Premiera w Baju: Guliwer odcięty od świata

"Podróże Guliwera" - reż: Ondrej Spišak - Teatr Baj Pomorski

Teatr Baj Pomorski wystawia pierwszą premierę w nowym sezonie. W niedzielę widzowie zobaczą "Podróże Guliwera" na podstawie powieści Jonathana Swifta.

W Baju chcą, żeby inscenizacja była inna niż większość realizacji historii o Guliwerze. Tekst Swifta jest tu tylko inspiracją. Widzowie nie wysłuchają obszernych partii tekstu z legendarnej powieści, ale za to odwiedzą wszystkie cztery krainy, do jakich zawędrował bohater. - Skupimy się bardziej na postaci samego Guliwera, którego zagra Piotr Dąbrowski - mówi Marzenna Wiśniewska, kierownik literacki teatru. - Chcemy pokazać publiczności szerszą perspektywę znanej opowieści. Większość animowanych aranżacji dzieła Swifta skupiała się na podróży do Krainy Liliputów. My damy mieszkańcom coś więcej. 

Przedstawienie wyreżyseruje Ondrej Spisak. Kim dla niego jest Guliwer? - To przede wszystkim człowiek z ogromną wyobraźnią - mówi artysta. - Jego podróże odbywają się raczej w jego myślach. Tak samo było w przypadku Swifta. Historie o eskapadach do tajemniczych krain, które możemy dzisiaj czytać, też powstały w wyobraźni. Guliwer to człowiek trochę odcięty od realnego życia. Ważniejszy dla niego jest świat książek. 

- Wbrew powszechnej wiedzy Swift nie pisał historii Guliwera dla dzieci. Czy dorośli znajdą w spektaklu coś dla siebie? - pytam. 

- Staramy się o to, żeby przedstawienie było rodzinne - tłumaczy Spisak. - Najmłodsi będą odczytywać tekst na innej płaszczyźnie niż dorośli, których na pewno coś zainteresuje. Motywem przewodnim spektaklu są relacje Guliwera z żoną. On nie poświęca się rodzinie, a swojej wybrance nie mówi, że ją kocha. Zainteresowany jest raczej zwariowanymi pomysłami. Ona zaś opiekuje się domem. Ten wątek na pewno zaciekawi starszą publiczność. 

Twórczość Spisaka jest znana w naszym mieście. Słowak reżyserował w Baju już dwa spektakle. W 1998 r. "Alicję w krainie czarów", a rok później "Don Kichota". Jego przedstawienia zdobywały też laury na festiwalu Spotkania organizowanym przez toruńską scenę lalkową. Podczas ubiegłorocznej edycji wyróżnienie otrzymała inscenizacja "O śmierci i cudownym lekarzu", którą Spisak przygotował ze swoim macierzystym zespołem ze Starego Divadla z Nitry. Dzieła Słowaka były również wystawiane na scenach dramatycznych. Najbardziej doceniono zrealizowanego w 2003 r. w Teatrze Narodowym "Merlina" na podstawie dramatu Tadeusza Słobodzianka. - Spisak jest geniuszem teatralności: w jednej ze scen Lancelot przegląda się w tafli wody z jeziora, pod którą jego gesty powtarza inny aktor. To, co inni reżyserzy puszczają z projektora wideo, tu rodzi się z czystej sztuki aktorskiej - pisał o jednej ze scen "Merlina" dziennikarz "Gazety" Roman Pawłowski. 

W "Podróżach Guliwera" ciężkie zadanie czeka aktorów Baja. Sześcioro z nich zagra w spektaklu po cztery role. Artyści jednak nie rozpaczają. - Zmienność jest wpisana w zawód aktora - mówi Agnieszka Niezgoda (zagra Liliputa, Gospodynię, Alchemika i Babcię). - To radość tego zawodu. Jesteśmy tak skonstruowanymi ludźmi, że bez wcielania się w różne role nie będziemy po prostu szczęśliwi. 

Inną zaletę grania kilku ról zauważył Mariusz Wójtowicz (Liliput, Syn Sąsiadów, Filozof, i Koń Syn w krainie Houyhnhnmów). - Gdy się ma w przedstawieniu cztery role, to jest większa szansa, że jakaś wyjdzie - żartuje aktor. 

Premiera rozpocznie się o godz. 16.30. Bilety: 15 zł.

Marceli Sulecki
Gazeta Wyborcza Toruń
12 września 2009

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia