Przed opresją nie ma ucieczki

"Filoktet" - reż. B. Wysocka - Teatr Polski we Wrocławiu - 33. Warszawskie Spotkania Teatralne

Sofokles napisał i wystawił "Filokteta" w czasie wielkiej wojny peloponeskiej, która wybuchła między Atenami a Spartą o prymat w świecie greckim. Była to najdłuższa, najkrwawsza i okupiona największymi zniszczeniami konfrontacja w dziejach Grecji klasycznej. Poeta odnalazł odbicie współczesnego sobie konfliktu w jednym z wątków trojańskiego mitu.

Tytułowym bohaterem swojego utworu uczynił Filokteta, ochotnika w wojnie trojańskiej, który zostaje porzucony przez towarzyszy na bezludnej wyspie Lemnos po tym jak w wyniku ukąszenia żmii nabawił się paskudnej rany. Surowa spartańska praktyka nakazywała pozostawienie żołnierza niezdolnego do walki na pastwę losu. Głównym elementem scenografii wrocławskiego spektaklu jest drewniana równia pochyła ustawiona na środku sceny, po której postacie poruszają się wbiegając w górę to znów zjeżdżając w dół. To wyraźne odwołanie do jednego z najważniejszych motywów "Filokteta" - degradacji człowieka. Wszyscy podziwiali władcę Tesalii, dopóki był zdrowy, w obliczu choroby liczy się tylko ofiarowany mu przez Heraklesa łuk, który ma zapewnić Grekom zwycięstwo.

Gdy okazuje się, że Achajowie nie są zdolni pokonać Trojan bez Filokteta, zadania zawrócenia łucznika z Malii pod Troję podejmuje się Odyseusz, który wcześniej był jednym z prowodyrów opuszczenia rannego na wyspie. Korzyści będą obustronne, bo wojownik ozdrowieje tylko wtedy, gdy uda się pod mury Ilionu. Trzecim głównym bohaterem dramatu jest Neoptolemos, syn Achillesa, którego Odys zabiera ze sobą, by zyskać zaufanie chorego samotnika. Barbara Wysocka skupia się na międzyludzkim wymiarze tragedii Sofoklesa. Filoktet (Marcin Czarnik) i Neoptolemos (Adam Szczyszczaj) to dwóch młodych mężczyzn wrzuconych w nie do końca jasną dla siebie sytuację, wykreowaną i zmanipulowaną przez Odyseusza. Neoptolemos został wmanewrowany w nią wbrew własnej woli. Filoktet jest wobec niej bezbronny ze względu na własną chorobę. Wrocławski spektakl to opowieść o opresji, przed którą nie ma ucieczki. Finał przedstawienia nie pozostawia w tej kwestii złudzeń, bo Odyseusz i Herakles grani są przez jednego aktora - Wiesława Cichego.

Pojawieniu się na scenie herosa jako deus ex machina towarzyszy "Riders on the storm" zespołu The Doors. Z głośników słychać też wprawiane w ruch śmigła startujących helikopterów. Całość zakończenia przywołuje na myśl wielokrotnie filmowane sekwencje wojny w Wietnamie. W tym momencie nastąpiło zestawienie dwóch mitologii: tej starożytnej i tej dwudziestowiecznej.

Sofokles napisał swoją tragedię aby wytrącić z równowagi syte i zadowolone z siebie społeczeństwo ateńskie. Podobny niepokój związany z kryzysem zachodniej cywilizacji wisi w powietrzu także dzisiaj. Barbara Wysocka wyczuła czas "Filokteta" na polskich scenach.

Ksenia Lebiedzińska
Teatr dla Was
30 kwietnia 2013

Książka tygodnia

Biała jak mleko, czerwona jak krew
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Alessandro D'Avenia

Trailer tygodnia

Romans wschodni
Victoria Vatutina i Olga Bilas
Koncert spina w harmonijną całość kla...