Powrót do Grotowskiego

"Grotowski - próba odwrotu" - reż. Tomasz Rodowicz - Teatr Chorea w Łodzi

28 maja o godz. 21.15 na scenie Teatru Collegium Nobilium zagości spektakl "Grotowski - próba odwrotu" w wykonaniu Stowarzyszenia Teatralnego Chorea z Łodzi w reżyserii Tomasza Rodowicza

Reżyser wraca wspomnieniami do swoich doświadczeń z Jerzym Grotowskim, z którym współpracował przed laty. Dziś odczuwa potrzebę konfrontacji z nim i jego myślą o teatrze, aktorze, człowieku, z jego praktycznymi dokonaniami – poprzez pracę z młodymi aktorami, dla których Grotowski jest już odległą postacią z panteonu teatralnych rewolucjonistów. Co pozostało z jego spuścizny i czy ma ona jakiekolwiek znaczenie dla młodych twórców dzisiaj?

Reżyser o spektaklu:

Ten projekt jest ekscytujący i ryzykowny zarazem: „Jerzy Grotowski – największy rewolucjonista teatru XX wieku”. Wracam do Grotowskiego po tylu latach trochę z powodu buntu wobec tego, co z tą postacią zostało zrobione, a trochę z powodu poczucia, że jestem mu coś winien – po ludzku, ale przede wszystkim artystycznie. Po zobaczeniu jego Apocalypsis cum figuris w 1974 roku, zdecydowałem, że muszę robić teatr – bez odwrotu. Czuję, że dzisiaj mam potrzebę konfrontacji z jego praktycznymi dokonaniami, z jego myślą o teatrze, aktorze, człowieku, religii, ale nie poprzez kolejne wspomnienia, sympozja i seminaria, a poprzez praktykę ludzi, którzy chcą robić teatr i chcą wiedzieć, czy mają z nim jakiś związek, czy nie. Czy są to zamknięte drzwi, czy może został jakiś rodzaj rysy, śladu, niepokoju, piętna i dziedzictwa, wobec którego trzeba stanąć i okazać się go wartym albo się z nim zmierzyć i odrzucić.

Pracę nad tym projektem rozpocząłem z ludźmi, którzy ze względu na swój wiek nie mieli żadnego kontaktu ani z Grotowskim, ani z jego praktyką teatralną, parateatralną czy z okresu „sztuki jako wehikułu”, ani z jego aktorami, czy kontynuatorami pracy. Wiedzieli o Grotowskim tyle, ile każdy przeciętny młody człowiek, czyli prawie nic. W większości przypadków ich postawa była zdystansowana. Raczej umiarkowane zainteresowanie niż fascynacja. Dla nich ten człowiek, który przewrócił światowy teatr do góry nogami, to obca, historyczna i zarchiwizowana figura kulturowa. Była to idealna sytuacja wyjściowa. Ludzie ci gotowi byli bez ideologii i uprzedzeń rozpocząć pracę nad sprawdzaniem, kim lub czym jest dla nich Grotowski. Każdy z aktorów/performerów próbował znaleźć odpowiedź na ważne dla siebie samego pytanie: na przykład o to, jak ma się myśl Grotowskiego o aktorze, do pro-egocentrycznej edukacji studentów szkół teatralnych? Czy idea teatru jako spotkania może mieć jakikolwiek punkt styczny z dzisiejszym polskim katolicyzmem? Czy można „wspierać się” Grotowskim w szukaniu własnej, osobistej tożsamości? W jakim stopniu jego zasady pozostają aktualne w murach szpitala psychiatrycznego? Czy można robić teatr/spektakl nie chcąc być aktorem? Najprawdopodobniej każda inna grupa ludzi stawiałaby inne pytania.

Ja pytam, czy w jego spuściźnie zostało cokolwiek, co ma znaczenie dla tych młodych ludzi? Jeśli tak, to należy to skonfrontować z ich myśleniem o sobie, o życiu, o teatrze i sztuce, i to oni sami się z tym zmierzą. Ja będę tylko między nimi chodził i będę mówił, czy wierzę, czy nie wierzę.

(-)
Materiały Teatru
25 maja 2011

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...