Raduszyńska nadaje z Sofii

jennifer.łopez.

jennifer wkracza na scenę o 20.45 i daje koncert, jakiego bułgaria jeszcze ponoć nie widziała. sukces; taka młoda, już tak bardzo utalentowana; było podobno cudownie! - pisze Katarzyna Raduszyńska.


nie mogę o tym mówić na głos.

obiecałam, że nigdy nikomu o tym nie opowiem. ale nie umiem utrzymać w tajemnicy tej historii.

przyjechała do mojego mieszkania osoba, dzięki której znalazłam się w bułgarii, koleżanka scenarzystka, producentka, osoba filmu. przepraszała, nie mogła wcześniej się spotkać, ponieważ poprzedniego dnia przeżyła armageddon. w trakcie jej producenckiego spotkania dostała telefon od kuzyna, który tego dnia był odpowiedzialny za cały koncert jennifer łopez, mający się odbyć za siedem godzin. pojechała do wielkiej hali, gdzie za te siedem godzin miało się zejść osiem tysięcy osób, a okazało się, że nikt nad niczym nie panuje, a jedna trzecia tzw. crew nie przyszła do pracy lub wymigała się zwolnieniem lekarskim. kuzyn pozostał sam na placu boju i wydzwonił kuzynkę.

ona, przyjechawszy tam, zastała totalny chaos, nikt nie wiedział, co robić. osoba, ponoć odpowiedzialna za backstage managing okazała się osobą nieporadną i lękliwą. ekipa pani łopez zajęła już większość pomieszczeń tej oto hali i zaczynała żądać wypełnienia warunków umowy, takich jak red bull i gazowana woda dla wszystkich. sama jennifer od początku zastrzegła, że jest uczulona na orzechy, ale okazało się, że nikt o jej posiłek nie zadbał, więc osoba backstage manager zaproponowała, żeby ktoś poszedł i przyniósł coś z fastfoodu. moja koleżanka wściekła się i uświadomiła osobie tej, że miss j.ł. pozwie za to całą bułgarię. następnie koleżanka pyta o "gońców". na kanapie nieopodal siedzą cztery osoby, jedna podnosi rękę i nieśmiało przyznaje się, że oni są właśnie gońcami, ale nikt im nie powiedział, co mają robić i siedzą tak od dwóch godzin. zamówiono jedzenie bez orzechów, ale gdzie są faceci od świateł? nie wiadomo. telefony następują i po godzinie light designers się zjawiają. do koncertu coraz bliżej. zjawia się grupa taneczno-muzyczna - support jennifer. kierownik grupy żąda sali gimnastycznej do rozgrzewki dla grupy. koleżanka tłumaczy, że sala jest zajęta przez tancerzy jennifer, na co słyszy w odpowiedzi: "who the fuck she thinks, she is?". koleżanka odpowiada: "she is the star, fuckers, if you don't like, get the fuck out of here.now." grupa ćwiczy w korytarzu. o 19.00 zaczyna występ. show trwa 30 minut. grupa schodzi ze sceny, która na następną godzinę pozostaje pustą, ponieważ jennifer zaczyna koncert o 20.30. przez godzinę nikt nie wychodzi do ośmiotysięcznej publiczności, nikt ich o niczym nie informuje, cisza informacyjna i sceniczna. tłum czeka. jennifer wkracza na scenę o 20.45 i daje koncert, jakiego bułgaria jeszcze ponoć nie widziała. sukces; taka młoda, już tak bardzo utalentowana; było podobno cudownie!

koleżance wsmarowuję w uda i łydki ziołową maść dla nadszarpniętych mięśni. przebiegła 12 kilometrów.

Katarzyna Raduszyńska
Materiał Organizatora
21 grudnia 2012

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia