Potęga emocji

"Pojedynek" - reż. Radek Dunaszewski - Teatr Korez w Katowicach

Lubi bawić. Ale jeszcze bardziej, do czego przyznaje się w wywiadach i rozmowach, lubi serwować widzom słodko-gorzkie opowieści, w których śmiech niepozbawiony jest refleksji, a celnym obserwacjom towarzyszy pewien rodzaj melancholii. Do tej pory ta filozofia Mirosława Neinerta, dyrektora Teatru Korez, najpełniej wyrażała się w spektaklu "2", przeglądzie związków międzyludzkich i damsko-męskich relacji. Teraz do repertuaru doszedł "Pojedynek" i proporcje między śmiechem a przerażeniem, czy wzruszeniem trochę się zmienią

"Pojedynek" według tekstu Anthony\'ego Shaffera utrzymany jest w konwencji kryminału i przywodzi na myśl produkcje Teatru Sensacji. Mamy tu do czynienia z rozbudowaną intrygą, tyle że jej rozwiązanie nie będzie polegało na prostej dedukcji i teoretycznych wyjaśnieniach, a na akcji do samego końca. W dwuaktowej sztuce dyrektor Korezu postawił na grę. Grę między bohaterami oraz grę z odbiorcą, który nie ma szans poznać rozwiązania przed końcem sztuki. A przecież całość rozpoczyna się tak typowo (chciałoby się nawet rzec - stereotypowo). Zdradzony mąż (a przy okazji znany i ceniony pisarz, autor kryminałów, Andrew Wyke) zaprasza do siebie kochanka żony (którym jest ubogi fryzjer marzący o karierze aktorskiej, Włoch Milo Tindle). Dyplomatyczna i kurtuazyjna rozmowa rozwija się jednak w nieoczekiwanym kierunku, a początkowy pojedynek uczuć zmienia się w pełną pułapek intrygę. Bohaterowie wiedzą o sobie wszystko, a gdy nie ma już potrzeby zachowywania pozorów, znika iluzja bezpieczeństwa.

Mirosław Neinert dostał rolę szytą na miarę. Nie musi zbyt wiele zmieniać w dotychczasowych pomysłach na kreację sceniczną. Andrew Wykę miejscami jest po prostu kolejnymi wcieleniami dyrektora Korezu, to wrażenie pojawia się nawet przy czytaniu tekstu dramatu. Tyle że atmosfera swojskości, w którą od pierwszych słów wprowadzi bywalców Korezu Neinert, jest złudna - jego bohater będzie się zmieniał, ale aktorowi wystarczy charyzma i dotychczas sprawdzone pomysły na grę. Wyke\'owi nie trzeba nic więcej, by w niego uwierzyć. Neinert podbije publiczność po raz kolejny.

Ale poza nim na scenie pojawia się - po raz pierwszy w Korezie - Artur Święs i to on w "Pojedynku" przyciągnie uwagę. Raz za sprawą gry - bogatej w mikrogesty uprawdopodobniające postać, raz dzięki niezwykłym metamorfozom, jakie podczas spektaklu przechodzi. Nigdy nie traci wiarygodności, a w dodatku udaje mu się wywołać cały szereg kontrastujących ze sobą uczuć i emocji od oczyszczającego śmiechu po przerażenie. Wszelkie próby opisywania kunsztu Święsa poparte przykładami zakończyłyby się niepotrzebnym ujawnianiem treści spektaklu - można jednak stwierdzić z całą pewnością, że Korez zyskał nową gwiazdę.

"Pojedynek" to sztuka o rozbudowanej do granic możliwości scenografii. Na potrzeby tego przedstawienia w malutkiej sali Korezu powstały między innymi... schody. Mnóstwo tu mebli i bibelotów - te pierwsze służą podkreślaniu bogactwa Wyke\'a i tworzą luksusową przestrzeń willi, te drugie natomiast odgrywają rolę w samej fabule, przydają się* w rozwoju kryminalnej opowieści. Anna Niemira zadbała o to, by wyposażenie domu Wyke\'a utrzymane było w bezpiecznej i "designerskiej" czarno-białej tonacji (jedynym wyjątkiem jest korezowa czerwona kanapa - żywszy akcent w komiksowym niemal pomieszczeniu). Ekskluzywne wnętrze początkowo może odciągać uwagę od samej historii - w końcu Korez przyzwyczaił swoich odbiorców do nieskomplikowanej scenografii.

Opowieści towarzyszą idealnie dobrane motywy muzyczne. Regina Gowarzewska-Griessgraber zilustrowała kolejne sceny m. in. fragmentami oper tak, by ścieżka dźwiękowa jak najtrafniej uzupełniała targające bohaterami emocje: jej praca może być w zwykłym odbiorze niezauważalna - dopiero połączenie muzyki, przeżyć postaci i obrazu pozwala na docenienie muzycznych wyborów.

Spektakl przepełniony jest efektownymi dla widzów sztuczkami i rozwiązaniami, które mają utrzymywać stałe napięcie. Podsycają je także gry świateł - Sergiusz Brożek - jak zwykle zresztą - próbuje zaskoczyć publiczność ciekawymi świetlnymi pomysłami: warto tu zwrócić uwagę na oświetlenie okna czy pojedyncze smugi światła, wydobywające ze sceny ważne lub intrygujące elementy. Nawiasem mówiąc, te same smugi światła w drugim akcie twórczo wykorzystuje Neinert - "łapiąc" poszczególne plamy światła, potrafi wyeksponować ważne wątki swojej relacji. Sergiusz Brożek w historię musiał też wkomponować kilka nietypowych efektów specjalnych - ale to już niespodzianka dla odbiorców. Niby niezmieniana przestrzeń domu Wyke\'a nie pozwala na zabawę światłem - a jednak znalazło się trochę zabiegów, które ucieszą uważnych obserwatorów.

Jak na kryminał (ale i opowieść psychologiczną) przystało, fabuła pełna jest detali, które prędzej czy później pojawią się na pierwszym planie. Tym tropem podążył też reżyser sztuki, Radek Dunaszewski, dla którego korezowy "Pojedynek" był debiutem teatralnym. Widać w spektaklu pochylanie się nad szczegółami, atmosferę nabudowywać mają małe gesty i pozornie niezwiązane z podstawową osią historii motywy - Dunaszewski podjął się trudnego zadania: bez pośrednictwa kamery i montażowych tricków spróbował skupić uwagę odbiorców na konkretnych miejscach i drobiazgach, jakby miał ochotę wyjść z teatru i - mimo silnej konwencji - sprawić, by ludzie zapomnieli o nierzeczywistości akcji.

W "Pojedynku" liczy się przede wszystkim potęga emocji. Mniej tu będzie śmiechu beztroskiego (komizm wywołują głównie parodie i karykatury, ale realizowane na najwyższym poziomie). Publiczność zwodzona i niedoinformowana uczestniczy w niemożliwej do zapomnienia rozgrywce. Obok humoru pojawi się strach graniczący z przerażeniem, gniew i rozpacz. Sztuka Korezu dostarczy zatem nie tylko rozrywki, ale i refleksji. Jakością jest w niej nie tylko intryga, ale również zestawianie ludzkich charakterów i celnych obserwacji. Zatem Pojedynek nie okaże się mimo kryminalnej, rozwiązanej tajemnicy, spektaklem jednorazowym.

Izabela Mikrut
Śląsk
31 grudnia 2011

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...