Przymiarki do ciała

18. Międzynarodowa Konferencja Tańca Współczesnego i Festiwal Sztuki Tanecznej

Ciało fascynuje niemal tak samo mocno, jak odrzuca i budzi wstręt. Zagadka tego, co moje i nie-moje zarazem, co stanowi integralną część z duchem, jednocześnie będąc czymś obok, niepoznawalnym i nieodkrywalnym, od zarania dziejów intryguje i budzi sprzeciw

Składowisko rzeczy niepotrzebnych i zapomnianych, plac zabaw w stanie rozkładu, najczulszy z przyjaciół i najpodlejszy z wrogów – takie ciało zainspirowało rumuńską choreografkę i tancerkę Vavę Stefanescu do stworzenia sztuki „After All”, drażniącej, niepokornej miniatury o lęku i pożądaniu własnej cielesności.

Kocham cię, ciało

Ciało lubi przeglądać się w lustrze. Jest plastyczne, gładkie i wciąż młode. Robi dobre wrażenie na sobie samym. Można oglądać podeszwy stóp i palce, rozmazywać krew, która cieknie strużką wzdłuż nogi. Ciało można przebierać, rozbierać i ubierać. I znów. I od nowa. Ciało jest nasze, należy do nas. Dlatego je kochamy.

Tancerka (a może raczej performerka?) Carmen Coaofana też przegląda się w lustrze. Próbuje tańczyć. Usiłuje poznawać świat poprzez swoje ciało – dotykowo, zmysłowo, trzymając w palcach rozrzucone rzeczy, tupiąc, krzycząc, wyjąc. Fizyczność pozwala poczuć smak prawdziwego życia.

Nienawidzę cię, ciało

Ciało jest odrażające, szczególnie wtedy, gdy boleśnie przypomina nam o swoich ograniczeniach. O tym, że posiada granice elastyczności, wytrzymałości, giętkości, których nawet najbardziej zdeterminowana osoba nie może przekroczyć.

W „After All” ciało określa wszystko i aby pozbyć się wytyczonych przez nie granic, trzeba je całkowicie zmienić. Nowe ciało oznacza całkowicie nową tożsamość. Sztuka Stefanescu jest właśnie taką ekspedycją w głąb luster w poszukiwaniu nowej siebie. Bohaterka zmęczona własnym ciałem poszukuje drugiej tożsamości – przebiera sukienki, zmienia buty, kłóci się ze zwierciadłem, płacze. Nie potrafi odnaleźć spokoju dopóty, dopóki nie odnajdzie właściwego sobie ciała, które w pełni zaakceptuje. Przymierza się sama do siebie, odrysowując obce sobie kształty na czarnej tablicy i upodobniając się do rachitycznej Vavy uwiecznionej na wyświetlanych filmach. Zaś taniec jest jedynie rytuałem, odpędzającym złe ciało i przywołującym nowe, lepsze, pozwalającym na przejście poza granicę liminalności i przepoczwarzenie się w nową osobę.

Od-rzeczowienie

„After All” to krzyk o podmiotowość i próba zerwania z urzeczowieniem człowieka. Nie bez przyczyny na scenie obserwujemy rozpaczliwe zabiegi bohaterki, by uporządkować porozrzucane przedmioty, by je ukryć, zamknąć; by zniknęły: „Gdy wszystko będzie gotowe, dodaj akcesoria do nowego ciała. Jeżeli zostaną odrzucone, nie martw się – to normalna reakcja, ciało przyzwyczai się do niektórych z nich i je zachowa, podczas gdy inne staną się niewidzialne.” Sztuka Stefanescu, zatańczona oszczędnie, niemal nieruchomo, afirmuje cielesność, wnika w ciało i oddaje mu hołd, jako kluczowi do ludzkiej tożsamości. „Ludzie, nie rzeczy” – zdaje się mówić bezładnie pląsające ciało tancerki.

Chociaż „After All” w dużej mierze bardziej przypominało ekscentryczny performance niż spektakl teatru tańca, trudno odmówić rumuńskiej artystce wybitnego konceptu poruszającego jeden z najistotniejszych problemów nurtujących współczesną sztukę - problemu cielesności i zwielokrotnionej tożsamości. A o tym, zawsze i pod każdą postacią, warto rozmawiać.

Vava Stefanescu (Rumunia) After all

Katarzyna Bojić
Dziennik Teatralny Katowice
30 czerwca 2011

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...