Polska zagubiona

"Za-Polska" - reż. Agata Biziuk - Teatr Animacji w Poznaniu

W Polsce rzeczywistej dwie zantagonizowane strony zażartego politycznego sporu cieszą się z wygranych wyborów. Analizują wyniki, dzielą synekury i moszczą się na swoich nowych/starych stołkach, próbując ułożyć nam przyszłość na kolejne lata. W tym samym czasie na scenie Teatru Animacji coraz bardziej osamotniona Polska snuje się niczym Chochoł z "Wesela" i miejsca sobie znaleźć nie może. A my razem z nią.

Chlebem i solą, niczym dożynkowych lub weselnych gości wita nas w progu. Coś mruczy pod nosem o chlebie, którego nigdy nie może nam zabraknąć. Kłania się, uśmiecha i zaprasza do siebie. Wybieramy miejsca przypadkowo, choć raczej nieprzypadkowo możemy zasiąść albo po lewej, albo prawej stronie sceny. Nie ma wątpliwości - jesteśmy w Polsce. A raczej w gościnie u Polski - głównej bohaterki spektaklu Agaty Biziuk.

W Polsce, jak to w Polsce sporo się dzieje: narodowe zrywy, kosynierzy, powstańcy listopadowi i styczniowi, kolejne wojny i kampanie wyborcze. Są powstańcy, chłopi, ułani i politycy różnych maści - od liberałów po nacjonalistów, od anarchistów po zwolenników wskrzeszenia monarchii. A każdy z nich krzyczy głośniej, próbując zakrzyczeć antagonistę. Twórcy spektaklu ledwie szkicują ich portrety, zręcznie przenosząc naszą uwagę z jednego "krzykacza" na drugiego, wszak gęb do sportretowania w polskiej rzeczywistości nie brakuje. Trudno jednak odnaleźć się w plejadzie prezentowanych postaw, w strumieniu płynących ze sceny cytatów, powracających refrenów i przywoływanych symboli.

W zawrotnym tempie podróżujemy z Polską po naszej historii - ponownie zanurzając się w romantycznych mitach i przelanej za ojczyznę krwi kolejnych pokoleń. Mijamy przydrożne kapliczki, wiejskie chaty, mieszczańskie domy, cmentarze... Naszymi przewodnikami są przybrudzone i sfilcowane lalki orłów białych i animowane robaki, ostatecznie rozprawiające się z mogiłami poległych "za Polskę".

Na dłuższą chwilę zatrzymamy się tylko w prawdziwym polskim domu, który bez problemu rozpoznamy po dusznej atmosferze, ciężarze konwenansów, kołtuństwie, zakłamaniu i całym syfie przez pokolenia zamiatanym pod dywan. "Rodzinny portret z ojczyzną w tle" patrzy nas ze sceny. Może tu się odnajdziemy?

Wydaje się, że od czasów Wyspiańskiego i Zapolskiej - obecnych i splecionych w spektaklu Biziuk węzłem gordyjskim - niewiele się w naszej rzeczywistości zmieniło. Owszem - zmienił się język, kostium, scenografia. Ale sedno "sprawy polskiej" jakby zastygło na scenie na wieki. Od kilkuset lat gramy wciąż tę samą sztukę, nieustająco, od nowa. Nikt przy tym nie ma pomysłu jak ją zakończyć, jak przestać kręcić się w "chocholim tańcu", jak się w nim zatrzymać i utrzymać na nogach.

Sporo w ostatnim czasie toczy się w teatrze dyskusji o polskiej rzeczywistości i polskiej duszy. O zantagonizowanych obozach, trawiącym Polskę sporze i beznadziejnym losie tych, którzy nie odnajdują się ani po jednej, ani po drugiej jego stronie. O Polsce, w której zakrzykiwane przez ultrakrepidarian autorytety mówią coraz słabszym głosem, a ksenofobiczne hasła docierają do naszych uszu coraz wyraźniej. O polskiej duszy, w której demony przeszłości walczą z demonami współczesności. O naszym w tym wszystkim pogubieniu i samotności. Wyrazistym głosem dołącza do niej teraz Teatr Animacji, który już jakiś czas temu uchylił drzwi i zaprosił do siebie widzów dorosłych. Spektaklem "Za-Polska" otwiera je jeszcze szerzej. Skorzystajmy z tego zaproszenia, chodźmy z Polską do teatru!

Sylwia Klimek
kultura.poznan.pl
30 października 2018
Portrety
Agata Biziuk

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia