Pop-dziady

"Dziady" - reż. Radosław Rychcik - 21. Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych

Radosław Rychcik przedstawia „Dziady" podczas XXI Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi. Przedstawiciele elit i inteligencja ubolewają nad bieżącym stanem edukacji. Ubywają godziny lekcyjne i przedmioty poświęcone kulturze. Toczy się walka o filozofię, wiedzę o teatrze i kulturze. Faktu i powodu, dla którego na humanistycznych kierunkach studiów nie poświęca się należytej uwagi Jerzemu Grotowskiemu, czy Tadeuszowi Kantorowi, nikt jednak nie usprawiedliwi. Teksty kultury powstałe dalej niż przed kilkoma dekadami odchodzą w niepamięć, a przyszłe pokolenia mają szansę podzielić proroctwo dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu, Krzysztofa Mieszkowskiego i w konsekwencji stać się „unią troglodytów".

By dać nowe życie archaicznemu w odbiorze młodzieży, wierszowanemu tekstowi o dziwnych gusłach, Radosław Rychcik nie pisze tekstu dramatu od nowa, jak robi to wielu współczesnych inscenizatorów, lecz tekst odświeża, oddając go do wypowiedzenia bohaterom znanym z popkultury. Na młodą publiczność czeka przygotowane przez Teatr Nowy w Poznaniu nowoczesne przedstawienie odziane w atrakcyjne i kolorowe wątki wywiedzione z kultury popularnej. Przeciętni trzydziestolatkowie znają filmy Quentina Tarantino i sylwetki z „Batmana", a ich rodzice oglądali „Lśnienie" Stanley'a Kubricka.

Rychcik mickiewiczowskich bohaterów lokuje na sali gimnastycznej i ukrywa pod wymownymi przebraniami. Chłopaki w modnych bluzach, z tatuażami, grają w koszykówkę, Guślarz w kostiumie Jokera wcina popcorn i częstuje M&M'sami wyglądających jak bliźniaczki ze „Lśnienia" – Rózię i Józia. Chórem reżyser mianuje trzy rozbawione flapper girls, malujące paznokcie, skręcające papierosy i przeglądające gazetki. Seksowne panie kołyszą biodrami i śpiewają w rytm swingującej muzyki. Gustaw kupuje Coca-colę z automatu za monety, by potem zamknięty w celi wygłosić krzepiące przemówienie Martina Luthera Kinga w otoczeniu nagich, ciemnoskórych statystów.

Rychcik w swojej interpretacji „Dziadów" podjął ważny i znaczący krok, oddając głos mniejszości etnicznej. Ciemnoskórych statystów wprowadza jeszcze przed „pierwszym dzwonkiem", czym aktualizuje to, co w dużej mierze stanowi istotę teatru. Problematyzuje i aktualizuje konteksty, pozwalając mówić tym, których niekomfortowo się słucha. Wyglądająca na umęczoną, Afroamerykanka pchająca wózek i prosząca o drobne, przed wejściem do teatru w centrum dużego miasta, to niecodzienny obrazek zaburzający naszą sferę komfortu. Już przekraczając próg, czujemy lekki dyskomfort ubrani w drogie sukienki i dobrze skrojone garnitury, w ręku niosąc bilety, których wartość pozwoliłaby na przeżycie wielu tygodni, pozbawionym dostępu do bieżącej wody i jedzenia mieszkańcom biednych rejonów świata. Ten dyskomfort przemienia się we współczucie i poruszenie, gdy ulokowani wśród widowni ciemnoskórzy statyści zaczynają zabierać głos.

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem jest wykorzystanie nagrania, w którym Gustaw Holoubek jako Konrad wygłasza Wielką Improwizację. Reżyser zdecydował się na ukłon w stronę dziedzictwa naszej kultury okazując szacunek dla historii i społecznej wagi kluczowego fragmentu utworu. Scena staje się polem dla zaistnienia sztuki, przedstawienia dramatu i poruszenia istotnych kontekstów, ale by uciec od patosu, reżyser wprowadza lekkie motywy, które wkomponowują się w akcję spektaklu ułagadzając go. Tu Marilyn Monroe płacze po śmierci prezydenta Kennedy'ego, a bal u Senatora kończy się na krwawym przywołaniu kiczowatych motywów charakterystycznych dla filmów Tarantino.

„Dziady" według Radosława Rychcika, laureata tegorocznego Paszportu Polityki to elektryzująca i bardzo interesująca inscenizacja, w której twórca wskrzesza przejmujący, przepiękny tekst romantyka, niespokojnymi duszami i upiorami czyniąc postaci popkultury. Wskazywane jako jeden z najważniejszych i najlepszych spektakli 2014 roku, „Dziady" oddają hołd historii i uobecniają ważne dla współczesnych konteksty, nie stanowiąc zamkniętego, archaicznego bytu, lecz świeżą i aktualną interpretację.

Róża Augustyniak
Dziennik Teatralny Łódź
16 marca 2015

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia