Powtórka z Chagalla

"Hommage a Chagall" - reż: A. Weltschek - Teatr Groteska w Krakowie

Teatr, Lalki Maski i Aktora Groteska, przedstawia historię opartą na motywach biografii Marca Chagalla, która opowiedziana zostaje jego obrazami

Artysta ustawia owoce na stole, by rozpocząć pracę nad \'martwą naturą\', w tyle jego głowy majaczą sceny z życia wsi. Żniwa. Tańce. Wiejskie wesele. Postacie przenikają do rzeczywistości. Panna młoda częstuje się jabłkiem ze stołu. Rosyjska wioska, która jawi się w pierwszych sekwencjach to Witebsk, w którym Chagall dorastał, wśród żydowskich zwyczajów i pobierał nauki w pracowni Jehuda Pena – malarza salonowego. Bella, jak na swym portrecie, nosi szeroki biały kołnierz, a Marc ubrany jest w skromny garnitur. Zakochani unoszą się nad miastem i przechadzają w poświacie księżyca. Wizje się przenikają. Nad bramą cmentarza unoszą się trzy świece, a wszystkiego dopełnia koncert grupki muzykantów. Obrazkowe zagadki, których jest w spektaklu sporo, przepływają powoli, w rytm muzyki o mało skomplikowanej linii. Stanowić mogą ciekawostkę dla miłośników twórczości Chagalla. 

Czerwony kogut i niebieski wół - postaci często goszczące na płótnach artysty – stanowić miały, prawdopodobnie, spoiwo łączące płaszczyzny przekazu. Ukazane zostały w wielu wersjach: animowanej, lalkowej i aktorskiej. Niestety, lalki animowane mało płynnie, odstawały od miękkiej gry aktorów w maskach, co powodowało wyraźne rozwarstwienie płaszczyzn przekazu. 

Spektakl nasiąknięty jest dziwną atmosferą malarstwa Chagalla i jako całość wyznacza charakterystyczne cechy jego stylu. Wpływ kubizmu uwidacznia się w maskach, noszonych przez aktorów. Ogromne głowy, nieproporcjonalne do ciał na których tkwią, ukazują zamiłowanie malarza do dysproporcji. Powolna i rozmyta gra aktorów wspaniale uwypukla miękką chagallowską deformację kształtów, którą zainspirował ekspresjonistów. Fowistyczne ostre zestawienia barw i uproszczone formy odnaleźć można w scenografii i kostiumach. Sceny miłosne, tak samo jak na obrazach, uderzają liryzmem i wieją nudą. Zdziecinnienie i prostota, przejawiają się w sposobie przedstawienia wątku miłosnego. Jak w świecie dziecka, kochankowie przeżywają jedynie dobre chwile, trzymając się za ręce i brnąc przez łąki pełne kwiecia. Scena, w której młodzieniec zostaje przepędzony, przez rodzinę swojej wybranki – dla zakochanych przecież tragiczna, jest całkowicie pozbawiona agresji.

Pomimo, iż sceniczną rzeczywistość przesiąka fantastyka, powtarzalna forma i powolny rytm mogą znudzić. Przedstawienie stanowić może podkład pod doskonałe widowisko, lecz według mnie zbyt wiele nieskorelowanych mediów, gubi gdzieś treść przekazu.

Ograniczenie się do wizualnego oddziaływania, sprawia ogromną trudność, ze względu na łatwość rozmycia, czy zatracenia głównych wątków. Według mnie twórcy trochę pogubili się w wybujałej formie, zabrakło kamieni milowych rytmicznie napędzających akcję.

Adrianna Markowicz
Dziennik Teatralny Kraków
17 grudnia 2010

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia