Poznań tej - dla nas, o nas!

"Jeżyce Story. Posłucha miasta" - reż. Marcin Wierzchowski - Teatr Nowy w Poznaniu

Wychowana na Starym Mieście, mieszkanka od prawie dwudziestu ośmiu lat Św. Marcina, niezbyt często wybieram się poza granice swojego terenu. Dlatego mało się znam na polityce i zwyczajach innych dzielnic. Tym bardziej zaintrygował mnie najnowszy spektakl Teatru Nowego w Poznaniu pt. "Jeżyce Story. Posłuchaj miasta".

Marcin Wierzchowski i Roman Pawłowski zaproponowali widzom coś newstylowego, a mianowicie dokumentalny serial teatralny opowiadający historie i perypetie mieszkańców poznańskich Jeżyc. Do tej pory dzielnica ta kojarzyła mi się z dwiema rzeczami: z tym, że na ulicy Dąbrowskiego mieści się Teatr Nowy, oraz z patologią, menelstwem i syfem na ulicach. Nic bardziej mylnego. Całe miasto, jakby się jemu bliżej przyjrzeć, w jakimś procencie takowe czynniki posiada. Nawet (bądź zwłaszcza) mój ukochany Św. Marcin.

Na samym początku chciałam pogratulować pomysłu twórcom. Otóż reżyser i dramaturg wysłali grupę aktorów "w miasto", żeby hmm... być może w tej jakże ponurej dzielnicy znaleźli jakieś światło? Wysłuchali historii zasiedziałych tutaj poznaniaków i zainspirowani nimi stworzyli serialową opowieść.

To, że przybiegłam (dosłownie) na trzeci pokaz premierowy "Jeżyc", to zasługa moich zwariowanych przyjaciół. W ostatniej chwili, jak to ostatnio mam w zwyczaju, wpadłam jak bomba do teatru i zajęłam doskonałe miejsce. Nic nie umknęło mojemu wzrokowi. Zaczyna się pierwszy odcinek. Na scenie, wśród zbierającej się jeszcze publiczności, cała na szaro, w dredach pojawia się aktorka Edyta Łukaszewska, która odgrywa kilka postaci, ale przede wszystkim Kaśkę, dziewczynę, która walczy skoro sił w płucach o nasze miasto. O tym, kim jest dziewczyna na scenie, dowiadujemy się z projektorów znajdujących się "za plecami" aktorów. W odcinku zatytułowanym "Lokatorzy" poznamy jeszcze historię Ewy, odtwarzaną przez Janusza Andrzejewskiego. Zatrzymam się na chwilę przy tym pomyśle, który jest dla mnie kompletnie niezrozumiały i nie wiem z czego wynika. Dlaczego akurat pan Janusz - mężczyzna, odtwarza postać kobiety? Z całą sympatią do pana Andrzejewskiego drażnił mnie swoją "namacalnością", oraz takim PRZE-gestykulowaniem. Dlatego pytanie do twórców: czemu to miało służyć?

Bardzo lirycznie opowiedziana została natomiast historia małżeństwa - profesora matematyki i jego żony, wykonana przez mistrzowski duet pana Wojciecha Denekę i Agnieszkę Różańską. Historii postanowiłam nie zdradzać, aby zachęcić państwa do obejrzenia, ale kompletnie nie zgadzam się z "panem piszącym" - Stefanem Drajewskim:

"Pan Julian i Pani Helena to małżeństwo matematyków, rodzina z pięciorgiem dzieci... Ale ta historia rodzinna dla autorów serialu chyba jest za bardzo ckliwa, rzewna..., bo kontrują ją opowieściami o czyszczeniu kamienic..."

Odsyłam do całej recenzji:

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/758139,teatr-nowy-w-poznaniu-recenzja-z-premiery-serialu-o,id,t.html

W tym samym odcinku poznamy jeszcze historię studentów: Konrada i Eli.

Uważam za fajny moment, w którym te wzruszające historie są przerwane programem telewizyjnym. Być może w zamyśle miała to być parodia, ale na pewno nie zgodzę się z panem Drajewskim, że jest to kiepskiej jakości kabaret.

W programie przedstawiona zostaje Kaśka, Radny - Tomasz Lewandowski, odgrywany przez mistrza Deneke, oraz Dyrektor ZKZL - Jarosław Puck, odgrywany przez Nikodema Kasprowicza. Mimo iż sama historia nie wywołuje uśmiechu, panowie aktorzy odtwarzają tak dosłownie i genialnie swoje postaci, że łzy śmiechu leciały nie tylko mnie.

Jednak największą radość i szacunek wzbudza postać lokatorki Gołąb, którą odtwarza świetna Agnieszka Różańska. Aktorka wzbudziła ogromne salwy śmiechu, a mnie osobiście pokazała swój wielki kunszt i uważam, że jest nadal nieodkrytą perłą i diamentem teatru.

Kolejnym atutem sztuki są interakcje z publicznością. Aktorzy robią np. casting na lokatora, albo małymi gestami jak np. odpięcie sukienki, czy rozpuszczenie włosów wychodzą z ról, żeby opowiedzieć historyjki granych przez nich postaci, które nie znalazły się w scenariuszu, a są jakby dopowiedzeniem i ważnym elementem dla samego tworzenia postaci przez aktorów. Bardzo fajny pomysł.

Z technicznych spraw: muzyka Michała Litwy nakręca cała atmosferę i uspokaja kiedy należy. Świetna scenografia i kostiumy Matyldy Kotlińskiej. Pomysł poduszek z imionami bohaterów uważam za doskonały. Taki niuansik, a jaki wyrazisty. Dodatkowym atutem są wizualizacje, gra świateł, oraz pomysł rysowania na podłodze kredą. Wszystko to tworzy jakąś geometrię.

Odcinek trwa półtorej godziny. Po przerwie odpalają z kolejnym. Tym razem będą to "Buntownicy". Zapowiada się fascynujący, niemy film o przywiezieniu pierwszego słonia do Poznańskiego Zoo. Zbytnia dosłowność, która przeradza się w farsę, to pomysł pokazania aktorki w przebraniu słonia. No a ja akurat nie lubię dosłowności. Film, niestety, jak dobrze zauważa Marta Kazimierska, czasem przynudza swą monotonnością.

Odsyłam do całego tekstu:

http://cjg.gazeta.pl/CJG_Poznan/1,104399,13382460,Miasto_ryczy__grucha_i_sni__Recenzja_spektaklu_o_Jezycach.html

"Buntownicy" opowiadają historię na przykład Ryśka Peji, znanego, poznańskiego rapera. W tej roli, kropka w kropkę zagrany, bez przerysowania, po prostu wcielony w postać świetny aktor Paweł Binkowski. Mimo iż zapomniał w pewnym momencie tekstu, w ogóle nikogo tym nie zraził, bo każdemu może się zdarzyć, a poza tym, proszę państwa, taka rola wybacza wszystkie potknięcia. Informacja dla oryginału. Z opowiadanej historii wynika, że Peja jest Peją, bo w wieku 6 lat przyniósł do domu wszy i cytując "był pierwszym 6 latkiem opierdolonym na łyso maszynką". Otóż peje to są zaledwie jaja wszy, a nie same wszy. Informacja podana przez panią polonistkę, odsyłam do encyklopedii.

Tak czy siak Peja jest gwiazdą tej części serialu. Oczywiście pojawia się Kaśka z pierwszej części, która nazwijmy to jest łącznikiem obu odcinków. Mamy tutaj wiele nowych postaci. W roli właściciela cyrku Sarrasaniego - Zygmunta, reprezentującego starsze pokolenie pojawia się Paweł Binkowski. W roli Świadka - Paweł Hadyński, w roli Tomka - Nikodem Kasprowicz, a w dwóch (tak różnych rolach) Krzysztofa i Tresera - Andrzej Lajborek. I przy tym aktorze chciałabym się zatrzymać, gdyż uważam, że poza Binkowskim i Kasprowiczem, to Lajborek ma najciekawsze i najbardziej wzruszające monologi w tym odcinku. Postać tresera słoni bardzo mną tknęła, zaś postać Krzysztofa sprawiła, że łezka się zakręciła. W przeciwieństwie do reakcji np. pana Drajewskiego wynikającej z recenzji wyżej podanej.

Poproszę więcej takich aktorów.

Ta część jest dużo bardziej dynamiczna, chociaż zgodzę się z "piszącymi", że ma swoje upadki. Przede wszystkim nie jest dobrym pomysłem, żeby oglądać obie sztuki za jednym razem. Ponad trzy godziny siedzenia "na dupsku" i słuchania, oglądania, oraz ogarniania tylu wątków, historii i szczegółów jest troszkę absurdalnym pomysłem, nie mówię, że niemożliwym. Jak widać wykonalnym. Ale napisanie o tym zajęło mi kilka dni. Poukładania tego w jedną całość i rozszyfrowania moich notatek w telefonie.

Spektakl jednak uważam za bardzo udany, mimo kilku niedociągnięć. Cieszę się, że mamy tak zdolnych aktorów i takie ciekawe historie jako poznaniacy do opowiedzenia. Z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki, tylko już błagam - nie w jednym secie <żart> .

Jest zbyt wiele wątków, żebym je wszystkie opisała Dodam, że podobało mi się to, że jest tyle o zwierzętach: poczynając od ptaków typu jeżyki, wzruszający monolog Kaśki (Edyty Łukaszewskiej), która mówi że to ostatnie zarejestrowane dźwięki jeżyków poznańskich, a kończąc na historii słoni, czy gołębi. Wszystko to poparte efektami dźwiękowymi.

Wszystkim i każdemu z osobna gratuluję. A Panu, który prawie cały spektakl w niedzielę tj. 10. 02. br przespał, polecam nie przychodzić do teatru, jeśli jest się tak zmęczonym. Odrywał pan nas widzów od aktorów, a podejrzewam że i im łatwo nie było się zachować na scenie, kiedy ktoś w pierwszym rzędzie omal nie chrapie. Mogę podesłać Panu adresy kilku hosteli w Poznaniu, zwłaszcza na Jeżycach.

Zapraszam do śledzenia losów bohaterów "Jeżyce Story. Posłuchaj miasta".

Julia Rybicka
fit-steria.blog.pl
16 lutego 2013

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia