Portret Prymasa Hlonda

"Prymas Hlond" - reż. Paweł Woldan - Teatr Telewizji Polskiej

O ile mi wiadomo, scenariusz spektaklu telewizyjnego "Prymas Hlond" przeleżał na półce pięć lat. Polski Instytut Sztuki Filmowej nie był zainteresowany tego typu tematem, więc scenariusz odrzucał, i co za tym idzie, finansować nie zamierzał. Dopiero teraz to piękne, mądre i głębokie w swej wymowie dzieło, napisane i wyreżyserowane przez Pawła Woldana, ujrzało światło dzienne.

A może i lepiej, że właśnie teraz, kiedy przeżywamy zwielokrotnione ataki na Kościół, na wiarę katolicką, kiedy film Wojciecha Smarzowskiego "Kler" indoktrynuje Polaków, manipulując naszym społeczeństwem. W tej sytuacji dzieło Pawła Woldana jest potrzebne jak chyba nigdy dotąd. Jest nie tylko merytorycznie druzgocącą dla filmu Smarzowskiego odpowiedzią, ale też wskazaniem nam drogi ku światłości. Wskazaniem znakomitym, bo spektakl pod każdym względem jest doskonały - zarówno artystycznie (reżysersko, aktorsko), intelektualnie, jak i moralnie. A wybór przez reżysera Henryka Talara do zagrania roli prymasa Hlonda okazał się posunięciem bardzo dobrym.

Ponadto spektakl ten pełni także ważną rolę edukacyjną. Niepomiernie dziwi fakt, iż ten wierny Bogu i Ojczyźnie kapłan, którego działalność była nieoceniona dla losów naszego Narodu, jest postacią właściwie zapomnianą. W każdym razie nie funkcjonuje należycie w świadomości naszego społeczeństwa, poza formalną wiedzą, iż był Prymasem Polski. A był Prymasem niezwykle ważnym dla życia Kościoła w Polsce i szerzej - ze względu na swoje dokonania - ważną postacią Kościoła powszechnego w świecie. Natomiast w PRL pod rządami komunistów robiono wiele, by skompromitować kardynała, zdecydowanego antykomunistę.

Spektakl Pawła Woldana prezentowany właśnie teraz ma jeszcze dodatkowe znaczenie. W kolejne fazy wchodzi rozpoczęty w 1992 r. proces beatyfikacyjny kardynała Hlonda. Jest już, można powiedzieć, bliżej końcowego etapu. W maju tego roku Papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót kardynała Augusta Hlonda. Sytuacja ta wywołała silny protest środowisk żydowskich, które utrzymują, jakoby Prymas Hlond był antysemitą, co - jak wiadomo - jest wierutnym kłamstwem. A i środowiska masońskie aktywizują się przeciwko wyniesieniu na ołtarze Sługi Bożego kardynała Hlonda przestrzegającego Polaków przed masonerią, widząc w jej działalności wrogość do Kościoła katolickiego, do chrześcijaństwa. Znane są słowa kardynała, że masoneria to konspiracja zagraniczna, której na Polsce nie zależy i która potężnej Polski nie chce. Wypełniony głęboką wiarą i szczerym patriotyzmem (a obie te rzeczy wyniósł z domu rodzinnego), zaszczepiał te wartości Polakom.

Przestrogi dla Polski

Spektakl Teatru Telewizji "Prymas Hlond" obejmuje kilka ostatnich lat życia i działalności kardynała, głównie na emigracji. Ale są to lata niezwykle ważne w biografii Prymasa Polski. Przedstawienie rozpoczyna się w 1939 r., kiedy po rozpoczęciu wojny, za namową polskich władz II RP, wyjeżdża do Watykanu, gdzie przy pomocy mediów i spotkań z ważnymi osobami przedstawia prawdziwą sytuację, jaką Niemcy zgotowali Polakom. Spektakl kończy się powrotem kardynała do Polski w 1945 r., gdzie trzy lata później po udanej operacji wyrostka umiera. Podejrzewa się, że został otruty przez lekarzy na polecenie partii.

Plastycznego uroku inscenizacji dodają dokrętki filmowe. Piękne zdjęcia realizowane w Krakowie, Poznaniu, ale też i poza Polską - w Rzymie, Lourdes, Paryżu, w niektórych scenach pobudzają wyobraźnię widza w kierunku wręcz metafizycznym.

Jeśli zaś chodzi o formę inscenizacyjną, Paweł Woldan główny akcent postawił na treści, jakie niesie spektakl, więc nie próbował kokietować rozmaitymi "atrakcjami" inscenizacyjnymi, by nie odciągać uwagi widza od meritum. Zwłaszcza jeśli chodzi o wypowiedzi kardynała Hlonda. Wsłuchując się uważnie w ten przekaz, zobaczymy, jak jest niezwykle ważny dziś i jakże aktualne treści niesie.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
6 listopada 2018
Portrety
Paweł Woldan

Książka tygodnia

Zimowa opowieść. Przepaść czasu
Wydawnictwo Dolnośląskie
Jeanette Winterson

Trailer tygodnia