Reżyser i scenograf o operze Rafała Janiaka

"Człowiek z Manufaktury" - reż. Waldemar Zawodziński - Teatr Wielki w Łodzi

Mimo iż nie urodziłem się w Łodzi, mieszkam tu prawie przez całe życie i to jest moje miasto, nim żyję i oddycham. Historia Łodzi jest naprawdę fascynująca, ale też bardzo przejmująca. Strajk w 1892 roku, wymierzony przeciwko fabrykantom, zajmuje dużą część pierwszego aktu opery „Człowiek z Manufaktury". Poznański był silnym człowiekiem, wizjonerem, bogacił się i powiększał swoje imperium dzięki tysiącom robotników. Był podziwiany i nienawidzony. To bardzo dobra postać do opery: wieloznaczna, potężna.

 

Drugi akt rozpoczyna się i kończy na cmentarzu z mauzoleum Poznańskiego, ale główna akcja rozgrywa się w sądzie. Sceny realistyczne, będące swego rodzaju sądem nad dyrektorem „Poltexu", wychodzą w retrospekcje i w stronę metafizyki. Wielu łodzian stało się ofiarami przemian społeczno-politycznych po upadku PRL-u i rozpadzie ZSRR, kiedy załamał się zupełnie rynek wschodni i fabryczna Łódź zbankrutowała. Duch Poznańskiego pojawia się też w drugim akcie. Mamy postać Prokuratora czyli kolejne wcielenie szatańskiego Przybysza z pierwszego aktu.

Dyrektor – to także kolejne wcielenie Poznańskiego, ale tamtemu śniły się pieniądze, a tego straszą żywioły. Mamy też postać symboliczną Konia-marynarza – centaura, który przeprowadzał Poznańskiego w inny wymiar, a tutaj pojawia się na cmentarzu. Realistyczne, czy wręcz naturalistyczne sceny łączą się ze scenami wizyjnymi, poetyckimi. Pojawiają się w przestrzeni sceny postacie znane widzom z pierwszego aktu, już nieżyjące lub w nowych rolach, spinając przeszłość z teraźniejszością. Chodzi mi o to, by w niebanalny sposób pokazać transformację tego ważnego miejsca na mapie łódzkiej metropolii, jakim jest dawna fabryka Poznańskiego i nadanie mu nowych znaczeń i funkcji.

Mamy tu cały ciąg dramatycznych scen ukazujących upadek imperium Poznańskiego (późniejszych zakładów Marchlewskiego, „Poltex") w latach 90-tych XX wieku i desperacką próbę nadania temu miejscu nowego życia na miarę XXI wieku. Tak, jak trzeba było wizjonera Poznańskiego, tak potrzebny był po kilkudziesięciu latach kolejny wizjoner, dzięki któremu udało się stworzyć Manufakturę – miejsce tętniące życiem, które stało się wizytówką Łodzi.

(-)
Materiał organizatora
17 kwietnia 2019

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...