Raczej konie

"Podróże Guliwera" - reż. Paweł Miśkiewicz - Narodowy Stary Teatr w Krakowie

Paweł Miśkiewicz zabiera nas w podróż długą i nieoszałamiającą pod względem odkryć.

Godzinny wstęp i kolejne dwie godziny streszczania oświeceniowej satyry Swifta to rozłożony na dziesięć głosów, ale wygłaszany na jednej nucie wykład o zbrodniczej, motywowanej chciwością naturze homo sapiens. Od unicestwienia neandertalczyków i wielkich zwierząt po wyzysk ras uznawanych za gorsze i niższych klas społecznych, na niszczeniu całych ekosystemów i w końcu Ziemi kończąc. Tytułowy Guliwer najlepiej czuje się w krainie, którą harmonijnie władają rozumne konie, a ludzie są dzikimi bestiami z trudem kiełznanymi i przyuczanymi do wykonywania prostych zajęć. Trudno się z tezą spektaklu nie zgodzić - człowiek, szczególnie w wersji, która od paru wieków rządzi światem, czyli męskiej i białej, w imię zysku rujnuje wszystko, co napotka na drodze. Słuszna teza to jednak w teatrze za mało. Miśkiewicz nieraz udowadniał (ostatnio"Burzą" z Teatru Narodowego), że rozmach inscenizacyjny potrafi łączyć z dbałością o psychologię postaci i ważną myśl. Tym razem jednak dziesięć aktorek w męskich kostiumach stylizowanych na oświeceniowe i perukach swoje monologi próbuje ubarwiać mało przekonującymi etiudami rodem ze szkoły teatralnej. Zespół muzyczny pozostaje niewykorzystany. A jedynym momentem, który budzi emocje, jest rozpoczynająca całość pieśń "Angelitos negros".

Aneta Kyzioł
Polityka
15 czerwca 2019

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...