Potrójna dawka rozrywki

"[Ja]³ czyli dwa do jednego" - 4. Katowicki Karnawał Komedii

14. Katowicki Karnawał Komedii trwa w Teatrze Śląskim od piątku, jednak swoje otwarcie w Teatrze Korez miał dzień później - w sobotę 22 stycznia. I trzeba przyznać, że nie było to otwarcie byle jakie - przed publicznością wystąpił warszawski Teatr Konsekwentny z autorskim spektaklem "[Ja]3 czyli dwóch na jednego". Trzyosobowy zespół, w którym tak naprawdę każdy jest tym samym, choć potrójnym, a przy okazji pojedynczym i odrębnym, może spowodować u widza z początku lekki zawrót głowy. Ale już po chwili zaczyna orientować się w wartkiej akcji, a także całkiem nieźle bawić przy dowcipnych monologach i dialogach

Co dzieje się w duszy mężczyzny, jeśli przysłowie „chcieć to móc” przestaje w jego wypadku działać? I jak dochodzi do tego, że z energicznego, młodego chłopaka zmienia się on niepostrzeżenie w kanapowego leniwca? Spektakl „[Ja]3 czyli dwóch na jednego” stara się rzucić nieco światła na te wyjątkowo zawiłe kwestie.

Dlaczego w spektaklu wszystko jest potrójne? Otóż główny bohater – 34-letni mężczyzna, romansowy lekkoduch, dowiaduje się od lekarza, że powinien zacząć prowadzić się rozważniej. W uwolnieniu od zgubnych nawyków przyjść mają mu Serce oraz Mózg (w trzech rolach na zmianę Tomasz Jachimek, Adam Sajnuk i Jerzy Jan Połoński,). Od tej chwili każda decyzja – od zjedzenia lub nie jajka na śniadanie po naprawienie relacji z rodziną – jest poddana wnikliwej debacie tych Trzech. Na oczach publiczności toczy się dramatyczna, choć prześmieszna walka wewnętrzna. Bo mimo że każdy trzydziestoparolatek czuje się młody i w tym kierunku ciągnie go Serce, to Mózg nakazuje racjonalność i kusi miękką kanapą przed telewizorem. Wzbogacony o dwa dodatkowe ośrodki dowodzenia tytułowy „Ja” próbuje brnąć przez życie. Żywe reakcje zarówno żeńskiej jak i męskiej części publiczności pozwalają przypuszczać, że tego typu kłopoty nie są jej obce.

Możliwe że z całego trio najwięcej do powiedzenia o kryzysie wieku średniego ma Tomasz Jachimek, bo to właśnie on jest autorem tekstu. Jego sceniczni koledzy Jerzy Jan Połoński oraz Adam Sajnuk nie pozostają chyba zbyt daleko w tyle, bo przyznają się do reżyserii, przygotowania scenografii i maczania palców w pracy nad muzyką. „[Ja]3…” jest więc od początku do końca dziełem trzech, których widzimy na scenie (przy ruchu scenicznym i reżyserii pomagał trochę Jarosław Staniek, ale chodzą słuchy, że do tej pory ma z tego powodu depresję). Na scenie widzimy więc trio, borykające się z tym, co podobno w życiu mężczyzny nieuchronne – wymianą karnetu na siłownię na pełen pakiet kablówki.

Całość sztuki to kilkanaście kabaretowych numerów – rzetelnie przygotowanych i utrzymanych w stałej konwencji. Bawią, bo są zagrane przez aktorów z wyraźnym zacięciem komediowym. Nie jest to tylko „wygłupianie się” na scenie, każdy szczegół jest tu zaplanowany. Nawet wchodzenie w interakcję z publicznością ma swój scenariusz. Prosta scenografia – zamykająca się w trzech stołach, trzech krzesłach i paru innych, oczywiście potrójnych rekwizytach – jest wykorzystana w sposób nietypowy. Stoły zamieniają się w podium lub trumnę, w zależności od potrzeb, a odczytanie tego nie sprawia widzowi żadnych trudności. Wszystkiemu towarzyszy muzyka opracowana przez Marcina Partykę (i trzy hity), która świetnie ujednoznacznia kontekst, budując lepiej niż mogłaby to zrobić najbardziej wyszukana scenografia, atmosferę romantycznej randki, wyścigów sportowych czy imprezy sylwestrowej.

To co jest głównym atutem przedstawiania zamyka się w jego tytule – [Ja]3. Widać mobilizację zespołu, jaką niesie za sobą podpisanie się pod każdym elementem tworzenia. Aktorzy przygotowali ten numer sami dla siebie i ich ambicją było wykonać go jak najlepiej. Co więcej, oni się przy tym fantastycznie bawią i potrafią zarazić tym widzów. Jeśli więc nie chcemy przeżyć teatralnego katharsis, a po prostu trochę się pośmiać, „[Ja]3…” jest dobrym wyborem. Zasada ta obowiązuje jedynak tylko tych, którzy umieją śmiać się z siebie. Bo co tu kryć – trio z Konsekwentnego nie pozostawia suchej nitki na panach przed, w trakcie i po kryzysie. A przy okazji chwilami obrywa się także ich paniom.

Potrójna przygoda Teatru Konsekwentnego dowodzi podstawowej prawdy. Że każdy kryzys – nawet ten, kiedy bardzo się chce, a jakoś nie można – trudno przejść samotnie. I zabawniej, i łatwiej we trzech.

Anna Leksy
Dziennik Teatralny Katowice
24 stycznia 2011

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia

Ballady i romanse
Gabriel Gietzky
Cóż może być bardziej romantycznego, ...