Psyche

"Murdas. Bajka" - 4. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Współczesnych Kon-Teksty

"Murdas. Bajka" na podstawie opowiadania Lema, która niczego z niego nie wyrzuciła i nie zmieniła, to kolejny spektakl pokazany w ramach KON-TEKSTÓW w Poznaniu. Dwójka młodych ludzi na scenie i obok Mędrzec, zarazem człowiek- orkiestra. Spektakl opowiada o tym, do czego może doprowadzić wyobraźnia. Bajka dla młodzieży i dorosłych.

Paweł Aigner nie ingerował w tekst Lema. Bardzo dobrze, gdyż oddał tym samym dokładnie to, co chciał powiedzieć sam autor. Hubićka dobrał rekwizyty i stworzył przestrzeń na miarę tego tekstu i możliwości aktorów. Muzyce również nie można niczego zarzucić, gdyż była dynamiczna, a aktorzy nie odbiegali umiejętnością śpiewu od gry na scenie.

Spektakl opowiada o młodych Murdasie, który obejmuje tron po swym ojcu Heliksandrze. Jest władcą, ale chyba „tknęło go” za późno, co to właściwie znaczy. To historia o tym, co może stać się z każdym z nas, kiedy nie damy sobie rady z własną wyobraźnią i wszędzie tak jak Murdas, będziemy szukali podstępu. W bajce tkwi morał dla dorosłych…Nie bądź takim egoistą! Jejku, jaki jesteś pyszny! Ty tchórzu! Spektakl skierowany do ludzi, którzy są rządni władzy i zrobią wszystko, by ją mieć, a potem utrzymać. Murdas był samotny i opętany chęcią bycia królem. Wszędzie dopatrywał się spisków, choć tak naprawdę jego władzy, za zagrażało tylko jego własne ego. „Ja” Murdasa rozrosło się w takim tępię, że tylko on sam był sobie wrogiem.

Organizm człowieka składa się głównie z wody i to bez niej, nie umiemy żyć. Do życia potrzebny jest także sprawny umysł. Scenografia jest wnętrzem człowieka, który jest skonstruowany jak jakaś maszyna czy komputer. Pali się w nim wiele diod, jest mnóstwo kabli, które coś z czymś łączą…to neurony, którymi przepływają impulsy…wszystko musi być sprawne, gdyż inaczej, organizm nie zachowuje się naturalnie…

Murdasa otacza Błazen i Mędrzec, którzy jak jego własne myśli, cały czas chodzą mu po głowie. Podpowiadają, sugerują…ale on nie zawsze chce słuchać. Scena przypominała sen, wnętrze jego głowy. Był to obraz, który z pewnością namalował surrealista. Wielu przedmiotom przypisał inne funkcje, a inne znowu były całkowicie nowe, nierealne. Wanna była tronem, kluczykiem mieszano herbatę, a wokół było mnóstwo kabli, żarówek i czerwonych drabin, które były rusztowaniem dla energetycznej konstrukcji, ale przypominały również narzędzia tortur. Pojawiały się części manekinów, które charakteryzowały się, niecodziennym łączeniem elementów ciała. Z miejsca, w którym powinny być genitalia wyrastała dłoń, a innym razem z brzucha wystawała noga. 

Spektakl zaczyna się opryskaniem czerwoną farbą przeźroczystej folii, która pokrywała każdą ścianę sceny. Aktorzy, ubrani w czarne i czerwone kostiumy, wyglądali jak coroczni bywalcy Festiwalu Castle Party. Zabieg ten świetnie pasował słów, jakie wypowiadali i do charakteru tego groteskowego opowiadania. Gotyckie kostiumy wyśmienicie współgrały z mrokiem, jaki zapanował w umyśle króla. Pasowały do bólu, jaki sam sobie zadawał.

Paweł Chomczyk genialnie zagrał aktora wśród przedmiotów. Jego głos, postawa oraz styl gry całkowicie oddawał króla, który opętany był rządzą władzy. Jego postać była cudownie groteskowa. Tak samo Dagmara Sowa popisała się swym wokalnym talentem i umiejętnościami gry. Robert Jurćo zachwycił widzów grą na akordeonie czy talerzu, który stał koło niego, przymocowany do nogi od manekina. 

Z biegiem rozwoju akcji scena coraz bardziej się zapełniała i aktorzy ginęli wśród przedmiotów. Król sam nie wiedział, gdzie jest…raz był w żałobie, innym razem rozmawiał z osobami, które sprzątały w jego umyśle…, a gwóźdź, jak sam powiedział, symbolizował jego upadek. Zmiana nastroju Murdasa potęgowana była światłem i muzyką.  

Spektakl z przesłaniem, którym niczym nie raził. Wyśmienita, nadrealistyczna scenografia, której nie powstydziłby się Marcel Duschamp. Współgrająca z nią muzyka na żywo oraz malujący się obraz przez przedmioty, którymi rozporządzała Sowa. Elementy kiczu i groteski, które ucieleśnione były zarówno w strojach bohaterów jak i w połączeniu tematu z prozaiczną wanną, prysznicem, myszką od komputera czy swetrem w serek, kiedy król przypadkiem wyśnił sobie stragan. Kategorie te włożone zostały w postaci, które swym zachowaniem, wyrazistym i wyolbrzymionym wyrażaniem emocji, zwracały uwagę na problem spektaklu, jakim było nadmiernych rozmiarów ego króla.

Monika Nawrocka
Dziennik Teatralny Wrocław
20 listopada 2009

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia