Przewietrzyć rodziny, przewietrzyć teatr

"Kopciuszek" - reż. Anna Smolar - Narodowy Stary Teatr w Krakowie

Od razu widać, że Anna Smolar miała do czynienia z mnóstwem światowej sławy spektakli, a na polski teatr ma świeże spojrzenie z zewnątrz. Nikomu nie musi niczego udowadniać, nie próbuje przepracowywać na scenie intelektualnych kompleksów. Z jej spektakli bije ogromna szczerość i bezpretensjonalność. "Kopciuszek" to kolejne objawienie jej wielkiego reżyserskiego talentu, wrażliwości i nieograniczonej wyobraźni.

Przełamuje złą passę laureatek i laureatów Paszportów "Polityki" i znów udowadnia, że robi jeden z najmniej afektowanych teatrów w naszym kraju.

Reżyserka zaadaptowała tekst Joëla Pommerata. W przypadku tego francuskiego autora i reżysera jest to bardzo ważne, ponieważ pisze teksty na scenie dla swoich aktorów z Compagnie Louis Brouillard. Smolar uniknęła powielenia wypracowanego w danych okolicznościach schematu, czyniąc z krakowskiego "Kopciuszka" konsekwentnie i umiejętnie realizowaną wizję świadomej zabawy teatralnością. Jak sama przyznała w wywiadzie, nie chciała oglądać pierwotnej realizacji Pommerata, żeby otworzyć sobie większe pole działania.

To pierwszy spektakl dla dzieci w historii Starego Teatru, jednak niezależnie od wieku, każdy może się w nim odnaleźć. Wcześniejszy bydgoski "Dybuk" przenosił metafizyczną żydowską historię w realny świat polskich gimnazjalistów. Smolar szuka dla teatru punktów zaczepienia w rzeczywistości, znajdując wiele kontekstów obyczajowych dla dobrze znanych historii. To składa się na inteligentną i wdzięczna odtrutkę na znużenie dla ludzi, którzy twierdzą, że nie lubią teatru lub zaniechali jego odwiedzania po traumach doznania zniechęcającej nudy czy nieszczerej grafomanii.

"Kopciuszek" nie chce nam ambicjonalnie przemycać wielkich haseł, ale jest w stanie o ważnych rzeczach mówić jak najprościej, bez wkradającego się fałszu. Zostało dotkniętych wiele kwestii związanych z płcią, stereotypizacją disneyowskich księżniczek, pytaniem o zmianę dziewczynki w kobietę czy funkcjonowaniem kanonów piękna. Historia przepisana przez Pommerata umiejętnie porusza się po polu dziecięcej psychologii. Pokazuje, że czas skończyć z traktowaniem dzieci w sposób niepoważny, z odmawianiem im uważnego uczestnictwa w obserwacji świata. To właśnie narzucana im ze strony rodziców narracja może przyczynić się do powstania niepotrzebnej traumy, wstydu czy winy. Proponuje opowiadać im świat bez zbędnych upiększeń i wymyślnych bajek. W wyniku, "Kopciuszek" tworzy ciepły rodzaj porozumienia z widzem, który czuje, że ciepło aktorów nie służy wyłącznie ich dobrej zabawie, lecz momentalnie przechodzi na widownię.

Mamy do czynienia z wdzięcznymi środkami, które cały czas zaskakują. Łączy się to z świetnym wykorzystaniem scenografii Anny Met, nie ma chyba ani jednego niezagospodarowanego miejsca na scenie. Światła, kostiumy, dekoracje tworzą przepiękną i baśniową scenerię, w której chce się pozostać.

Widać, że wszyscy aktorzy czują się bardzo dobrze w obsadzonych rolach, bawią się postaciami. Narratorką historii jest Jaśmina Polak, która jako Kosia ciekawie balansuje na granicy pomiędzy zagubioną dziewczynką a rodzącą się świadomą buntowniczką. Wspaniała Małgorzata Gałkowska postacią Macochy stawia ciekawe pytania o obraz nowoczesnej kobiety i jej osobisty dramat związany z upływem czasu. Za to utalentowany Bartosz Bielenia, zarówno jako Młodziutki książę i wyposażona w szereg zdolności magicznych Wróżka, z każdym pojawieniem się momentalnie kradnie scenę - ku uciesze widowni. Grając dwie odmienne postaci, skrajnie komediową i bardzo zagubioną, dla każdej znajduje zupełnie inne środki. Również Zbigniew W. Kaleta jako Ojciec i Król oraz Małgorzata Gorol i Marta Ścisłowicz jako Siostry dodają kolejne piętra opowieści.

Reżyserka wraz ze wspaniałymi aktorami Starego Teatru zrobiła spektakl kipiący energią i świeżością. Wszystko wypada w pełni profesjonalnie, nie wzbudza żadnych wątpliwości. Twórcy przyglądają się czule człowiekowi, stawiają ważne pytanie o możliwość poradzenia sobie z traumą straty bliskich osób, o wagę samoświadomości i proces obarczania się winą. Proponują odmienną wizję teatru, manifestując swoją ogromną wrażliwość. Przy okazji rewizji międzyludzkich problemów i stereotypów udało się także skutecznie przewietrzyć Stary Teatr. Pozostaje powiedzieć jedno: więcej Anny Smolar!

Kinga Kurysia
e-teatr.pl
1 kwietnia 2017

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia