Przestań się ścigać

"Jackson Pollesch" - reż. René Pollesch - TR Warszawa

Kim jesteśmy? Minielementem w sieci, czy kimś więcej? Do czego dążymy? Czy chcemy jak najlepiej wykorzystać swoje pokłady kreatywności, czy tylko trwonimy czas? A może tej kreatywności w ogóle w sobie nie mamy i odtwarzamy istniejące schematy?

René Pollesch zaprasza nas w świat, w którym nie ma określonych zasad, a nasza pozycja ciągle się zmienia. Zadaje nam pytania o miejsce aktorów i reżysera w dziele tworzenia, o znaczenie widza w spektaklu.

Dzisiaj wszyscy chcemy być kreatywni. Prześcigamy się w tworzeniu coraz to bardziej oryginalnych dzieł, strojów, książek, sposobów na siebie. XXI wiek niejako przymusza do bycia innym niż wszyscy. Do pokazania się, do manifestowania poglądów, siebie samego- tego kim jesteśmy i co znaczą dla nas rodzina, przyjaciele, pieniądze, seks, sukces. Czym to jest spowodowane? Zapewne tym, że dzisiaj, bycie zwykłym szarym człowiekiem nie wystarcza. Trzeba być o krok do przodu, pędzić w pogoni za oryginalnością. Trzeba mieć konto na portalach społecznościowych i tam się obnażać, bo przecież, jeśli nas tam nie ma, to prawdopodobnie nie istniejemy. Jak zostawić po sobie jakiś ślad potomnym, jeśli nie w cyber przestrzeni?

Następuje zmiana ról, o czym aktorzy mówią w spektaklu. Scena przestaje powoli przemawiać, widz ją przekrzykuje. Bo przecież każdy z nas może stać się aktorem, reżyserem, zrobić coś własnego. Właśnie po to, by etykietkę „kreatywny” dumnie przypiąć sobie na czoło. Ludzi przestają interesować dzieła artysty, zaczynają się ciekawić jego życiem.

Oglądając spektakl trzeba, niczym rybak, wyławiać najistotniejsze informacje. I to nie błąd reżysera, a celowy zabieg. Ważne kwestie są zarysowane w taki, a nie inny sposób, by uruchomić w widzu myślenie i refleksję. Ma sam przesączyć sobie przez pryzmat doświadczeń to , co jest tak naprawdę ważne i nad czym należy się zastanowić. Dlatego podczas oglądania można mieć wrażenie ogromnego chaosu. To, co widzimy na scenie to żywy materiał, plastelina, pulsujący wulkan, bieganie po scenie, poruszanie wielu tematów. Istotnych i mniej istotnych.

Jesteśmy społeczeństwem, które ma być piękne, zawsze młode, pełne siły do życia i pomysłów. Jednak zastanówmy się nad tym, czy czasem nie zapętlamy się w intensywnych działaniach, by to osiągnąć? Może czasem warto podkulić ogon, spuścić głowę i zająć się tym, co umiemy robić najlepiej? Przecież nie musimy być idealni, nie musimy kreować, nie musimy być oryginalni. Nie musimy. I tylko od nas zależy, czy będziemy się ścigać w byciu lepszym. Kreatywniejszym od matki, żony, reżysera, sąsiada. W naszym społeczeństwie naprawdę jest miejsce dla każdego. Nie zacierajmy więc granic między byciem widzem a aktorem, widzem a twórcą. Usiądźmy spokojnie, oglądajmy, nie ingerujmy, wyciągajmy wnioski, chłońmy, uczmy się. Skończmy się ścigać. Dla każdego na scenie życia znajdzie się przecież miejsce.

Nicoletta Nicowska
Teatrakcje
19 października 2011
Teatry
TR Warszawa

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia