Premiera monodramu Griszkowca w Studio

"Jednocześnie" - reż. Łukasz Garlicki - Teatr Studio w Warszawie

Teatr Studio zaprasza 24 stycznia na premierę "Jednocześnie" - tragikomiczną medytację dnia powszedniego Jewgienija Griszkowca.

Jak to możliwe, że w naszym organizmie nieustannie zachodzi tyle skomplikowanych procesów chemicznych, a my nie zdajemy sobie z tego sprawy? Dlaczego sylwestrowa sałatka smakuje dopiero następnego dnia? Albo na czym polega niezwykła moc ulubionych piosenek? Te i inne pytania z niewinnością dziecka stawia autor Jednocześnie.

Jak przystało na mędrca, odpowiedzi nie udziela.

Z biegiem lat rzeczywistość obojętnieje. Wszystko, co dawniej było powodem bezgranicznego zachwytu, teraz popada gdzieś między banał a przyzwyczajenie. Jednak Griszkowiec drąży głębiej. Zaprasza nas w niezwykłą podróż do świata, który - choć niewidoczny - znajduje się tuż obok. Zrywa warstwy codzienności w poszukiwaniu czegoś więcej. Czegoś, co spoczywa głęboko w nas. Za czym wszyscy tęsknimy, choć jest tak blisko.

O pozorności bycia czyli Jednocześnie Jewgienija Griszkowca

Bohater, rozpoczynając swój monodram od pokazania anatomicznego przekroju człowieka, przez cały czas jego trwania próbuje odpowiedzieć na pytanie, z czego człowiek

- i on sam - właściwie się składa. Gdzie umiejscowiona jest tożsamość, na jakie terytorium możemy ją rozciągnąć. W którym miejscu jaźni zakotwiczone jest owo JA.

Bohater Griszkowca jest zakłopotany, bo chciałby najlepiej, jak potrafi, skomunikować się ze swoim odbiorcą - ale jak dobrze skomunikować się, próbując uchwycić w słowa nienazywalne, wybadać i sklasyfikować niejasne odczucia, intuicje, reminiscencje, które, jak sugerowałby autor, tak naprawdę składają się na tożsamość? Poza tym jak ów odbiorca ma go tak naprawdę zrozumieć? "Gdybyś rozumiał wszystko, co mówię, byłbyś mną" - napisał w swojej autobiografii Miles Davis.

Jednocześnie - mówi bohater Griszkowca - jesteśmy zaniepokojeni i zdezorientowani, a za chwilę uspokojeni, jak człowiek, który zostawił teczkę w biurze. Jednocześnie jesteśmy sobą i prowadzonym na gilotynę skazańcem, o którym oglądamy film w telewizji. A jednocześnie - "w tym powietrzu, które nie tylko nas otacza, ale które w siebie wdychamy i poprzez nas, poprzez wszystkie te przedmioty, dokładnie teraz przechodzą, i nawet nie przechodzą, tylko przenikają, stale, niekończące się fale radiowe, i fale telewizyjne, jakieś sygnały łączności kosmicznej. Różne nowości i muzyka, ulubione i nie ulubione filmy, i różne niezrozumiałe obce języki, a być może sygnały z prośbą o pomoc, albo po prostu paplanina. I wszystko to o tu, i nie mogę powiedzieć, w jaki dokładnie sposób wpływa to na moje życie, przecież nie myślę o tym bez przerwy, w ogóle o tym nie myślę, po prostu teraz o tym mówię". Setki tożsamości i odczuć błąkają się nie tylko w narratorze, ich nieskończona ilość błąka się również w otaczającym świecie, na co narrator reaguje z trudem skrywanym, egzystencjalnym przerażeniem.

(-)
Materiał Teatru
22 stycznia 2014

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia