Porywający spektakl w \'\'Jaraczu\'\'

"Przed odejściem w stan spoczynku" - reż: Grzegorz Wiśniewski

Piękny i perwersyjny, prowokacyjny i porywający, spektakl w Jaraczu to szach i mat dla łódzkich teatrów już na otwarcie sezonu.

Grzegorz Wiśniewski prezentuje się tu nim jako pełen samozadowolenia i bezlitośnie konsekwentny teatralny demiurg - wyreżyserował, opracował tekst dramatu i muzykę, odpowiada też za scenografię i światła (z pomocą Katarzyny Zawistowskiej).

Fortepian, fotel, później stół. Czarne, połyskujące, aseptyczne. Można się w nich przejrzeć, mogą też zniekształcać ludzkie odbicie. Ale pod tą czernią coś pulsuje. Tu wszystko udaje to, czym w istocie swej nie jest. Ściany tworzy rozpięta niemal rzeźnicka folia. Okala scenę i widownię jak kotara prysznicowa. Na wąskiej scenie trzy postaci: Wera (Lisiecka) i Klara (Paszczenko), Rudolf (Wichrowski). Grają brawurowo!

W tym kazirodczym trójkącie kipią skrywane perwersje, urazy, kompleksy i niespełnienie. Rudolf, były zastępca obozu zagłady to w wolnym świecie, o ironio losu, udający się na emeryturę poważany sędzia. To musi być moment kryzysowy dla kogoś, kto z natury nie był przecież zły. Zabijał, bo inni zabijali i miał z tego frajdę. Nie jest niewinny. Kto jest winny?

Pierwszy akt wypełnia się z masek normalności, pysznie łączące tragizm z humorem. Śmiech znikna z wejściem Wichrowskimego. Antrakt też wpleciono w spektakl. I to jak! Obsługa teatru wyprasza ze sceny, trzeba przejść obok nieruchomej, przez brata zrzuconej z wózka Klary. Dźwięk lającej się pod prysznicem wody, pod który szedł Rudolf, rozchodzi się znad progu. Po wspólnej, obozowej kąpieli, która nie oczyszcza, lądujemy w foyer.

Drugi akt to przyjęcie z trzema wielkimi sfastykami oczekującymi Wodza, który nie nadejdzie. Nie ma Wodza, Idei. Jest człowiek, ale on Wiśniewskiego nie oszuka. Jego egzystencjalny nihilizim to podana na porcelanowym talerzu smoła - bezboleśnie jej nie strawisz.

A może wypada być wdzięcznym Himmlerom, że rozszerzyli definicję człowieczeństwa - niezbywalnej i nierozpoznanej kondycja. Może... jej efektem jest i takie myślenie? Oto teatr, który mówi autonomicznym językiem. Ciekawe jak długo utrzyma się na afiszu. Mistrzostwo!

Łukasz Kaczyński
Polska Dziennik Łodzki
29 września 2010

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia