Przebić pancerz

"W mrocznym mrocznym domu" - reż. Marcin Hycnar - Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Choćby nie wiem jak się wił, Marcin Hycnar nie ucieknie z okazji swojej premiery w Teatrze Słowackiego od dwóch porównań. Swojej krakowskiej wersji "W mrocznym mrocznym domu" z warszawską prapremierą w reżyserii Grażyny Kani.

I swojego aktorstwa w spektaklach Jerzego Jarockiego z tym, jak teraz on sam, trzydziestoparoletni reżyser prowadzi na scenie swoich rówieśników.Cieszę się, że teatr Słowackiego zaprosił właśnie Hycnara do współpracy i nie dziwi mnie, czemu Hycnar wybrał na swój prawie debiut ten przerażający dramat Neila LaBute'a. Niby nic. Tylko trzy półgodzinne rozmowy na scenie. Dwaj bracia Terry (Grzegorz Mielczarek) i Drew (Marcin Sianko) spotykają się po latach. Nieufni wobec siebie, obnoszą rany z przeszłości, udają dystans. Ale Drew, zamknięty na przymusowym leczeniu i obserwacji były prawnik, a obecnie biznesmen-ćpun, prosi brata, by mu pomógł, zaświadczył, że był wykorzystywany w dzieciństwie przez przyjaciela rodziny. W dusznych, krążących w pustce rozmowach braci odkrywamy tajemnicę przeszłości.

W warszawskim przedstawieniu Kani uwagę widza przykuwał od pierwszej sekundy podminowany gniewem i rozpaczą, niepogodzony z czymś furiat Terry Grzegorza Małeckiego. Jaka to była rola! Małecki grał, jakby bił brata każdym słowem po twarzy, jakby za chwilę miał się zerwać z uwięzi i zmasakrować publiczność z pierwszych rzędów. Był jak kula z zapalonym lontem tocząca się po scenie. Morderca mimo woli i cierpiący, skrzywdzony w dzieciństwie chłopak. W Krakowie Grzegorz Mielczarek inaczej prowadzi Terry'ego. Jego bohater jest najpierw zgaszony, złamany, niemal przeźroczysty. Właściwie miły człowiek. Agresja narasta w nim stopniowo, by eksplodować w trzecim akcie atakiem oczyszczającej furii. I w niej krakowski aktor jest najlepszy.

Warszawski spektakl Kani był jednak spektaklem o zemście, był przeprowadzonym z zimną krwią i z czarującym uśmiechem prywatnym śledztwem Terry'ego-mściciela. U Hycnara zemsta, zabójstwo nastoletniej córki "faceta z przeszłości" (Karolina Kamińska) i chęć odkrycia prawdy stają się dla postaci, granej przez Mielczarka jakby mniej ważne. On walczy o brata.

Marcin Sianko (Drew) ma kapitalne chwile w trzecim akcie. Kiedy słucha spowiedzi Terrego, kluczy i kręci przyłapany na kłamstwie. Jego Drew to obleśny, śliski, dwulicowy człowiek, który wykorzysta każdego, by uratować własny tyłek. Ale jednocześnie brzydzi się sobą, ma siebie dość.

No to gdzie jest zło - pyta reżyser Hycnar. Który z braci to Kain, a który Abel? Co jest prawdziwą zbrodnią? On i jego aktor nie bronią Terryego, próbują go zrozumieć i wyjaśnić, dlaczego cierpi. Chciałbym zobaczyć, jakby zagrał tę postać sam Hycnar, jak jego sceniczna kruchość i inteligencja zderzyłaby się z Terrym-wulkanem. Ale Mielczarek też zrobił dobrą robotę...

"W mrocznym mrocznym domu" to teatr psychologiczny, wymagający skupienia i odporności psychicznej. Bo niełatwo wchodzi się w ten świat traum i rodzinnych pretensji, śledzi pedofilskie obsesje, ogląda równoczesne narodziny zbrodni i braterstwa. Wyżej cenię warszawski spektakl Kani, może dlatego, że był pierwszy, że wyszedłem po nim absolutnie struchlały. Hycnar miał zadanie trudniejsze: musiał przebić się przez pancerz, jaki nałożyłem na siebie przed rozpoczęciem przedstawienia.

Łukasz Drewniak
Dziennik Polski
11 października 2013

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia