Premiera w Baju. Historia stara, choć wiecznie nowa

"Jaskółeczka" - reż: Z. Lisowski - Teatr Baj Pomorski

"Jaskółeczka", ostatnia premiera Teatru Baj Pomorski, to opowieść o miłości niemożliwej. Mimo takiego tematu, próżno szukać w spektaklu intymności. A głównym problemem sztuki jest kondycja rodziny

Do takiej dekoracyjnej poetyki zainspirowały Zbigniewa Lisowskiego, reżysera przedstawienia i dyrektora Baja, obrazy Salvadora Dalego. To już kolejny raz, kiedy toruńska scena lalkowa oryginalnych teatralnych środków poszukuje w dziełach malarzy. W nowym spektaklu surrealistyczne wzorce często pomagają stworzyć wyjątkowo plastyczne obrazy, ale czasami prowadzą do zwykłej pstrokacizny.

"Jaskółeczka" to bajka Tadeusza Słobodzianka. Dramatopisarza, reżysera i twórcę warszawskiego Laboratorium Dramatu do napisania dzieła zainspirowała południowoamerykańska baśń. Lisowski postanowił przenieść utwór na teatralne deski z powodu jego nowoczesnego języka i współczesnej wymowy.

Na pierwszy rzut oka bohaterowie przedstawienia: Jaskółka i Kot (Edyta Łukaszewicz-Lisowska i Mariusz Wójtowicz) to dobrze znane miłosne archetypy, które w literaturze pojawiają się od wieków. Żeby marzenie nieszczęśliwych zakochanych o wspólnym życiu mogło się spełnić, konieczny jest bunt przeciw przyjętym powszechnie wartościom i systemowi nietolerującemu odchyleń od normy. Po raz kolejny okazuje się jednak, że Heinrich Heine miał rację, gdy pisał o namiętności wbrew losowi: "To stara historia, a przecież wiecznie nowa".

Siłą opowieści zrealizowanej w Baju jest to, że rozgrywa się na wielu płaszczyznach. Jej tłem są relacje między innymi postaciami - zwierzętami mieszkającymi w ogrodzie. To świat w pigułce. Jest Papuga (Andrzej Korkuz), ksiądz i moralizator, który naucza i nie przestrzega własnych nauk. Są rodzice Jaskółki (Mirosław Szczepański i Barbara Rogalska) oraz Krowa (Agnieszka Niezgoda) powtarzający za klechą, że "prawdziwe i zgodne z naturą uczucie możliwe jest tylko między kotem i kotką lub ptakiem i innym ptakiem". Tak przecież zapisane jest w świętych księgach. Tak uważa dziś także duża część naszego społeczeństwa, nazywając pewne zachowania nienaturalnymi, niedozwolonymi, chorymi.

W przedstawieniu Lisowskiego najważniejsze są jednak stosunki między Jaskółką i jej rodzicami. To właśnie temat współczesnej kondycji rodziny jest głównym problemem, jaki chce poruszyć toruński reżyser. Inscenizacja jest częścią współfinansowanego przez Komisję Europejską przedsięwzięcia, w którym poza Bajem uczestniczą cztery teatry: po jednym ze Słowacji, Ukrainy, Litwy i Czech. Każdy z nich stworzy spektakl o przeszkodach i możliwościach, jakie współczesność wyznacza rodzinie w XXI w. "Jaskółeczka" zostanie wystawiona na scenach partnerów projektu, którzy w 2010 r. pochwalą się w Toruniu swoimi dziełami.

Może właśnie pewność, że toruński spektakl obejrzy wielu widzów z zagranicy, pchnął Lisowskiego do niemal barokowego udekorowania swojej inscenizacji. Zbytek to znak firmowy "Jaskółeczki". Mała scena Baja pęka od karnawałowych strojów, kolorowego oświetlenia i scenografii spuszczanej z sufitu lub wyjeżdżającej spod podłogi. Po dodaniu do tego multimedialnych projekcji i musicalowych wstawek, mamy gotowy przesyt wrażeń.

Mimo pstrokatej czasami formy i niepotrzebnych zespołowych tańców, w żadnym momencie nie panuje bałagan. Urzekają za to niektóre sceny, które rzeczywiście przenoszą nas w świat obrazów Dalego. Nie chodzi tu tylko o pojawiający się co jakiś czas motyw zegara przywołujący słynne dzieło "Trwałość pamięci", ale np. grę światłem, która tworzy w pewnym momencie krwistożółte tło, niemal identyczne z tym z obrazu "Słonie".

Zdarza się, że surrealizm przenika również do aktorskiej gry. Niekiedy taki styl wymuszają znakomite srebrne głowy zwierząt, które poszczególni aktorzy trzymają przed sobą. Czasami jednak niemające odbicia w pozateatralnej rzeczywistości gesty i ruchy dzieją się bez pomocy rekwizytów i muzyki. Czy to znak, że w Baju kiedyś zaryzykują i sztuka współczesna, zamiast inspiracją, stanie się szkieletem spektaklu? Życzę tego wszystkim toruńskim dzieciom.

Marceli Sulecki
Gazeta Wyborcza Toruń
3 grudnia 2009

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia