"Powroty i rozstania"

"Choroba młodości" - reż. Ireneusz Janiszewski - Teatr Nowy w Łodzi

Szanowni Państwo,
Na stronie "Dziennika Teatralnego" w części "Aktualności" (26.06) ukazał się tekst, bo trudno nazwać to recenzją, pani Kamili Golik pod tytułem "Rozstania i powroty". Tekst odnosi się do ostatnich spektakli "Choroby młodości" w mojej reżyserii, w Teatrze Nowym w łodzi, które odbyłby się w czerwcu.

Z zasady nie dyskutuję z krytyką. Nie zamierzam też podejmować jakiegokolwiek dialogu z autorką tekstu. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę Państwa na to, że coraz częściej twórca pozostaje bezbronny wobec niesprawiedliwej i arbitralnej oceny osoby, która najwyraźniej nie jest kompetentna w materii, na której temat się wypowiada. Rozumiem, że FMK ma wychować odważnych, młodych krytyków. Problem polega jednak na tym, że niektórzy młodzi ludzie najwyraźniej nie dorastają do tematów, którymi się zajmują. Piszący powinien byś świadomy znaczenia swojej wypowiedzi i być osobą odpowiedzialną. Bardzo łatwo bowiem, w poczuciu bezkarności, pozwalać sobie na tego typu kuriozalne wypowiedzi, jak ta pani Kamili Golik.

Tego typu teksty przede wszystkim dezorientują widzów zainteresowanych teatrem. Natomiast środowisko teatralne i tak polega na ogół na własnej opinii. Co zresztą znamienne, daje się zauważyć, że wśród artystów coraz bardziej spada zaufanie do recenzentów. Wychowując ludzi pysznych, od początku uwikłanych w teatralne politykierstwo i ulegających tendencjom zrywa się komunikację pomiędzy krytykiem a twórcą, buduje się nieufność. Rozumiem, że młody człowiek chce jak najwcześniej zaistnieć, wypowiedzieć się, jednak może powinno się dać mu czas na okrzepnięcie poglądów, ich weryfikację, zbudowanie światopoglądu lub choćby na obejrzenie więcej niż kilku przedstawień w swoim życiu.

Jeśli portalowi „teatry.art.pl” zależy na zachowaniu komunikacji i zaufania pomiędzy widzem, twórcą i krytykiem, to chyba publikowanie wszystkiego, co nadeśle młody krytyk, nie jest na to najlepszym sposobem. Rozumiem, że równie dobrze portal opublikowałby tekst osoby „z ulicy”. Nie sądzę, żeby pani Golik będąc studentką drugiego roku teatrologii (?) miała ogromną przewagę merytoryczną nad panią X, która jest widzem mojego spektaklu. A być może pani X przynajmniej nie uprawiałaby teatralnej polityki w kiepskim stylu.

Wracając jednak do tekstu pani Golik.
Trudno tekst „Rozstania i powroty” uznać za recenzję teatralną. Przede wszystkim, nie mamy w nim do czynienia z jakąkolwiek analizą spektaklu. Ogólne stwierdzenie, że „niestety wszystkie sceniczne poczynania aktorów nie przekonują” jest całkowicie nieprzekonujące, jak i kilka następnych zdań, z których wynika, że jest wielbicielką Teatru Jaracza ( co w sumie nie dziwi, biorąc pod uwagę, że jest to w tym momencie najlepszy teatr w Łodzi, jednak co do ocen poszczególnych spektakli i zrealizowanych w nich ról można się sprzeczać).
Nie chcę zresztą dyskutować z dość mizernie wyrażonymi odczuciami pani Golik. Warto może byłoby jednak porównać je z tym, co o spektaklu już napisali pan Karczewski, pani Aneta Kyzioł czy pani Renata Sass.

Najgorsze jednak jest to, że młoda recenzentka wikła się w teatralne politykierstwo, które akurat w Łodzi kwitnie, za co ponosi winę władza miejska, jak i samo środowisko teatralne, któremu to szczególnie szkodzi. Tekst Pani Golik kończy zdanie „cieszy jednak fakt, że Teatr Nowy odchodzi od takich spektakli. Mnogość premierowych sukcesów w minionym sezonie daje nadzieję, że nie będziemy musieli siedząc na widowni tego teatru już nigdy przeżywać żadnych chorób”, które jest oczywistym poparciem dla Zbyszka Brzozy, mającego problemy z utrzymaniem stanowiska dyrektora. Myślę, że Zbigniew Brzoza potrafi obronić się sam, nie musi tego robić studentka teatrologii, chyba że widzi w tym jakiś szczególny interes dla siebie albo została do tego zainspirowana. Niestety, pani Golik myli się również co do powodów zejścia spektaklu z afisza. Zbigniew Brzoza podjął taką decyzję nie ze względu na to, że spektakl nie reprezentuje poziomu artystycznego, którego życzyłby sobie w teatrze. Wręcz przeciwnie. Z tego, co deklarował publicznie, uważa spektakl za najlepsze przedstawienie sprzed okresu jego dyrektury. „Choroba młodości” schodzi z afisza z powodu problemów obsadowych (większość aktorów występujących w spektaklu nie jest już etatowymi aktorami Teatru Nowego).
W tekście pani Golik „Rozstania i powroty” nie tyle dotkliwy jest prymitywny atak (bo akurat brak wyrafinowania i oczywistość intencji osłabia go), ale to, że spektakl, który schodzi z afisza nie może się już sam bronić.

