Półtoragodzinny zgryw?

"Między nami dobrze jest" - reż: Grzegorz Jarzyna - 3. Festiwal Wybrzeże Sztuki

Spektakl TR Warszawa "Między nami dobrze jest" zbudowany jest na motywie silnie obecnym w naszej kulturze, czyli kpinie z wyimaginowanej wielkości Polski i chorobliwej dumy narodowej. Jednak pojawia się w nim nowy, ciekawy element - silnie zarysowana empatia i podkreślenie więzi międzyludzkich.

"Między nami dobrze jest" jest drugą - po świetnych "Oczyszczonych" Krzysztofa Warlikowskiego - prezentacją Festiwalu Wybrzeże Sztuki. Autorką dramatu jest pochodząca z w Wejherowa pisarka Dorota Masłowska, spektakl na jego podstawie wyreżyserował Grzegorz Jarzyna.

Na pierwszy rzut okaz "Między nami dobrze jest" przypomina półtoragodzinny zgryw. Choć sam tekst jest bardzo nierówny, Masłowska nie zatraciła - znanego z jej powieści - wyśmienitego "słuchu". Jej postacie mówią naturalnym, codziennym językiem, jednak artystycznie przetworzonym. Dzięki temu uwypuklane zostają zabawne klisze językowe, pozbawione sensu powiedzonka, hasła, które nie posiadają żadnej treści. I w miarę upływu spektaklu okazuje się, że zrywem on wcale nie jest.

W "Między nami dobrze jest" pojawia się wiele tematów. Głównym jest kpina z wyimaginowanej wielkości Polski i chorobliwej dumy narodowej. "Kiedyś wszyscy ludzie na ziemi byli Polakami" - tymi słowami zaczyna się długa przemowa spikera radiowego. Motyw ten od lat silnie obecny jest w naszej kulturze. Jednak u Masłowskiej i Jarzyny wzbogacony zostaje on o dodatkowy, ciekawy element. Otóż kpiny z "zaściankowości" i "Ciemnogrodu" przytłumione są ciepłym spojrzeniem na prostych bohaterów; zaskakującą pochwałą budowanych przez nich więzi międzyludzkich, wyraźną empatią i sympatią twórców.

Grzegorz Jarzyna postanowił zaufać przede wszystkim sile tekstu Masłowskiej, więc kolejne pomysły reżyserskie pozostają zdecydowanie tłem dla dialogów. Reżyser ciekawie bawi się dramatem, umieszcza swoich bohaterów w umownej przestrzeni, budowanej od nowa kolejnymi projekcjami i animacjami komputerowymi. Jednak sama inscenizacja momentami wydaje się zbyt ilustracyjna wobec dramatu. Podkreślają to jeszcze fragmenty, gdy didaskalia czyta z laptopa Adam Woronowicz. I tu przechodzimy do kolejnej mocnej strony "Między nami..." - do świetnego aktorstwa. Role stworzone przez Danutę Szaflarską, Rafała Maćkowiaka czy Woronowicza właśnie, są momentami wręcz brawurowe i przesycone ogromną autoironią i dystansem.

Przed nami jeszcze największe chyba wydarzenie III Festiwalu Wybrzeże Sztuki, czyli weekendowy pokaz autorskiego spektaklu Krystiana Lupy "Persona. Marilyn".

Na samo przedstawienie nie ma już biletów, jednak (w sobotę 3 lipca) odbędzie się otwarte spotkanie z zespołem aktorskim oraz reżyserem - najwybitniejszym obecnie polskim twórcą teatralnym (Duża Scena Teatru Wybrzeże, Gdańsk, Targ Węglowy, początek około godz. 22.30). Więcej o "Personie. Marilyn" - w piątek w "Gazecie Co Jest Grane".

Mirosław Baran
Gazeta Wyborcza - Trójmiasto
30 czerwca 2010
Teatry
TR Warszawa

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia