Polska diagnoza

"Marsz Polonia" - reż: Jacek Głomb - Teatr Powszechny w Łodzi

Jacek Głomb znalazł patent na prozę Jerzego Pilcha. "Marsz Polonia" w łódzkim Powszechnym to udana adaptacja powieści bestsellerowego pisarza. Nie zmienia się składu, jeśli drużyna wygrywa. Wiele wskazuje, że to powiedzenie sportowe przyświecało Jackowi Głombowi podczas pracy nad najnowszym spektaklem. Dyrektor Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy nie eksperymentował. Po sukcesie inscenizacji "Zabijania Gomułki" na podstawie "Tysiąca spokojnych miast" Glomb ponownie sięgnął po prozę Jerzego Pilcha. I znów do współpracy zaprosił tę samą legnicką ekipę: scenografkę Małgorzatę Bulandę, muzyka Bartka Straburzyńskiego oraz autora adaptacji, Roberta Urbańskicgo

"Marsz Polonia" to powieść z kluczem, naszpikowana czytelnymi aluzjami do aktualnych wydarzeń i ważnych postaci polskiego życia publicznego. Głomb trzyma się litery oryginału. Oto w swoje 50. urodziny Jerzy Pisarz dostaje SMS z zaproszeniem na przyjęcie do Beniamina Bezetznego, w epoce Gomułki i Gierka wziętego dziennikarza, zaś w czasach generała Jaruzelskiego rzecznika rządu, który po upadku komunizmu przepoczwarzył się w magnata prasowego. Urządzane przez byłego kacyka imprezy cieszą się perwersyjną sławą i to nie tylko ze względu na orgiastyczne wybryki ich uczestników. Na rautach podstarzałego Bezetznego dochodzi bowiem do aktów znacznie bardziej bulwersujących niż ekscesy seksualne. Na suto zakrapianych na-siadówkach dawni działacze opozycji demokratycznej piją wódkę z ówczesnymi aparatczykami. Jakby nigdy nic ofiary bratają się z katami, przebaczają wrogom, nie czekając na konfesyjną ekspiację, wyznanie win, przeprosiny, zadośćuczynienie.

Wraz z unoszącymi się nad stołami oparami alkoholowymi pojawiają się upiory. Niczym w "Weselu" Wyspiańskiego straszą demony polskości. Duchy spierają się z pijakami o ocenę historii i teraźniejszości, o nasze mity, ideały, wiarę i mentalność. Ostra polemika światopoglądowa przenosi się na teren boiska piłkarskiego. To, co w powieści Pilcha było chwytliwą metaforą, okazało się sprawdzoną przepowiednią - spór i podziały polityczne nie ominęły także stadionów. Największa partia opozycyjna usiłuje skanalizować kibolski bunt i wykorzystać go do obalenia rządu. Głomb nie staje po żadnej ze stron, nie ocenia pojedynczo, lecz en błock. Tacy jesteśmy, nasza zbiorowa świadomość nie zmieniła się przynajmniej do czasu Młodej Polski.

"Marsz Polonia" to groteskowy obraz Polski oszalałej, pełnej kompleksów i pretensji, społeczeństwa uwięzionego w mitach, chaotycznego i bezwolnego. Jest to także opowieść o naszych trupach w szafie, co po traumie smoleńskiej wybrzmiewa silniej niż kiedykolwiek - dopowiada reżyser inscenizacji, w której pojawia się m.in. czołg z kukłą Jaruzelskiego.

Jacek Głomb wyrasta na speca od teatralnych adaptacji Pilcha, Legnicki reżyser kuje żelazo, póki gorące i chce wrócić do zarzucanego latem 2008 roku w wyniku kłopotów finansowych projektu przeniesienia na deski sceniczne "Innych rozkoszy".

Innym adaptatorom Pilcha szło gorzej. Nie licząc "Polonii", reżyserzy sięgnęli po pięć utworów pisarza z Wisły, które wystawiano - łącznie z Teatrem TV - pięciokrotnie. "Uważam, że teatralne adaptacje moich utworów to dowód na to, w jak strasznym stanie jest teatr w Polsce. Jedną z cech moich książek jest to, że one się po prostu nie nadają do teatru" - ostrzegał autor. Pomylił się tylko w przypadku wspomnianego "Zabijania Gomułki" oraz "Nart Ojca Świętego" (2004).

Ten ostatni spektakl był trafnym portretem polskiego katolicyzmu i pierwszą w teatrze próbą zmierzenia się z mitem papieża, postaci, która w największym stopniu miała wpływ na postawy rodaków ostatniego ćwierćwiecza. Wyreżyserowany przez Piotra Cieplaka Pilch opowiadał o tym, jak plotka o rzekomej wizycie Ojca Świętego w Granatowych Górach radykalnie odmienia życie mieszkańców tego miasteczka. Sęk w tym, że podstawą inscenizacji była sztuka, którą Pilch napisał na zamówienie Teatru Narodowego w Warszawie. Jak na razie prozę Pilcha wystawiać potrafi tylko Głomb.

Małgorzata Toruńska
Gazeta Prawna
28 stycznia 2012

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Miłość do trzech pomar...
Zbigniew Głowacki