Uważam, że taka sytuacja jest dla mnie, jak i innych twórców spektaklu, szczególnie trudna. Jestem pozbawiony możliwości obrony przed atakiem. Problem w tym, że nie sądzę, żeby nad powyższymi uwagami pani Golik się zastanowiła. Spodziewam się raczej zacietrzewienia, niż przeprosin. Mimo to, uważam że zostałem zmuszony do napisania tego listu.

Pozdrawiam serdecznie
Ireneusz Janiszewski


Szanowny Panie
Nie oczekiwał Pan mojej odpowiedzi, jednak tekst, który otrzymałam - wbrew temu co Pan sądzi - zmusił mnie do zastanowienia, jak i odniesienia się do przedstawionych w nim zarzutów. Jak słusznie Pan zauważył jestem studentką drugiego roku teatrologii i muszę przejść jeszcze długą edukacyjną drogę w tej dziedzinie, jednak jak każdy widz mam prawo do wyrażania swoich poglądów. Potrafię znieść słowa krytyki, bo tylko to daje mi prawo do krytykowania innych, boli jednak fakt odnoszenia się twórców spektakli do nieprzychylnych zdań na temat ich pracy, co zrodziło atak nie tylko w odniesieniu do mojego tekstu (co jestem w stanie przyjąć), ale do mnie prywatnie.
Pisał Pan o wychowywaniu młodych, pysznych recenzentów, którzy chcą poprzez tworzenie negatywnych tekstów szybko zaistnieć. Dziennik Teatralny i FMK daje młodym ludziom szanse nauczyć się obcowania z językiem teatralnym, recenzowania spektakli, a nauka recenzowania nie kończy się na chwaleniu i pisaniu tylko tekstów odnoszących się pozytywnie do sztuki. Poza tym uważam, że w jakimś stopniu należy oddzielić recenzję od analizy spektaklu teatralnego. Sama nie lubię czytać recenzji, które opisują sztukę, zdradzają fabułę, interpretują, bo w ten sposób odbierają widzowi możliwość własnej analizy, narzucając swoją, dlatego też nie stosuję tych zabiegów w swoich tekstach.
Pisał Pan w odniesieniu do "Choroby młodości" o recenzjach wykwalifikowanych krytyków – Pani Sass, Pana Karczewskiego – zaznajomiłam się z nimi i owszem są to teksty bardzo przychylne, trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że zostały napisane w momencie premiery, czyli 5 lat temu. Od tego czasu bardzo dużo zmieniło się w polskim teatrze, sama sztuka może wyglądać obecnie zupełnie inaczej, chociażby poprzez zmiany obsadowe, które zaistniały, a i młodzi aktorzy, którzy kończyli właśnie studia, mogli wydawać się wtedy bardziej przekonywujący w takiej sztuce.
Ostatnią kwestią, do której chciałabym się odnieść, jest Pana oskarżanie o teatralne politykierstwo, kierowanie się prywatnymi względami w ocenie spektakli jak i sugerowanie, że obrona Teatru Nowego jest podyktowana chęcią załatwiania prywatnych interesów, co myślę jest krzywdzące nie tylko dla mnie, ale dla samego Pana Zbigniewa Brzozy. Owszem obserwuję artystyczną metamorfozę, jaką można dostrzec od momentu przejęcia przez Pana Brzozę dyrektury, jednak nie znam ani Pana Dyrektora, ani żadnego z pracowników teatru, których pomocą byłabym zainteresowana. Jak sam Pan doskonale wie Teatr Nowy stał się dobrze działającą placówką, otrzymał "Złote maski" w tym sezonie, co od dawna nie miało miejsca,  "Brygada..." została uznana za najlepszy spektakl sezonu przez tygodnik „Polityka”, trudno w takim wypadku nie interesować się tym miejscem. Z mojej recenzji „Powroty i rozstania” trudno też wyczytać, że jestem zafascynowana Teatrem Jaracza, owszem chwalę tam Pana Ostrowskiego i jego poczynania na deskach tego teatru, ale dokładnie w tym samym zdaniu piszę o rewelacyjnej roli Pani Selwerowicz w „Brygadzie Szlifierza Karhana” wystawianej bynajmniej nie w Teatrze Jaracza.
Jest mi bardzo przykro, jeśli swoją oceną uraziłam Pana. Moim celem było jedynie wyrażenie własnej opinii na temat spektaklu, a poprzez to, również Pana pracy. Z Pańskiej jednak strony nie otrzymałam krytyki mojej recenzji, lecz zbiór insynuacji dotyczących moich rzekomych kontaktów z Teatrem Jaracza oraz Teatrem Nowym, co wydaje się być krzywdzące nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim da obydwu łódzkich Teatrów.

Pozdrawiam
Kamila Golik

(-)
do Dziennika Teatralnego
6 lipca 2009

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia