Przywołanie widza

"Anioły w Ameryce" - reż. Krzysztof Warlikowski - Nowy Teatr w Warszawie

Uniwersalność obejmuje całość, dotyczy wszystkiego lub wszystkich. Ma wszechstronne zastosowane. Mówiąc o uniwersalności niejednokrotnie mamy na myśli także wspólność. Wydawać by się mogło, że cała horda informacji docierająca do nas codziennie poprzez portale społecznościowe takowe funkcje pełni.

Codziennie czytamy dziesiątki różnorodnych artykułów, komentarzy, które stanowią dla nas pewną wspólnotę. Od małej grupy wirtualnych znajomych, przez naród, aż po cały świat. Opinia na temat czasów, w których żyjemy podkreśla wielokrotnie, że brak w ludziach umiejętności selekcjonowania przekazów. Jest naprawdę ciężko o bycie świadomym. Uniwersalności natomiast nie musimy wartościować. Im więcej uniwersalności tym większa szansa na zrozumienie sedna sprawy.

W uniwersalnym Nowym Teatrze, spotykają się młodzi i starsi ludzie. Chcą obcować z uniwersalnym dziełem (stworzonym przez Tony'ego Kushnera) Anioły w Ameryce, które w sposób uniwersalny reżyseruje Krzysztof Warlikowski. Na scenie widzimy uniwersalnych aktorów. Dookoła otacza nas uniwersalna scenografia. Kostiumy aktorów są uniwersalne. I w końcu problem, który stanowi powód tego spotkania, jest uniwersalny. Ponad dwadzieścia lat temu ukazała się książka, a ponad trzynaście tenże spektakl, w których mowa o problemach wciąż i wciąż aktualnych. Jednak na tę wielokrotnie wymienianą uniwersalność, nie składa się jedynie temat. Spektakl ten nazywam uniwersalnym ponieważ wszystko w nim takowe jest.

Siadamy w fotelach. Przestrzeń Nowego Teatru, szeroka i jasna, pozwala nam otworzyć głowę i daje jej miejsce na myśli. Na scenie pojawiają się aktorzy.Kolejno zmierzamy się z problematyką. Od epidemii HIV, przez utratę tożsamości i wzorców do naśladowania po ogromny strach i rozpacz. Bardziej niż amerykański kontekst, podkreślony zostaje sposób funkcjonowania ludzi- ich dusze. Sedno, piedestał uniwersalności właśnie tego dzieła teatralnego to świeżość, nowość, aktualność dusz aktorów. Stanowi to klucz przebijający się przez przebodźcowany umysł odbiorców. Każdy aktor z osobna nosi w sobie skrupulatnie wypolerowany magazyn z nabojami, na bieżąco ładowany rześką frustracją. Faktem jest, że podjęcie tematu tożsamości płciowej wywoływało dużo więcej kontrowersji trzynaście lat temu. Zmiany stawiają jeszcze większe zadanie przed zespołem Nowego Teatru. W końcu dużo łatwiej wywołać refleksje z kontrowersji aniżeli z obojętności i znieczulicy.

Krzysztof Warlikowski potwierdza jedynie ważność jaką stanowi dla niego aktor. Harmonia w jakiej widz spotyka się ze świeżością każdego elementu tego teatru to sukces w odbiorze i rozumieniu. Twórcy tego spektaklu byli już wielokrotnie docenieni. Pojawiające się tutaj nazwiska stanowią odgórnie pewną renomę. Nic w tym złego. Wynikają z tego same pozytywy. Jednym z nich jest przywołanie widza. Połowa z nich zapewne znajduje się tam świadomie, druga może nie do końca zna powód, może trochę wykorzystuje to spotkanie do wypromowania swojej aktywności intelektualnej na portalach społecznościowych, a może trochę traktuje to jako możliwość zobaczenia tych, o których głośno. Cokolwiek nie byłoby powodem, bezsprzecznie, umożliwia to wszystkim tym ludziom poczucie ciężkiej, aktualnej energii, która swoją brutalnością nie daje możliwości pozostawienia tematu bez choćby najmniejszej analizy. A każda nowa analizująca głowa daje nadzieje na zmiany.

Andżelika Fafanów
Dziennik Teatralny Warszawa
13 marca 2020

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia