Robaczywe jabłko

"Przemiana" - reż: Magdalena Miklasz - Teatr Stary w Krakowie

Magdalena Miklasz zestawiła dwa opowiadania Kafki, by opowiedzieć historię o zachodzących w człowieku przemianach. Dwóch młodych mężczyzn błądząc nocą po mieście, toczy filozoficzne dysputy, a mieszczańska rodzina odsuwa się od jednego ze swoich członków, po tym jak stał się bezużyteczny.

Reżyserka potraktowała opowiadanie pod tytułem „Opis walki” jako prolog do adaptacji „Przemiany”. Spoiwem dwóch odsłon jest (między innymi) para aktorów i zachodząca między nimi interakcja. Andrzej Rozmus dominujący i żywiołowy, wciąga melancholijnego Wiktora Loga-Skarczewskiego w dyskusję, nagabuje go w hallu, zaprasza na spacer w świetle latarni. Później z podobnym dynamizmem wprasza się do jego rodzinnego mieszkania i pozostaje „nad nim” jako jego pracodawca.

W drugiej części okazuje się, że jedyna osoba, utrzymująca czteroosobową, drobnomieszczańską rodzinę stała się robakiem. Gregor mówi mało, prawie wcale. Tak jakby wszystko, co miało zostać przez niego powiedziane padło w prologu. Utrzymywanie, że wszystko pozostaje w najlepszym porządku staje się męczące, członkowie rodziny zmieniają się. Każdy z nich posiada określający go atrybut i strefę w której się porusza, rzadko wchodząc w rejony współdomowników. Ojciec lubi zasiadać w obrzydliwym, żółtym fotelu stojącym w cieniu ukochanej paprotki. Matka w fioletowej sukni (prawdopodobnie własnej produkcji) krąży w okolicach maszyny do szycia i szuflad wypchanych koronkami, wstążkami i skrawkami materiału. Greta w swoim szarym pokoiku ma tylko pulpit i skrzypce.

Jadalnia jest sferą wspólną, gdzie mieszkańcy domu spędzają większość wolnego czasu. Okrągły stół, skupiający rodzinę ma zagracone szuflady i zawalony jest jabłkami. Gregor ani razu przy nim nie zasiada, podczas gdy grupka decydentów zajada się owocami. Maskowanie przykrych incydentów, będące specjalnością mieszczaństwa, staje się uciążliwe. Dorodne, czerwone jabłuszko zostaje rozkrojone. Okazuje się, że jest robaczywe.

Greta z rozbrykanej, nieśmiałej i troszkę zidiociałej dziewczyny, w śnieżnej sukieneczce i turkusowych rajstopkach, przemienia się w zimną kobietę. Rzępoląca i uczuciowa dziewczynka wstaje w pewnej chwili od stołu- wraca wyćwiczona, dumna i obojętna, dorosła. Jedyna osoba broniąca robaka staje się jego wrogiem, dla Gregora nie ma już nadziei.

Młodzieniec przepoczwarza się w białą larwę za pomocą rozciągliwej, bawełnianej koszulki. Przypomina kornika i za pomocą jabłek drąży w ścianach mieszkania korytarzyki. Podczas sceny pościgu ojciec ciska w syna jabłkami i miażdży te, które pozostały na stole. Miąższ obryzguje wnętrze mieszkanka (i pierwsze rzędy), a słodki zapach owoców roznosi się powoli i mdli jak postępujące zepsucie.

Przełożenie na scenę prozy Franza Kafki to nie lada wyzwanie. Zdawać by się mogło, że Magdalena Miklasz decydując się na wybór jego tekstów, przygotowała sobie usprawiedliwienie ewentualnej reżyserskiej porażki. Moim zdaniem spektakl spełnia się jako adaptacja i wszelkie usprawiedliwia są zbędne. Metamorfoza, zagubienie, wyobcowanie, dewaluacja jednostki – wszystkie ulubione motywy autora wybrzmiewają w spektaklu. Trochę brakuje odważniejszej zabawy formą, perspektywa pozostaje bez zmian, a postacie są tak samo niedostępne jak w opowiadaniach.

Adrianna Markowicz
Dziennik Teatralny Kraków
4 stycznia 2011

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia