Rodzinny obłęd

"Rodzeństwo" - reż: Krystian Lupa - Narodowy Teatr Stary w Krakowie

"Rodzeństwo", mające swoją premierę w 1996 roku, przetrwało próbę czasu, pokazując, że teatr Lupy jest ponadczasowy i uniwersalny. Portret zawikłanych i trudnych rodzinnych relacji, spenetrowanych dogłębnie przez reżysera, a tak ważnych dla samego Bernharda, jest szczery, zajmuje emocjonalnością, odsłania złożoność człowieka i jego społecznego istnienia.

Podzielony na trzy części spektakl stopniowo odsłania zawikłane relacje tytułowego rodzeństwa. Rozpoczyna się od rozmowy dwóch sióstr o celowości przywiezienia brata z ośrodka dla obłąkanych do rodzinnego domu. Entuzjazm z tego powodu Denne i poirytowanie Ritter zdają się odzwierciedlać stosunek do nieobecnego brata. Niezależnie, czy niechęć, czy to ekscytacja opanowuje bohaterki, możemy wyczuć wibrujące w nich pożądanie, zabieganie o miłość i zazdrość o jej brak. Pasjonująca dyskusja, miejscami wręcz groteskowa, lecz emocjonalnie przejmująca, odsłania kolejne warstwy uczuć, relacji i rodzinnych zadr. 

Znaczące są okoliczności, w których poznajemy bohatera. Wzmożona ciekawość i oczekiwanie na jego pojawienie wynika z chęci naszej-widzów osobistej z nim konfrontacji. Figura Vossa kształtuje się bowiem w naszych myślach w czasie siostrzanej rozmowy. Brat z początku okazuje się niespodziewanie normalny i przeciętny, a jedyne co jest zaskakujące, to nadmierna troska i fascynacja sióstr. Powolne odkrywanie kondycji bohaterów, ich przeszłości i niejednoznacznych stosunków obejmuje całość fabularnej strony przedstawienia. Niewiele, a z każdym gestem, słowem czy zachowaniem mamy wrażenie, że to, co dotychczas myśleliśmy o bohaterach, obraca się w niwecz.

W tle rodzinnej konfrontacji widnieje także inny – istotny w twórczości Bernharda – temat. Przywiązanie do miejsca-domu, będącym powiązaniem miłości i nienawiści, fascynacji i wstrętu przekłada się w dużym stopniu na rodzinną relację. Akcja sztuki odgrywa się w jadalni, pokoju – także w zakresie dekoracji – naznaczonym piętnem czasu i pamięci. Na ścianach widnieją ogromne portrety rodzinne, których obecności nie może znieść Voss. W symboliczny sposób odwraca je w pewnym momencie na druga stronę, chcąc uciec od ich piętna, stygmatu, jakim dla niego jest to, skąd i od kogo się wywodzi.

Ciężko pisać o przedstawieniu tak skromnym, a jednocześnie tak gęstym od uczuciowości i znaczeń. Atmosfera tych, zdawałoby się nieraz kuriozalnych, relacji hipnotyzuje, wciąga, a jednocześnie stawia widza w pozycji obserwatora, podglądacza cudzego wnętrza. Podobne wrażenie odnosi czytelnik Bernharda i odzwierciedlenie tego nastroju poprzez środki teatralne jest przedsięwzięciem karkołomnym. Lupa po raz kolejny udowadnia, że jego sposób myślenia i artystycznego odczuwania bliski jest austriackiemu twórcy, a forma pracy z aktorem i scenicznej kreacji świetnie z nim współgra. Temat izolacji, stagnacji, nieumiejętności wyrażenia siebie w relacji z drugim potrafi tutaj poruszyć i stworzyć uniwersalny obraz kondycji ludzkiej.

Magdalena Urbańska
Dziennik Teatralny
13 listopada 2010

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia