Protest przerwał spektakl

"Do Damaszku" - reż. Jan Klata - Narodowy Stary Teatr w Krakowie

Zespół Teatru Starego pokazał, że jest bardziej zjednoczony niż kiedykolwiek – powiedział Radiu Kraków Jan Klata, dyrektor teatru komentując wczorajsze ekscesy w czasie spektaklu.

Okrzyki "hańba!" i gwizdy przerwały w czwartkowy wieczór spektakl "Do Damaszku" Jana Klaty wystawiany w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie - donosi reporter Radia Kraków Wojciech Musiał.

Kilkunastoosobowa grupa zmusiła aktorów do przerwania spektaklu "Do Damaszku" Augusta Strindberga w reżyserii Jana Klaty w proteście przeciwko jego obecności na stanowisku dyrektora Starego oraz jego polityce programowej.

Protestujący krzyczeli, że to, co robi Jan Klata to obraza dla moralności i ducha Narodowego Starego Teatru. Była to grupa kilkunastu starszych osób nazywających siebie "miłośnikami" Narodowego Starego Teatru. - Kiedyś to była wizytówka Krakowa. Teraz ludzie nie chcą chodzić do tego teatru. - mówili protestujący

Posłuchaj protestujących:  Jan Klata wyszedł na scenę i próbował uspokoić protestujących widzów. Pomimo apeli o spokój i opuszczenie widowni, protestujący przez kilka minut nie pozwolili kontynuować spektaklu. Po kilku minutach kłótni protestujący opuścili salę i spektakl został wznowiony. Dyrektor Jan Klata nie chciał komentować zajścia. „Szkoda czasu na bzdury" - powiedział.

Obyło się bez interwencji policji.

Wczoraj grupa kilkunastu osób przerwała spektakl „Do Damaszku" w pana reżyserii. Krzyczeli „Hańba!", „Skandal!" i wyrażali się obraźliwie o panu i o aktorach. Zarzucali panu także złą drogę artystyczną. Jak pan się czuł wtedy na scenie?

- Przywróćmy temu wydarzeniu właściwe proporcje. Pan tam był. Mieliśmy premierę studencką spektaklu „Do Damaszku", podczas której grupa kilkunastu osób w pewnym momencie usiłowała zerwać spektakl. Krzyczeli w naszą stronę. Oprócz popularnego ostatnio okrzyku „Hańba!" były także inne okrzyki. Ja się cieszę, gdy teatr wzbudza emocje, on od tego jest. Jeśli wzbudza takie emocje, które prowadzą do obrażania aktorów jako osoby, to ja się nie mogę na to zgodzić. To oburzające. Były medialne przecieki na temat tej akcji. Aktorzy zaproponowali, żebyśmy wyszli razem na proscenium w akcie solidarności z kolegami i to zrobiliśmy. Słuchaliśmy obelg. Ja stałem obok Doroty Segdy. Było mi przykro usłyszeć okrzyk jednego z krzykaczy, który robiąc Dorocie Segdzie zdjęcie, krzyczał: „Faustyno, ty kurwo, na zawsze zostaniesz w kadrze". Byłem zażenowany. Okrzyki tego typu były kierowane do aktorów i do mnie. Nie wiem, co to byli za koneserzy teatru, ale jak ktoś nie odróżnia aktorki od postaci, którą kiedyś zagrała w filmie, to nie ma prawa się nazywać kulturalnym człowiekiem. To był rynsztok. Wydarzenie się tak zakończyło, że staliśmy kilka minut. Musiałem wyjść na scenę i powiedzieć, żeby oni się uspokoili. Jak widzowie się uspokoją, to gramy dalej. Starałem się zachęcić ich do tego, żeby wyszli, skoro im się nie podoba. Oni powoli zbierali się do wyjścia, arsenał obelg im się skończył. Zostali wyklaskani przez resztę publiczności, przez 300 osób. Ci ludzie wyszli, my dograliśmy spektakl do końca. Mieliśmy serdeczną owację a o incydencie nie rozmawialiśmy.

Pojawił się absurdalny zarzut, że to wydarzenie zostało ustawione przez pana i przez dyrekcję teatru.

- Nie chce mi się tego komentować.

Będzie dalszy ciąg tego wydarzenia w postaci zmiany drogi, którą pan obrał w teatrze? Dotyka to pana czy będzie pan robił swoje?

- Nie widzę powodu, dlaczego to ma być zwrotny punkt w dziejach narodowej sceny.

Chodzą takie głosy po Krakowie, że zespół Teatru Starego jest podzielony na tych, którzy cenili teatr tradycyjny i tych, którzy cenią teatr awangardowy, który pan tworzy w tym teatrze.

- Takie wydarzenia, jak to wczorajsze, pokazują nam, stojącym wspólnie i słuchającym obelg krzykaczy, że jesteśmy bardziej zjednoczeni niż kiedykolwiek. Nie dotyczy to tylko zespołu artystycznego i technicznego, ale także wszystkich innych. Naturalne ciśnienie polegające na tym, że z roli się rezygnuje i przyjmuje inną, jest zrozumiałe w warunkach, gdy aktorów traktuje się podmiotowo jak żołnierzy, którym wyznacza się kolejne zadania. To jednostki artystyczne, które mają prawo do swojego zdania, w ramach wyznaczanej przeze mnie wizji. Zespół jest razem i jest bardziej zjednoczony niż kiedykolwiek.

Wczorajsze wydarzenie obróci się chyba na dobre. Stary Teatr wzbudza namiętności.

- Nie potrzebujemy szumu medialnego. Na nasze spektakle przychodzi wielu widzów. Na spektaklach „Do Damaszku" frekwencja wynosiła ponad 100%. Potrzebujemy sensownego i uczciwego oglądu naszej pracy. Mam wrażenie, że to co się wczoraj wydarzyło, jest owocem medialnej nagonki części lokalnej prasy.

(WM/AK)
Radio Kraków
15 listopada 2013
Portrety
Jan Klata

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia