Romeo i Julia w Iraku

"Romeo i Julia" - reż: Izadora Weiss - Opera Bałtycka w Gdańsku

Balet "Romeo i Julia" rozgrywa się w Iraku. W państwie ogarniętym społecznymi i politycznymi konfliktami. Powrót do normalności odbywa się w towarzystwie stacjonujących tam sił stabilizacyjnych. Na misji w Bagdadzie jest szekspirowski Romeo. Młody i spragnionych damskiego towarzystwa młodzieniec to reprezentant zachodu. Julia to przedstawicielka "innego" świata, który nie akceptuje naszych wartości. W tych skrajnych warunkach miłość dwojga skazana jest na dramatyczne zakończenie.

Zakończenie, które prezentowane jest na deskach teatru od setek lat. Tym razem w całkowicie odmienny sposób. Weiss przenosząc akcję do Bagdadu, dobierając bardzo różnorodną muzykę i wprowadzając sporo wizualizacji spogląda na parę kochanków z nowej perspektywy. Udanie wydobywając uniwersalność klasycznej historii. 

Największym atutem tej realizacji jest choreografia i multimedialna scenografia. Współpraca z Radosławem Moenertem i Pawłem Nurkowskim przyniosła znakomity rezultat. Wizualizacja nie były tu tylko dodatkiem i ukłonem w stronę młodej publiczność. Są one integralnym elementem spektaklu, wielokrotnie "ogrywanym" przez tancerzy w taki sposób, jak gdyby mieli oni do czynienia z typową scenografią. Na wielkie ukłony zasługuje w szczególności scena "Fatalne rozminięcie Niani i Romea", kiedy to na przemian każdy z tancerzy pojawia się na prezentacji by następnie wyskoczyć z niej na scenę. 

Obok tak innowacyjnych rozwiązań najważniejszy jest jednak taniec. Tu pojawia się najwięcej zastrzeżeń. Nie ulega wątpliwości, że artystycznie Izadora Weiss dojrzewa i rozkwita. Poszukuje nowych inspiracji. Jej wrażliwość i poczucie estetyki znajduje odzwierciedlenie w kolejnych przedstawieniach. Nie potrafi jednak okiełznać swojego zespołu tańca współczesnego, jak zwykła od dwóch lat go nazywać. Poza pojedynczymi osobami całość zawodzi. 

Panowie są ociężali, pozbawieni obycia z klasycznym baletem. Michał Łabuś (Romeo) nie podołał doskonałej Franciszce Kierc (Julii). Jako kochanek jest bez wyrazu. Co szczególnie uwypukla towarzystwo Filipa Michalaka (Merkucio). Partię odtańczył z powabem, lekkością i w charakterze szekspirowskiej postaci. Wśród kobiet warto zwrócić uwagę na Sylwię Kowalską - Borowy (Niania) i Aleksandrę Michalak (Matka). Obie panie prezentują doskonały warsztat i dojrzały taniec. 

Pierwiastkiem wspólnym dla spektakli Izadory Weiss jest muzyczna różnorodność. Lisa Gerrard, Karl Friedrich, Philip Glass oraz klasycy, jak Prokofiew czy Beethoven wypełnili najnowszy balet. W połączeniu z choreografią otrzymujemy pełną gamę emocji, od napięcia po wzruszenie. Scena "Walka - śmierć Tybalta i Merkucja" ze swym wręcz filmowym spowolnieniem, klatkowym ujęciem, "Dyskoteka", czy "Gniew rodziny" przenosi nas w odległy, a jednak jakże bliski świat tego dramatu. 

Izadora Weiss pierwszy raz zaprezentowała spektakl z tak czytelną fabułą i jasnym przesłaniem. Istotne, że historia kochanków nie pozostawia nas obojętnymi. W tym leży największy sukces choreografki i zespołu Opery.

Kacper Wróblewski
www.kulturaonline.pl
20 maja 2009

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...