Rosyjska dusza z zapachem książki i o smaku wódki

„Cynk" - reż. Eimuntas Nekrošius - Państwowy Teatr Młodzieżowy i Meno Fortas

15 października w sali operowej Centrum Spotkania Kultur w Lublinie odbył się w ramach Konfrontacji Teatralnych spektakl „Cynk" w reżyserii Eimuntasa Nekrošiusa w realizacji Państwowego Teatru Młodzieżowego we współpracy z Meno Fortas. Na spotkanie przyjechali aktorzy z dyrektorem teatru, jednakże bez reżysera, który niestety w ubiegłym roku zmarł pozostawiając po sobie cenny dorobek artystyczny, jak również przyszłym pokoleniom aktorskim warsztat gry improwizacji teatralnej kształtujący obecny „image" litewskiego teatru.

 

Jego duch obecny był podczas gry aktorskiej w każdym geście czy w chwili nostalgii zastanowienia charakterystycznego dla ś.p. Eimuntasa.

Rosyjska dusza o zapachu książki i smaku wódki emanowała podczas spektaklu, dając wierny obraz rzeczywistości schyłku sowieckiego imperium ZSRR. Białoruska Noblistka ukraińskiego pochodzenia Swietłana Aleksijewicz, w tej roli Aldona Bendoriūtė pojawia się na scenie z wieżyczką książek, jak również szpulowym magnetofonem kupionym za pożyczone pieniądze, aby wyruszyć w głąb sowieckiego imperium i nagrać wspomnienia weteranów wojennych. Wspomnienia mają smak wódki, która, jak lek na ból musi dać zapomnienie o wszechobecnej śmierci. Ogromny magnetofon jest ciężki, jak kamień złych wspomnień, który Swietłana z trudem targa ze sobą.

Czy łatwo jest rozmawiać? Na scenie nie ma ciepłej herbatki z konfiturami ani gościnności. Rozmowy wyciskają łzy a rozmówcy są wręcz przyciskani do muru. Matka żołnierz z Afganistanu w tej roli Aušra Pukelytė ma odwagę mówić całą prawdę wspomagając się wódką. Słowa są czyste i mocne, jak sam trunek. Wojna nie oddaje już ludzi takich samych, jak byli wcześniej. Z pełnego energii młodzieńca z otwartym sercem na miłość pozostało niewiele. Syn Związku Radzieckiego wracający z Afganistanu dla którego poćwiartowanie człowieka jest, jak ukrojenie pajdy chleba staje się w oczach ludzi potworem. Czy to subiektywne określenie potworności jest prawdziwe? Taką wątpliwość poddaje widzom matka żołnierza akcentując, że ta potworność w innej sytuacji nazywanej męstwem jest prawdziwą twarzą silnego imperium radzieckiego, którego potęga ma swoje źródło w zwierzęcych instynktach zabijania.

Aušra Pukelytė gra czysto i mocno, każde słowo wypowiada, jak pocisk z karabinu, który trafia w samo sedno przekazu o wojnie, odkrywającej w ludziach to co zwierzęce, niezrozumiałe w świecie cywilizacji. Matka zawsze kocha swojego syna nawet jeśli nazwany jest nazistą i wynaturzonym potworem. Gdy zabija w trakcie wojny nazwany jest bohaterem, gdy dokładnie to samo czyni w strefie poza wojna szkalowany jest jako złoczyńca. Potwierdza się stara rosyjska reguła,że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia a z punktu widzenia upadłego ZSRR ukazywanie cierpienia i słabości ludzkiej nie mogło być dobrze odbierane. Swietłana oskarżana jest przez sąd o zdradę, pacyfizm i odzieranie wielkiego imperium z męstwa. W spektaklu sceny tortur przy wykorzystaniu sztuki pantomimy, bez jakichkolwiek rekwizytów zadają jednak ból bardziej psychiczny niż fizyczny. Swietłana broni się szukając wsparcia za granicą a Literacka Nagroda Nobla, jak sól w oku boli weterankę wojenną (w tej roli Milda Noreikaitė), na której cierpieniu budowana jest jej zdaniem kariera zawodowa. Swietłana staje się gwiazdą światowej literatury chociaż w jej reportażach gwiazdami są ewidentnie narodowi żołnierze wysłani do Afganistanu, czy też strażacy pożaru reaktora jądrowego w Czarnobylu.

Symboli zwycięstwa w spektaklu jest wiele. Medale na piersiach, jak również rewolucyjna gwiazda ułożona z węży strażackich przypominająca o kolejnej tragedii ludzkości, jakim był wybuchu reaktora jądrowego w Czarnobylu. Spokojne miasto Prypeć a w nim kochające się młode małżeństwo spodziewające się dziecka, to wszystko legnie za moment w gruzach razem z reaktorem jądrowym, gaszony przez miejscowych strażaków, jak zwykły pożar drewnianej stodoły. Opowieść o miłości a zarazem śmieci młodego strażaka, konającego w chorobie popromiennej jest grą o życie i miłość w kontrze promieniowania i śmierci. Wdowa strażaka z pożaru elektrowni, w tej roli Leva Kaniušaitė siada do rozgrywki szachowej. Ma czas 10 minut na podjęcie właściwej decyzji. Celem nie jest jednak szach mach, ale miłość i rodzina, którą przegrywa z popromiennym rozkładem ciała jej męża. Strażacy z Czarnobyla pochowani zostali, jak narodowi bohaterowie, lecz gwiazda z wężów strażackich w całej swej okazałości nie wróci jej męża i zmarłej również zaraz po urodzeniu córeczki. Partię szachów można przegrać wychodząc przegranym, życie można przegrać wychodząc oszukanym przez los. Tragedia czarnobylska w spektaklu przejawia się w jeszcze jednej historii mieszkańca miasta Prypeć, który wierny tradycjom chce zabrać ze sobą w trakcie ewakuacji chociaż kawałek swojego utraconego świata. Zwierząt nie można było ze sobą zabrać ani żadnego dobytku. Pomysł, aby zabrać ze sobą drzwi wejściowe porzuconego domu nabrało ogromnego symbolicznego znaczenia wszystkich mieszkańców zmuszonych do migracji. Zgodnie z ludowym rosyjskim zwyczajem na drzwiach położono ciało zmarłej 6 letniej córeczki, aby po tamtej stronie życia mogła również odnaleźć właściwe drzwi.

Spektakl trwający 180 minut dla wielu zbyt długi, jak zbyt długi zawsze jest czas konfliktów zbrojnych, nie pozwalał ani na moment na chwilę znużenia. Dynamiczna rytmiczna akcja i spokojne zakończenie gasnących świateł (reż. światła Audrius Jankauskas), jak życie każdego z nas emanuje nadmiarem emocji a za moment cichnie, zbiera myśli, prosi o zgaszenie świateł, aby spektakl trudu życia mógł już wreszcie się zakończyć.

Dorota Pogorzelska
Dziennik Teatralny Lublin
25 października 2019

Książka tygodnia

Osobliwy dom pani Peregrine. Tom 4. Mapa dni
Wydawnictwo Media Rodzina
Ransom Riggs

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski