komentują współczesny teatr oraz społeczny „kult kreatywności”. Widzowie zostają wciągnięci w grę, w której w zasadzie nie wiadomo, kto jest kim, kto gra, a kto komentuje grę innych. Czasami, niestety, nie wiadomo również, o co w tym wszystkim chodzi. 

Aktorzy przeistaczają się w zespół techniczny teatru, który z powodu strajku artystów musi przejąć ich rolę. Nie powstaje w związku z tym jednak spójne przedstawienie, a raczej dyskusja o sztuce i kulturze współczesnej. Skrytykowane zostaje natomiast upowszechnienie kreatywności, jako wymuszanie takiej cechy u każdego. Można zgodzić się, że w dzisiejszych czasach powszechnego dostępu do publikacji w internecie czy „wyrażania się” poprzez rozmaite formy sztuki, poziom wielu wypowiedzi sięga dna, a każdy, niezależnie od intelektu i talentu, chce coś stworzyć. W ustach artystów krytyka ta brzmi jednak dość obłudnie – czy bowiem nie najbardziej boli odebranie monopolu na twórczość i dopuszczenie do konkurencji niewykształconych „laików”? 

Oba spektakle podejmują tematy związane ze sztuką, kreatywnością, komunikacją... Oba również porzucają model „przedstawiania historii” na rzecz dyskusji i bezpośredniego komentarza do rzeczywistości. W żadnym z nich René Pollesch nie stworzył postaci, intrygi ani świata przedstawionego. Widz znajduje się raczej oko w oko z aktorem, który prowadzi intelektualny dyskurs, często autotematyczny. Reżyser dotyka dotyka jednak ważnej kwestii - tożsamości współczesnego teatru. Czyni to zarówno poprzez sam tekst, jak i formę, w której przygotował przedstawienia. Silną stroną tych widowisk jest duża dawka autoironii, którą prezentuje zarówno Pollesch, jak i sami aktorzy. Jednak, po obejrzeniu tych dwóch spektakli, można odnieść wrażenie, że René Pollesch powtarza się. Nie dotyczy to tylko tematów, które są zbliżone w obu realizacjach, ale również ich formy, a nawet fragmentów tekstu.

Patrzę ci w oczy, społeczny kontekście zaślepienia! - Volksbühne, Berlin
Reżyseria: René Pollesch
Dekoracja i kostiumy: Bert Neumann
Reżyseria światła: Frank Novak
Dramaturgia: Aenne Quiñones
Występuje: Fabian Hinrichs

Zofia Snelewska-Stempień
Dziennik Teatralny Łódź
6 marca 2012
Teatry
TR Warszawa

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...