Rozmowy wyrachowane

"Skiz" - 40. Jeleniogórskie Spotkania Teatralne

Rozmowa może stać się rozgrywką, w której odkrywana jest prawda o uczestnikach gry. Jedną z ciągle uświadamianych sobie prawd jest to, że posiadamy tysiące masek wykorzystywanych codziennie. Wytrawni gracze, jak Lulu, dobrze znający swoje karty mogą odkryć, że naprawdę nie znają ani siebie, ani świata. Okazuje się, że stworzona przez ustalone zasady gry rzeczywistość była buforem, a zderzenie z realnością to silny cios, nie pozostawiający nawet krzty godności bohaterce. Podczas 40. Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych publiczność miała możliwość obejrzeć "Skiz" w reżyserii Marii Spiss zrealizowany w warszawskim Teatrze Ateneum.

Jednym z najciekawszych posunięć reżyserki było usunięcie rozbudowanej sceny tańców w świetle księżyca. Pozbawiło to dramat lekkości, która dla wielu była jednym z największych atutów „Skizu”, zmieniając tym samym perspektywę patrzenia na relacje bohaterów. Niewinna gra, która zaszła za daleko zmieniła się u Marii Spiss w rozgrywkę ukazująca wyrachowanie jej uczestników. Postacie Lulu i Tola wydają się odnajdywać przyjemność w ciągłej kontroli sytuacji. Analizują je, kalkulują, aby potem smakować wydarzenia rozwijające się zgodnie z ich założeniem. W momencie niepowodzenia nie stają się urokliwie pokonani, jak przyzwyczailiśmy się to oglądać w najpopularniejszych realizacjach „Skizu”, ale zgorzkniali i zirytowani. Rzeczywistość, którą stworzyli poprzez określone zasady gry wymyka się spod kontroli, zmieniając ich w zestresowanych zawodników chwytających się każdej możliwości.  

Wszystkie zachowania i rozgrywki są zamknięte jakby w kolorowym pudełku sztucznej i przerysowanej naturalności. Ściany pokoju są wykrzywione i pokryte rokokową roślinną tapetą. Wszystko wydaje się podgniłe, zniszczone i wskazujące na obecność innych osób oraz odległej kultury. Na tylniej ścianie pokoju widać obraz pokazujący bujną roślinność, fantastyczne zwierzęta oraz kwiaty. Dokładnie zarysowana i wykreowana dzikość sprawia, że wszystko wydaje się przesadzone. Małżeństwo Tola i Lulu jest do granic wytrzymałości wyrafinowane i przeintelektualizowane, w przeciwieństwie do Muszki i Witusia. Młoda para wydaje się być zwierzętami, zanurzonymi w naturalności i bezpośredniości, która bawi i daje możliwość popisu wytrawnym graczom.

Bohaterowie zatapiają się w ogrodzie rozkoszy, dawno przed nimi istniejącym, którego tak naprawdę nie rozumieją. Scena przyjęcia w wytwornym pokoju jest próbą wcielenia się w domniemany „dawny styl” - korzystając z rozwieszonych i przyczepionych do ściany ubrań. Poprzez stroje stapiają się z pomieszczeniem, a wspólne palenie powoduje halucynacje usuwające wszelkie wyznaczone granice. Jednokrotne przekroczenie ich poddaje w wątpliwość cały związek i uzgodnione zasady gry. Wprowadza chaos i niepewność sprawiając, że Lulu staje się histeryczką odwołującą się do każdego znanego jej gestu mogącego polepszyć jej pozycje w rozgrywce.

Lulu (Halina Łobaszewska) na początku spektaklu wydaje się być bardziej klaunem niż kobietą rozdającą karty. W niemal każdej scenie widzimy zniewolenie przez maskę i pozę, którą prezentuje. Wituś (Wojciech Brzeziński) ukazany jest jako prosty chłop do takiego stopnia, iż widz zastanawia się czy pokazać mu encyklopedię czy po prostu uderzyć nią w jego głowę. Komiczność w spektaklu wywołana jest w głównej mierze poprzez postacie, ich charaktery. Dialogi niosą w sobie o wiele więcej goryczy i cierpienia.  

Sympatyczność i zabawność Tola znika w wykonaniu Krzysztofa Tyńca, pokazującego starszego mężczyznę skrzętnie planującego i sprawdzającego możliwości manipulacji Muszką. Zirytowanie jej oddaniem i potrzebami nie wywołuje strachu przed nią, tylko irytację i próbę pozbycia się jej przy pomocy Lulu. Sympatia publiczności zostaje nakierowana na Muszkę. Niezwykła rola Anny Gorajskiej jest mieszaniną niepewnej uczennicy, która staje się wulkanem kipiącej seksualności. Muszka, wydając się całkowicie określona słowami męża i miejscem w domu, odnajduje w Tolu możliwość ucieczki. Możliwość wyzwolenia z roli żony automatycznie staje się dla niej realizacją wszystkich marzeń, jakie mogłaby mieć dziewczyna ze wsi. Wykreowała je myśląc o swobodzie, wyrafinowaniu i typie zachowania prezentowanym przez Lulu i Tola. Świetnie zagrana rola Muszki uzupełnia niezwykle silną i ciekawą obsadę aktorską przedstawienia. 

Stworzona przez Marię Spiss realizacja dramatu Zapolskiej pokazuje możliwości naprawdę ciekawej interpretacji, nie przejmującej się wyznaczonymi konwencjami gry. Dystans i nieufność co do komediowości „Skizu” i gatunkowości niektórych dzieł jest charakterystyczne dla prac reżyserki . Chłodna analiza widoczna już była w „Sędziach” Wyspiańskiego zrealizowanych w Teatrze Starym w Krakowie, gdzie akcja dramatu była odgrywana w konwencji procesu sądowego. Według Marii Spiss jest to „sposób dobierania się do starych tekstów”. Pewność co do sposobu najpopularniejszych interpretacji dramatów odwołuje się zwykle do przeszłości i tradycji. Jednak, jak mówi reżyserka: „nie mamy dostępu do tamtego sposobu myślenia. Nie wiemy czego jesteśmy spadkobiercami”. Podejście do tekstu z dystansem i ciągłe poddawanie w wątpliwość zastanych określeń i gatunków dało w przypadku „Skizu” możliwości nowej interpretacji aktorskiej, analizę ukazującą całą złożoność rozgrywki między kobietą i mężczyzną. O wiele bardziej gorzką i wyrachowaną niż moglibyśmy tego oczekiwać po wcześniejszych interpretacjach.

Justyna Stasiowska
Dziennik Teatralny
29 września 2010

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...