Polowanie na kobiety

"W małym dworku" - reż: I.Gańczarczyk -Teatr Kochanowskiego w Opolu

Teatr im. Kochanowskiego w ramach festiwalu Konfrontacje 2010 przygotował premierę spektaklu "W małym dworku" reżyserię powierzając młodej reżyserce Idze Garncarczyk, która bawi się zarówno z tekstem Witkacego jak i całą teatralną konwencją. 

„W małym dworku” Stanisława Ignacego Witkiewicza to dramat natrząsający się z konwencji teatru realistycznego. Autor sztuki wyraźnie daje w niej do zrozumienia, że obca jest mu taka technika i – co więcej – nie ma żadnej wartości. Sztuka wykpiwa również konkretny tekst dramatyczny – jest pastiszem dramatu „W małym domku”, znanego ówcześnie i cenionego pisarza Tadeusza Rittnera. Witkacy zadaje kłam logice, nie przestrzega związków przyczynowo-skutkowych, a zdarzenia realistyczne mieszają się z fantastycznymi, zaś postaci są przerysowane, ich postępowanie i motywacja – niewiarygodne. Reżyserka opolskiego spektaklu Iga Gańcarczyk zdaje się podążać za duchem tekstu i teatru Witkacego.

Przedstawienie odbywa się w malarni opolskiego Teatru – dość specyficznie zagospodarowanej przestrzeni, bardzo nieteatralnej. Dodatkowo efekt nieprzystawalności zastanej przestrzeni pogłębiony zostaje scenografią, która w zasadzie jest zbiorem dziwnych rzeczy nie pasujących do siebie nawzajem. Spektakl intryguje, ale i miejscami denerwuje. Jest bardzo hermetyczny i zamknięty – warto więc obejrzeć go mając w pamięci jakiekolwiek pojęcie na temat witkacowskiej sztuki. 

Spektakl rozpoczyna pewnego rodzaju uwertura – aktorzy biegają po scenie naśladując odgłosy zwierząt oraz polowania. Taki jasny początek wyznacza zatem trop interpretacyjny całości przedstawienia: zdobywanie kobiety jest jak polowanie na zwierzynę. Bo cel, jaki sobie postawiła reżyserka to pokazanie w jak najokrutniejszym świetle relacji damsko-męskich. Stąd trafne i oddające specyfikę tych relacji odwołanie do sytuacji jaką jest polowanie. Symbolika związana z łowami przejawia się zarówno w scenografii (wiszące tu i ówdzie poroża, drewniana chatka łowczego), ruchach bohaterów i ich relacjach, jak i warstwie dźwiękowej spektaklu (w trakcie kilku scen aktorzy wydają odgłosy zwierząt).

Atutem tego spektaklu jest niewątpliwie gra aktorska. W rolę matki-widma wciela się Zofia Bielewicz, nestorka opolskiej sceny, aktorka w podeszłym wieku, co nadaje tej inscenizacji dodatkowych tropów inscenizacyjnych. Bardzo dobrze swoją rozterki swojego bohatera oddał   Maciej Namysło, a scena w której wyznaje swą miłość matce-widmie pozostaje jedną z najlepszych scen w spektaklu.

Podsumowując, spektakl w reżyserii Igi Gańcarczyk to bardzo odważny sceniczny eksperyment, przemyślana zabawa z konwencją teatralną, oryginalnie podany nieco przykurzony już tekst sprzed wieku. Jednak jego odbiór może być problematyczny, jest to bowiem spektakl skierowany do bardzo wąskiego grona odbiorców, posiadających wiedzę zarówno na temat twórczości i poglądów na teatr Witkacego oraz zorientowanych co nieco we współczesnym polskim teatrze. Stąd jego sceniczny  żywot może być krótki i niedoceniony.

Warto nadmienić, że Teatr im. Kochanowskiego w obecnie trwającym sezonie postawił na takie właśnie, choć nie zawsze udane, eksperymenty. Wystarczy przypomnieć ostatnią premierę – „Wieczór trzech króli” w reżyserii Michała Borczucha – równie oryginalną i nieprzeciętną propozycję repertuarową.

Marta Odziomek
Dziennik Teatralny
28 maja 2010

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia