Powrót sacrum na scenę

"Odprawa posłów greckich" - reż. Ryszard Peryt - Teatr Polski w Warszawie

Zastanawiające jest, dlaczego "Odprawa posłów greckich" tak rzadko bywa wystawiana na scenach teatralnych w Polsce. Czy dlatego, że jest napisana językiem staropolskim, a więc zbyt trudnym w odbiorze dla dzisiejszego widza?

Najnowsze wystawienie tego pierwszego w naszych dziejach i jedynego polskiego dramatu literackiego doby renesansu w reżyserii Ryszarda Peryta w warszawskim Teatrze Polskim dowodzi, iż język Kochanowskiego nie stanowi przeszkody w zrozumieniu treści sztuki i zawartego w niej przesłania. Pod warunkiem wszakże, iż piękno, kunszt poezji Jana Kochanowskiego ma szansę pełnego artystycznego wybrzmienia w doskonałym aktorskim wykonaniu. No i że reżyser rozumie, z jaką materią literacką ma do czynienia. Tutaj jedno i drugie zostało spełnione.

Wojna trojańska

"Odprawa posłów greckich", oparta na "Iliadzie" Homera, opowiada o przybyciu do Troi króla Sparty Menelausa i Odyseusza w celu odebrania Parysowi (gra go Tomasz Brzostek) pięknej Heleny (Marta Kurzak), żony Menelausa (Szymon Kuśmider), którą Parys, książę trojański, uprowadził do Troi. Jak głosi mit, Helenę podarowała mu bogini piękności Afrodyta. Parys ani myśli się jej wyrzekać, nie zgadza się na jej odejście, mimo iż taka postawa wywoła konflikt z Grekami, słynną wojnę trojańską. Jego ojciec, Priam, król Troi (w tej roli Krzysztof Kumor) nie podejmuje stanowczej decyzji, pozostawia ją radzie miejskiej (dzisiaj powiedzielibyśmy większości parlamentarnej), której większość - przekupiona przez Parysa - odmawia wydania Heleny mężowi. Przeciwny takiej decyzji Antenor (Bogusław Kier), jedyny sprawiedliwy i zarazem głos rozsądku, przegrywa z konformistyczną postawą większości. Incydent kończy się tragicznie dla Troi.

Ryszard Peryt usunął niektóre postaci, wśród nich Odyseusza i Kasandrę, a ich kwestie włożył w usta pozostałych. I tak na przykład Marta Kurzak w wymownej, czerwonej sukni jest tu Heleną, ale i Kasandrą w chwili, gdy wygłasza jej słynny monolog. Ponadto reżyser włączył do spektaklu inne teksty, spoza "Odprawy", jak m.in. niektóre Psalmy, fragmenty tłumaczonej przez Kochanowskiego III pieśni "Iliady" znanej jako "Monomachija Parysowa z Menelausem", pieśni Kochanowskiego "Sobie śpiewam a muzom", a także dobrze nam znaną śpiewaną dziś w kościołach pieśń "Czego chcesz od nas, Panie". Wszystko to są utwory Kochanowskiego. Myślowo i artystycznie wzajemnie się uzupełniają, tworząc spójną całość kompozycyjną i -powiedziałabym - duchową. Teksty Jana Kochanowskiego są przecież pięknym wyznaniem wiary wybitnego poety, na co Ryszard Peryt w swoim spektaklu zwrócił szczególną uwagę. I choć temat wzięty jest z mitologii, opowiada o wydarzeniach antycznych w dawnej Troi, to jednak treści i przesłanie wybrzmiewa w tym spektaklu całkiem współcześnie. Dramat ten, tak jak prawie cała twórczość Jana Kochanowskiego, powstał z zatroskania o Ojczyznę. Dzieła tego wielkiego poety, jednego z najwybitniejszych twórców renesansu w Europie, wyprzedzały swoją epokę, tak jak później w romantyzmie Norwid twórczością i myślą również wyprzedzał swoje czasy. Norwid był zakochany w twórczości Kochanowskiego, często go cytował. Kochanowskiego czytali pisarze baroku, oświecenia, romantyzmu, pozytywizmu, Młodej Polski, dwudziestolecia międzywojennego, pokolenia powojenne, drugiej połowy dwudziestego wieku, do jego "Pieśni świętojańskiej o sobótce" nawiązywał w swojej twórczości Karol Wojtyła. Głęboką fascynację Kochanowskim widać także u Ryszarda Peryta. Reżyser nie tylko doskonale rozumie dzieło Kochanowskiego w całym szerokim kontekście tematu i przesłania, ale i wie, jak tę wspaniałą staropolską sztukę zaprezentować, by trafiła do dzisiejszego widza i by dzieło mistrza słowa, ojca poezji polskiej, Jana Kochanowskiego uzyskało właściwy kształt sceniczny.

Piękno słowa

Przedstawienie Ryszarda Peryta jest przykładem absolutnej i doskonałej perfekcji w pracy reżysera z aktorem. Dramat Kochanowskiego to niełatwy tekst dla współczesnego aktora, najczęściej nieprzywiązującego wagi do tak podstawowej i ważnej umiejętności aktorskiej jak dykcja. Toteż nierzadko słyszymy ze sceny jakieś wybełkotane kwestie, które trudno zidentyfikować jako język polski. Kładzie się to cieniem nie tylko na warstwie artystycznej przedstawienia, ale niestety ma swoje znaczenie wykraczające poza samą sztukę. Dbałość o polską mowę, pielęgnacja języka ojczystego jest powinnością każdego Polaka. Stanowi przejaw patriotyzmu. Dzisiejsza wulgaryzacja języka polskiego na scenach teatralnych i w ogóle w kulturze współczesnej, wykoślawianie i karykaturowanie polskiej mowy to nic innego, jak zaplanowane działanie antypatriotyczne.

Toteż dbałość o czystość i wyrazistość języka polskiego na scenie jest dziś - poza kilkoma wspaniałymi przykładami - zjawiskiem prawie nieobecnym. Czasem zdarzy się jeszcze cudowny rodzynek, jak przedstawienie "Odprawa posłów greckich". Ten tekst wymaga wyjątkowej wyrazistości dykcji. I okazuje się, że jest to możliwe do zrobienia. Aktorzy Ryszarda Peryta podają tekst wzorcowo. Wszyscy. A już Antenor Bogusława Kierca (zwłaszcza gdy mówi "Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie,/ A ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie) to -można powiedzieć - szczyty aktorstwa. Rapsodycznego. Bo spektakl Ryszarda Peryta można odebrać jako hołd złożony niegdysiejszemu krakowskiemu Teatrowi Rapsodycznemu Mieczysława Kotlarczyka, gdzie swoim wspaniałym talentem aktorskim zachwycał publiczność Karol Wojtyła.

"Odprawa posłów greckich" w Teatrze Polskim zrealizowana jest właśnie w konwencji rapsodycznej. Łącznie z dekoracją, kostiumami. Wyłożona ciemną materią niemal pusta scena z umieszczonymi tylko po lewej i prawej stronie garderobianymi lustrami okolonymi światłami (co ma symbolizować teatr) niczym nie rozprasza widza. Do tego dochodzi wspaniała, utrzymana w klimacie spektaklu i zarazem będąca komentarzem do wydarzeń scenicznych muzyka grana na żywo na fortepianie przez wybitnego muzyka i kompozytora Włodka Pawlika. W tej scenerii kwestie wypowiadane przez aktorów wprost do nas, widzów, uzyskują pełną naszą koncentrację właśnie na słowie. To bardzo trudne zadanie dla artystów, ale jak widać, możliwe do wykonania, i to z pełnym sukcesem artystycznym.

Młodzież aktorska powinna oglądać to przedstawienie, by uczyć się, jak należy mówić na scenie.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
2 grudnia 2013

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia