Polska z perspektywy Irlandczyka

"Sunshine" - 5. Katowicki Karnawał Komedii

"Sunshine" to stand-up w wykonaniu Peadara de Burca - Irlandczyka zamieszkałego w Polsce, felietonisty, aktora i reżysera. To zabawna opowieść o różnicach i podobieństwach pomiędzy dwoma narodami oraz dwoma kulturami. Pouczająca, ciepła i pełna humoru, idealna na pochmurny, zimowy wieczór

Peadar De Burca opowiada o swoim życiu w Polsce (mało tego – o życiu na Śląsku!) zderzeniu z polskimi tradycjami, trudnościach językowych i uroku posiadania pór roku. Opowieść, która pozornie powinna rozpocząć się od szoku kulturowego, mówi jednak nad wyraz dużo o naszych podobieństwach. Polska to Irlandia dwadzieścia lat temu. Biedna, z trudnym językiem, obywatelami pełnymi zawiści do siebie. Dziś, kiedy recesja dotknęła tak bardzo Irlandię, podobieństwa są nawet bardziej widoczne. Irlandczycy znów zapuszczają wąsy, nie stać ich bowiem na maszynki do golenia. Narodowe przywary to, bez wątpienia, to co tak silnie nas łączy. Możemy się z nich śmiać, gdy nie pozbawiamy siebie dystansu i poczucia humoru. Wtedy odnajdujemy urok w wyśmiewaniu własnych niedoskonałości. Może nawet znajdujemy nutkę satysfakcji i pocieszenia w myśli, że „inni mają przecież podobnie”.

Uwielbiamy słuchać o tym, co myślą o życiu w Polsce obcokrajowcy. Nie bezpodstawnie, znajomość czyjejś perspektywy jest bowiem w pewien sposób pouczająca. Żarty o naszych przywarach, bolesnej nieraz rzeczywistości i problemach z komunikacją – choć często podobne, powtarzane w wielu miejscach – śmieszą zawsze. A trzeba przyznać, że sam Peadar De Burca opowiada je z charyzmą i urokiem. Dostaje się zarówno Irlandczykom jak i Polakom, ale nawet najbardziej prześmiewcze i dosadne żarty kwitowane są przez publiczność szerokim uśmiechem. Jest to bez dwóch zdań zasługa osoby Peadara de Burca i tego, że jego wystąpienie nie jest pozbawione klasy.

Polskę można pokochać, można odnaleźć się w jej realiach nawet bez znajomości języka, można w końcu widzieć w niej piękno, którego nie widzi nawet wielu jej „rdzennych” obywateli. To pocieszający wniosek, który nasuwa się wraz z oglądaniem „Sunshine”.

„Sunshine” jest pełne ciepła i pozytywnych emocji. Humor sytuacyjny nie raz wyprawia publiczność w głośny śmiech. Nie sposób się nie śmiać, nie sposób nie poczuć się miło słysząc ostatnie słowa monologu. Odrobina słonecznego blasku to jest to, co działa wręcz kojąco w mroźną i ponurą zimę.

Paweł Bojko
Dziennik Teatralny Katowice
13 lutego 2012

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski