Rosół z Mewy

"Mewa. Egzemplarz reżyserski Krystiana Lupy" - aut. Krystian Lupa - Akademia Sztuk Teatralnych

Poza wiedzą profanów pozostaje tajemnica, jak przyrządzić dobry spektakl. Niby jasne: szczypta tekstu, dwie łyżki wyobraźni, garść dobrego aktorstwa. Wszystko wrzucamy do kociołka, mieszamy i jakoś samo wychodzi... Ważne jest jednak by pamiętać, że z przedstawieniem teatralnym jest tak, że zawsze (jak rosół) wychodzi inaczej. Nie ma dwóch identycznych przebiegów tego samego przedstawienia. Zmieniają się rytmy, czasem sensy. Za każdym razem, gdy kurtyna idzie w górę ten wykreowany świat zaczyna żyć własnym życiem.

Widz, pochłonięty opowiadaną historią, czujny na wszystkie interteksty i aluzje drugim torem fantazjuje, jak powstają te wszystkie portale do eksploracji charakterów, motywacji i tematów. Cały ogrom pracy, jaki stoi za przygotowaniem spektaklu teatralnego najczęściej pozostaje zakryty przed jego oczami. Na fantazjach zatem pozostaje. Czasem, podczas spotkań z widzami niektórzy próbują dopytywać, ale po wielu miesiącach pracy aktorzy odpowiadają półsłówkami. W pamięci pozostają ogólne wrażenia, śmieszne anegdoty, którymi można zabawić słuchaczy. Nie jest łatwo uchwycić całe spektrum tego, co się przeżyło, wszystkich rozmów i nastrojów. Dlatego tak bardzo odczuwalny jest brak na rynku wydawniczym prac monograficznie poświęconych konkretnym spektaklom i to nie napisanych przez mądrych badaczy, którzy narzucają swoje postmodernistyczne ścieżki odczytań – takie monografie powinny być pisane przez twórców: reżyserów, asystentów, inispicjentów... Osoby, które były obecne na próbach, uczestniczyły w bufetowych dyskusjach, które najlepiej wiedzą, co artyści naprawdę chcieli powiedzieć.

Po publikacji partytury teatralnej „Mewy" Konstantego Stanisławskiego, Akademia Teatralna im. Stanisława Wyspiańskiego postanowiła opublikować „partyturę teatralną" „Mewy" Krystiana Lupy. Mamy zatem kapitalną możliwość przyjrzenia się, jak po ponad stu latach zmieniła się optyka czytania jednego z najważniejszych tekstów europejskiej dramaturgii. Podobno cała reżyseria teatralna XX wieku wypływa z tego genialnego dzieła. Po tym, co się wydarzyło w 1898 roku w Moskiewskim Teatrze Artystycznym nie ma już innej drogi, można reżyserować podług, albo wbrew Stanisławskiemu. Na początku dramatowi Antoniego Czechowa zarzucano niesceniczność. Bo to niby taki tekst dla teatru, ale wtłoczony w ramy kompozycyjne wielkokalibrowej powieści. Czechow odkrył dialog, który nie opowiada świata, nie popycha akcji scenicznej, niczego nie wyjaśnia, a już z całą pewnością – nie buduje. Podczas prapremiery w Teatrze Aleksandryjskim w Petersburgu w roku 1896 „Mewa" poniosła klęskę. Tekst, który znamy dzisiaj to wersja poprawiona, przeredagowana, w sposób znaczący różniąca się od petersburskiego pierwowzoru, który jednak zachował się w teatralnych archiwach. Odnalazł go Aleksandr Czepurow i namówił Krystiana Lupę, by to właśnie tę wersję wystawił na scenie (choć jak z czasem przyznał sam reżyser – Rosjanie w swoich zachwytach nad odnalezionym scenariuszem nieco go jednak przeceniali). Spektakl „Mewy" nie był więc wiernym wystawieniem tego tekstu, a adaptacją motywów w nim zawartych. (Jedna z rosyjskich recenzentek napisała wręcz, że Lupa nie wystawił dramatu, a przeniósł na scenę myśli bohaterów.) Tak więc to, co dla widzów rosyjskich było radykalne, dla widza polskiego było typowo Lupne.

Mając bezpośredni wgląd do archiwów Teatru Aleksandryjskiego w Sankt Petersburgu oraz prywatnych materiałów reżysera: dzienników, tekstu sztuki, zdjęć, szkiców i projektów możemy poznać, jak wyglądały prace nad tym spektaklem. Jest bardzo istotne, że książka ta nie jest rekonstrukcją spektaklu, a próbą rekonstrukcji drogi do spektaklu. Przygotowań, inspiracji, poszukiwań prawdziwego oblicza postaci i specyficznego krajobrazu rosyjskiej-czechowowskiej wsi. Podążając za skreśleniami i dopiskami możemy śledzić proces „montowania" dramaturgii. Wsłuchiwać się w echo dialogowania artystów z wypowiedziami bohaterów. Obserwować, jak cudze słowa przekuwają na własny, teatralny język. Jak manewrują na wybojach i ostrych zakrętach tej historii. Książka ta jest więc rozłożeniem „Mewy", jak na lekcji anatomii... Lekcji, która dla widzów zakończyła się wyśmienitym posiłkiem.
Olga Śmiechowicz

 

Olga Śmiechowicz
Dziennik Teatralny Kraków
26 czerwca 2019
Portrety
Krystian Lupa

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia